Pan Michał Boni przeprasza i prosi o wybaczenie. Media i politycy w zbiorowej ekstazie wybaczają… wielu przypomina (również blogowicze salonu24), że przebaczenie jest obowiązkiem chrześcijańskim. Jak można by mieć inne zdanie? Czegóż więcej można by chcieć? Otóż MOŻNA! A nawet trzeba! Skoro już powołujemy się chrześcijańskie dziedzictwo i akt pokuty, zmuszony jestem wskazać zasadnicze uchybienia, popełniane (często pewnie nieświadomie) przez większość komentujących, w odniesieniu do aktu pokuty i powinności chrześcijańskich w tym względzie. Ma to wbrew pozorom znaczenie fundamentalne dla oceny tego co robi pan Michał Boni. A dodatkowo pozwala na przeprowadzenie prostej analizy weryfikującej szczerość jego skruchy.
Przypomnę zatem króciutko NIEZBĘDNE elementy wymagane przez naszą wiarę do tego aby pokuta była SKUTECZNA. Są to:
a) żal za grzechy,
b) spowiedź,
c) zadośćuczynienie,
d) rozgrzeszenie.
W przypadku pana Boniego działania te będą oczywiście czymś nieco innym niż w przypadku klasycznego, kościelnego przypadku, jednak poszczególne elementy są obligatoryjne. Dlaczego? Ano dlatego, że odwołuje się właśnie do chrześcijańskiego miłosierdzia i prosi o przebaczenie. Skoro tak, to obowiązuje ich chrześcijański kanon pokuty.
W przypadku pana Boniego spojrzenie właśnie przez pryzmat poszczególnych elementów pokuty pozwala na dość jednoznaczną ocenę tego co się dzieje.
a) żal za złe uczynki,
Wyrażony. Na razie nie możemy stwierdzić: szczery czy nie. Zakładamy miłosiernie, że tak.
b) wyznanie win,
Dokonane. Wprawdzie z poooootężnym opóźnieniem, ale jest.ednak... moment spowiedzi jest taki, że MUSIMY zastanowić się nad tym, czy ta spowiedź jest szczera i czy nie jet po prostu bardzo koniunkturalnym potraktowaniem aktu pokuty. Nie będę przytaczał wszystkich argumentów za i przeciw - jest ich masa we wpisach innych blogerów.
Osobiście mam POWAŻNE wątpliwości co do szczerości tego wyznania.
c) zadośćuczynienie,
No właśnie... Co dzieje się w TEJ KWESTII?! Właśnie ten fragment aktu pokuty pozwala jednoznacznie zweryfikować pod kątem szczerości pokutnika. Wygląda na to, że pan Boni bardzo chętnie przyjmie pokutę w postaci... rządowych BMW, dobrej pensji oraz innych splendorów, do których przyzwyczaił się w ciągu 15 lat oszukiwania nas wszystkich! A MOŻE BY TAK ODPRACOWAŁ NP. 15 LAT W HOSPICJACH?! Cóż to za zadośćuczynienie, gdy pokutnik kontynuuje dotychczasowe, luksusowe życie?! Myślę, że w tej chwili można już nie mieć większych wątpliwości co do prawdziwych intencji pana Boniego.
d) Odpuszczenie win.
Dokonywane oczywiście po realizacji zadośćuczynienia. A co się dzieje? Toż cały establishment i większość braci dziennikarskiej pieje z zachwytu dla odwagi pana Boniego! Cóż za heroiczny came out! Najwyższa forma krytyki to nieśmiałe pytania w stylu: „Czy aby nie za późno?” i sugestie: „Powinien się raczej wycofać”. Tu nawet nikt nie pyta, KTO miałby te winy pana Boniego odpuścić. Przecież już są odpuszczone! Dzięki czemu? No jak to – przecież się przyznał i przeprosił… Do diabła! Co z elementarną uczciwością? Czy naprawdę wszyscy jesteście ślepi na tą karykaturę pokuty!
Patrząc na powyższe dochodzę do wniosku, że piękny teatr odstawił pan Boni. W mojej ocenie jest to zwykła kpina z nas wszystkich a odwoływanie się do chrześcijańskiego miłosierdzia jest cyniczną próbą manipulacji. Co nawet nie takie trudne, bo wychodzi na to, że w Polsce wystarczy użyć słowa „przepraszam” żeby „udowodnić” swoją uczciwość i moralność. Kto by tam pytał o jakieś zadośćuczynienie!
Jak nisko upadliśmy skoro tak zdegenerowaną formę pokuty odczytujemy jako wzniosłą i piękną…
Dla mnie pan Boni to cyniczny i zakłamany konformista żerujący na zdegenerowanych normach życia politycznego i prywatnego w naszej ojczyźnie! Nie boję się stwierdzić tego z sokratejską wręcz kategorycznością!
Pan Boni może jednak w bardzo prosty sposób udowodnić, że osoby myślące tak jak ja mylą się potwornie w jego ocenie, i że prawda jest całkiem inna. Wystarczy, że zaproponuje PRAWDZIWE zadośćuczynienie, przynajmniej za 15 lat kłamstw! Wtedy odszczekam wszystko to co złego o nim napisałem.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)