Na początek wrzucę na ruszt polemiki mit, które przez nieświadomość lub zwykłą złośliwość wykorzystywany jest przeciwko osobom niechętnym aktualnie forsowanej formie integracji Europy - eurosceptycyzm.
A cóż to za zwierzę ten eurosceptycyzm? Już w samej nazwie kryje się manipulacja, podobnie jak w słowie homofobia! Niechęć do poparcia proponowanej formy integracji Europy przekształca się w niechęć do... no właśnie, do czego? Do bycia europejczykiem? Do Europy sensu largo? Do bycia inteligentnym, odpowiedzialnym, mądrym...? Nie inaczej! Protest przeciwko obecnej formie integracji przedstawia się bałamutnie jako protest przeciwko wszystkiemu co dobre i europejskie! Jest to poważne nadużycie w dyskusji, nadużycie, które bardzo często odbiera chęć do racjonalnej polemiki.
Gdybym miał jakoś nazwać frakcję sceptyków to nazwałbym tą niechęć - uniosceptycyzmem.
Czy tracimy suwerenność?
Tak - ponieważ pojawia się zapis o nadrzędności enigmatycznych celów UE względem działań realizowanych przez państwa członkowskie. A w ramach takiego zapisu bez treści można wstawić treści dowolne - również takie, które będą sprzeczne z interesem narodowym poszczególnych krajów. Władze UE mają w tym zapisie broń pozwalającą na realizację dowolnych "mądrości etapu" jakie tylko przyjdą im do głowy! Niemożliwe? To proszę zagwarantować, że tak się nie stanie!
Dywagacje o skali suwerenności, układach i umowach, etc., można na razie odłożyć, dopóki ta podstawowa kwestia nie zostanie jednoznacznie rozstrzygnięta.
W których miejscach Traktat Lizboński odbiera nam suwerenność i (co ważniejsze) czym to skutkuje.
Dokładnie w tym zapisie, który podałem w odpowiedzi powyżej.
A skutek może być taki, że Wasze dzieci zostaną oddane pod opiekę agendom wychowawczym UE jeżeli nie zgodzicie się na kształcenie dzieci w przedmiocie szkolnym "Przysposobienie do życia w homoseksualiźmie". Niemożliwie? Ponownie proszę o jednoznaczny dowód w świetle przywołanego przeze mnie zapisu.
Czy integracja europejska i poparcie dla UE jest w naszym kraju niskie?
Czemu eurosceptycy są tacy głośni i pewni siebie jakby byli reprezentantami większości?
Po pierwsze to trudno jednoznacznie wyrokować o poziomie poparcia dla idei UNII bo większość rodaków W OGÓLE nie została poinformowana o skutkach takiej decyzji. Idiotów to właśnie media z nich robią lub już zrobiły! Dla mnie są oni po prostu NIEDOINFORMOWANI lub ZMANIPULOWANI. I mam tego EWIDENTNE przykłady wśród znajomych.
Po drugie - mam wielu znajomych, ale nikt z nich nie jest beneficjentem tych enigmatycznych "korzyści płynących z integracji europejskiej". Cały czas mówi się raczej o korzyściach in spe.
Po trzecie - jeżeli już ktoś jest głośny to raczej uniofile. Do tego stopnia, że trudno się przebić z JAKĄKOLWIEK racjonalną polemiką przez propagandowy jazgot medialny! Ile mediów agituje przeciwko UE a ile za? Radzę pomyśleć dwa razy zanim się palnie podobną bzdurę!
A w sondaże, i owszem, nie wierzymy. WSZYSTKIE, które dotąd widziałem są albo wadliwe metodologicznie, albo ewidentnie zmanipulowane w kierunku "słusznych wyników". Wystarczy przejrzeć sobie aktualnie wiszące.
Czy antysemityzm, ksenofobia, homofobia i germanofobia są immanentnymi cechami eurosceptyków?
[...] czemu te wartości tak często idą w parze z eurosceptycyzmem?
Ponowne powielanie mitów, bredni oraz użytecznych słów kluczy-wykluczających. Nawet jeżeli pytanie jest na serio.
Antysemityzm. Jeżeli przez antysemityzm rozumiecie - brak zgody na decydowanie o polskiej racji stanu przez osoby pochodzenia żydowskiego działające wbrew polskim interesom (Michnik, Geremek), to tak - jesteśmy antysemitami.
Ksenofobia - a to a propos czego?
Homofobia. Jeżeli oznacza to sprzeciw dla zrównania statusu par homoseksualnych z tradycyjnym modelem rodziny, jeżeli oznacza to sprzeciw przeciwko propagowaniu zboczenia, to tak - jesteśmy homofobami. A tak naprawdę - jesteśmy NORMALNI, w odróżnieniu od ludzi dotkniętych problemami zboczeń.
Germanofobia. Dodałbym jeszcze rusofobię. Biorąc pod uwagę to co aktualnie robią ci nasi sąsiedzi to germano- i rusofobia są według mnie bardzo pożądane. Choćby tylko kwestia Nordstream - czyż nie jest to przedsięwzięcie godzące w polski interes narodowy? Czyż nie robią tego właśnie TE kraje? Czy nie jest to powód do, całkiem racjonalnych, OBAW a nie fobii?
Czemu eurosceptycy nie proponują w jakim kierunku powinna iść UE?
Proponują. Cały czas. Warto by się zapoznać z tymi propozycjami zamiast powtarzać propagandowy bełkot mediów.
W ogólnym zarysie proponujemy pogłębianie współpracy w ramach Wspólnoty Europejskiej zamiast tworzenia totalitarnego Imperium Europejskiego. To temat znacznie obszerniejszy i nie na ten wpis, jeżeli chodzi o szczegóły.
Czy Polska traci na UE?
Na razie trudno powiedzieć jednoznacznie, ja uważam, że traci. Wynika to z mojej oceny skuteczności i efektywności uzyskiwania i wykorzystania dotacji z UE. Uważam, że, summa sumarum, jesteśmy płatnikiem netto.
W dłuższej perspektywie może stracić BARDZO wiele. Oczywiście może też zyskać, ale polityczno-gospodarcze posunięcia naszych "partnerów" z UE każą mi w to wątpić. Działania, tak polityczne, jak i gospodarcze wobec Polski wyglądają mi na tworzenie państwa buforowego, będącego ponadto źródłem taniej siły roboczej (tak długo jak się da) i wdzięcznym rynkiem zbytu towarów niskiej jakości.
***
Mój uniosceptycyzm pogłębiony jest totalitarno-lewicową ideologią promowaną w ramach UE: dyskryminowaniem wiary i wartości chrześcijańskich, atomizowaniem społeczeństwa, wychowywaniem "trybików korporacyjnych" zamiast samoświadomych obywateli, dyskryminacją rodziny, degradacją ról mężczyzny i kobiety, promocją zboczeń, bezsilnością/uległością wobec islamu... jest tego znacznie więcej.
Wbrew deklaracjom niektórych z uniofilów nie wierzę w możliwość konstruktywnej dyskusji. Powyżej opisane problemy próbuje się bowiem rozważać w oderwaniu od kontekstu kulturowego. A to właśnie na poziomie kultury, wartości i idei toczy się główny spór o kształt UE.
Sceptycy UNII Europejskiej są przede wszystkim osobami o poglądach konserwatywno-chrześcijańskich a tym właśnie wartościom Unia Europejska pod sztandarami lewicy, feministek, wojowniczych zboczeńców, et consortes, mówi obecnie na każdym kroku - NIE!
Powiedzmy sobie szczerze - to nie jest spór o rozwiązania operacyjne, to jest WOJNA IDEOLOGICZNA!



Komentarze
Pokaż komentarze (16)