1. W piątek GUS ogłosił szacunkowe dane dotyczące wzrostu PKB, z których wynika, że wyniósł on 3,6%, przy czym głównym motorem napędowym, była tak jak do tej pory konsumpcja, której wkład do PKB wyniósł 3,1 pp, inwestycje 0,7 pp, a z kolei eksport netto obniżył wzrost PKB o 0,3 pp. Mimo tego, że koalicja 13 grudnia przez wszystkie przypadki odmienia słowo inwestycje, które ponoć mocno wspiera zarówno z budżetu jak i ze środków europejskich, to ich wkład do PKB był symboliczny i wyniósł zaledwie 0,7 pp i to głównie inwestycji publicznych, bo te prywatne są ciągle w stagnacji. Od dwóch lat wzrost PKB ciągnie w dół eksport netto, w 2024 roku obniżył on wzrost o ponad 1 pp, w roku 2025 już tylko o 0,3 pp, a przypomnijmy w roku 2023 jego wkład we wzrost PKB był dodatni i wyniósł prawie 2 pp.
2 . Trzeba przyznać, że wzrost gospodarczy, który w 2024 roku wyniósł 3%, a jak już wspomniałem w 2025 roku aż 3,6%, jest jak na warunki unijne, wzrostem na przyzwoitym poziomie, ale niestety nie generuje on dochodów podatkowych, choćby na poziomie zaplanowanym w budżecie, ubywa także miejsc pracy i wyraźnie rośnie bezrobocie. To zjawiska wręcz niewytłumaczalne, bo jeszcze w roku 2023 mimo wzrost u gospodarczego na znacznie niższym poziomie (ostatecznie tylko 0,3%), dochody budżetowe rosły znacznie wyraźniej, przybywało także miejsc pracy w gospodarce, a bezrobocie spadało, a nie rosło. Niestety nad tymi dwoma bardzo negatywnymi zjawiskami koalicja 13 grudnia , a w szczególności premier Donald Tusk i minister gospodarki i finansów Andrzej Domański, przechodzą do porządku dziennego, nie wyciągając z nich żadnych wniosków.
3. Wprawdzie dokładne dane związane z wykonaniem budżetu za 2025 rok, ministerstwo finansów przedstawi dopiero w lutym, ale już dane za 11 miesięcy 2025 roku, pokazywały, że ulubionym zajęciem ministra Domańskiego jest jednak kreatywna księgowość. Otóż z tych danych ministerstwa za okres styczeń-listopad 2025 roku wynikało, że dochody budżetowe za 11 miesięcy zostały wykonane zaledwie na poziomie 83,1% , a wydatki na poziomie 83,7% w stosunku do wielkości planowanych, co oznaczało, że za 12 miesięcy, to wykonanie po stronie dochodów i wydatków wyniesie zaledwie około 92%.
4. Oczywiście w realizacji budżetu nigdy nie jest tak ,że dochody i wydatki są realizowane dokładnie w 100%, ale jeżeli odbiegają od pełnego wykonania, to są to różnice wynoszące po kilka- kilkanaście miliardów złotych. W 2025 roku jednak słabe zaawansowanie dochodów po 11 miesiącach świadczy o tym ,że do końca roku zabrakło przynajmniej jednomiesięcznych dochodów budżetowych, które wynoszą około 50 mld zł. Ponieważ minister finansów nie mógł przekroczyć zawartego w budżecie limitu deficytu budżetowego, wynoszącego w tym roku 289 mld zł, to oznaczało to ,że w tej sytuacji minister musi „zaoszczędzić” przynajmniej jednomiesięczne wydatki budżetowe, które 2025 roku wynosiły ponad 70 mld zł. Właśnie dlatego w połowie listopada poprzedniego roku minister finansów wystosował pismo do instytucji centralnych i ministerstw, aby przeanalizowali możliwości oszczędności w wydatkach i podjęli decyzję o blokowaniu dalszych wydatków.
5. Ministerstwo finansów ciągle porównywało ubiegłoroczne dane dotyczące dochodów i wydatków budżetowych z tymi z roku 2024 i w związku z tym cieszyło się ich wzrostami, ale oczywistym jest, że powinny być one odnoszone do wielkości planowanych, bo tylko wtedy można się zorientować, czy budżet ma szansę na pełną realizację. Takiego odniesienia w analizach ministra finansów z oczywistych względów nie było, bo już od półrocza jasne stało się, że nie ma szans na realizację budżetu w takim kształcie jak go zaplanowano. Wszystko wskazuje na to ,że po stronie dochodowej budżetu w 2025 roku, zabrakło około 50 mld zł i w tej sytuacji nie było szans na pełną realizację wydatków, przy czym na razie nie jest jeszcze jasne w jakich częściach budżetu minister dokonał cięć wydatków ( we wspomnianym wywiadzie pochwalił się tylko, że zmniejszona została o 17 mld zł dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, bo wpływy ze składek ZUS-owskich, były wyższe od zaplanowanych).
6. W styczniu w wielu mediach pojawiły się informacje podsumowujące sytuację na rynku pracy w Polsce, wybijając w tytułach , rekord zwolnień grupowych w naszym kraju 2025 roku. Rzeczywiście te zwolnienia grupowe dotyczyły prawie 98 tysięcy pracowników i choć duża ich cześć, to była związana z pogorszeniem warunków zatrudnienia ( np. pracowników w Poczcie Polskiej), to była to największa fala zwolnień grupowych od lat 2008/2009, a więc światowego i europejskiego kryzysu najpierw finansowego, a w konsekwencji także gospodarczego. Faktycznych zwolnień w ramach tych zapowiedzianych zwolnień grupowych było w 2025 roku około 30 tysięcy, ale tego rodzaju procedury trwają po kilka miesięcy co więcej w roku 2026 należy spodziewać nowej fali zgłoszeń zwolnień grupowych. Ale nie tylko rekordowe zwolnienia grupowe charakteryzują rok 2025 na rynku pracy, mieliśmy także do czynienia z wyraźnym wzrostem stopy bezrobocia, a na koniec roku w stosunku do grudnia roku 2024, mieliśmy aż o ponad 102 tysiące bezrobotnych więcej.
7. Przypomnijmy, że od maja 2025 roku na rynku pracy w Polsce, odnotowaliśmy zjawisko, z którym nie mieliśmy do czynienia od 12 lat ( poza covidowym rokiem 2020), wyraźnego wzrostu bezrobocia, w sytuacji kiedy w okresie letnim, bezrobocie w naszym kraju, zawsze spadało. Według danych GUS w maju 2025 roku wyniosło ono 5%, w czerwcu już 5,2%, w lipcu 5,4% , a w sierpniu już 5,5%, a we wrześniu 5,6 %, a w grudniu wyniosło 5,7% , co oznacza liczbach bezwzględnych to już blisko 889 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, a więc o ponad 102 tys bezrobotnych więcej, niż w grudniu 2024 roku. Co więcej jak podawał GUS w tych miesiącach letnich, urzędy pracy w całym kraju rejestrowały średnio po około 100 tys nowych bezrobotnych, co oznaczało, że sytuacja na rynku pracy, niestety znacząco się pogorszyła, sumarycznie w całym roku 2025, urzędy pacy zarejestrowały ponad 500 tysięcy nowych bezrobotnych.
8. Z jednej strony mamy więc euforię rządzących w tym w szczególności premiera Tuska i ministra Domańskiego w związku ze wzrostem PKB o 3,6%, z drugiej przygnębiające informacje z wykonania budżetu za 2025 i alarmistyczne informacje z rynku pracy. I jakoś nikt z rządzących nie kwapi się z wyjaśnieniem, że mamy wzrost gospodarczy, a wyraźnie niższe dochody budżetowe od tych zaplanowanych, w 2024 roku aż o 56 mld zł, w 2025 roku prawdopodobniej o ok. 50 mld zł, no i coraz mniej miejsc pracy w gospodarce i rosnące bezrobocie.
Inne tematy w dziale Polityka