80 obserwujących
1285 notek
973k odsłony
449 odsłon

Komentarz religijny nt. zgody na rzeczywistość

Wykop Skomentuj46

Napisałem komentarz na kanwie pewnych poglądów religijnych. Ponieważ wyszedł mi długi, to zostawiam go w postaci notki. W sumie... dla siebie :) Żeby nie wyleciało :)


My chcemy spełnienia NASZEJ woli. Na tym się zasadza całe życie człowieka. To "chcenie" wyraża się pojawiającą się w świadomości myślą "TAK NIE POWINNO BYĆ". I czujemy ukłucie bólu, i pęd by to zmienić, i... znów, tym razem głębszy, ból, gdy ta zmiana okazuje się niemożliwa.

Więc znajdujemy się w sytuacji konfliktu. Wkurza nas, wkurwia, dotyka do żywego, to - co jest. Ci bezdennie głupi i często podli ludzie. Mali, tępi, czasem - a być może często - krzywdzący nas, na tysiąc różnych sposobów.

Więc się wtedy szarpiemy. Chcemy sprawiedliwości, chcemy dobra. Świat nie powinien taki być. Ludzie nie powinni tacy być, bo są - źli, przyznajmy to otwarcie. Przynajmniej większość.

I co? I "Wszystko chuj", jak śpiewały Elektryczne gitary albo emigracja wewnętrzna, albo - dla tych, co ich najbardziej doświadcza cierpienie - droga autodestrukcji, takiej czy innej.

Nawet nie potrafimy dostrzec, że wciąż powtarzamy bezwiednie, każdym impulsem naszych myśli, każdym drgnieniem naszych emocji, owo - "Bądź wola moja".  Powtarzamy, bo nie umiemy inaczej. Bo tacy jesteśmy z natury. Bo to jest nasz "grzech pierworodny".

Wielu osobom ich "Bądź wola moja" się udaje, przynajmniej do takiego stopnia, że suma doznań pozytywnych, bo jest "jak powinno być", przeważa sumę tych negatywnych. Istnieje jednak grono, dla których taki bilans wypada ujemnie i efektem jest jakaś forma psychicznego bólu.

Właściwie to tego własnie zagadnienia dotyczą wielkie tradycje duchowe ludzkości. Dotyczą one po pierwsze akceptacji. "Kto chce iść za mną, niech WEŹMIE swój krzyż". A to znaczy, niech zaakceptuje - tak mi się wydaje - to, co go boli, niszczy, krzywdzi, dotyka, co jest nie tak w nim i wokół niego. Zaakceptuje, to znaczy przestanie uważać, że "tak nie powinno być". Skoro tak jest, to właśnie tak - pomimo czasem potworności sytuacji - powinno być.

To są tylko słowa, ale próba wdrożenia tych słów - "niech WEŹMIE swój krzyż" - czyli wspomnianej akceptacji rzeczywistości w całej rozciągłości taką jaka jest - jest zadaniem prawie na miarę życia. Jest odwracaniem się od naszych naturalnych mechanizmów postrzegania, przeżywania, czucia i reagowania. Jest właśnie nawracaniem się, w oryginale to chyba było zawracać lub odwracać, czego trudno dowiedzieć się  w kościele.

Ta kwestia akceptacji jest wspólna dla buddyzmu i chrześcijaństwa. Ale chrześcijaństwo idzie dalej. Chrześcijaństwo wypowiada "Bądź wola Twoja". I to już jest zupełny odlot. Wymaga bowiem zbudowania przez człowieka odniesienia do kogoś/czegoś do czego nie ma dostępu zmysłowego. Człowiek musi się wpatrzeć w Rzeczywistość, która na pewno nie jest rzeczywistością postrzeganą ani zdolną do wyobrażenia przez niego. Musi uznać tę Rzeczywistość, za Ojca, za Źródło swojego istnienia i życia. Musi się "Zaprzeć samego siebie".

Dalej, pomiędzy sobą a owym Źródłem, które określamy słowem Bóg, musi wybudować - to już zupełne szaleństwo - ścieżkę miłości, całkowitego zaufania i całkowitego poddania się.

To są zagadnienia generalnie odlotowe,możliwe do zapisania słowami, ale w kwestii czynów i praktyki myślenia (tzw. duchowej), to św. Jan od Krzyża się kłania. Choć inni święci też.

I dopiero na końcu drogi, człowiek może spotkać Boga, to jest Źródło swego istnienia, to jest Miłość, która go ocala, podtrzymuje, która przez niego jakoś też - jest. Może go spotkać, ale już nie takim, jakim był przedtem. Dlatego istotą chrześcijaństwa jest "metanoia" to znaczy przemiana, a nie uczestnictwo w elementach obrzędowości.

Więc jakkolwiek św. Jan od Krzyża w swojej "Nocy Ciemnej" w końcu do Boga się odnosi i o nim coś opowiada, to zawsze to będzie nieadekwatne. A chodzi o to, że "Pokój mój daję wam". Że człowiek wychodzi z trybu myślenia i świadomości, generującego wieczny konflikt, wieczne uwiązanie, ciągle lub często niezadowolenie. Bo mówi "Bądź wola Twoja", "Wykorzystaj mnie jak chcesz" - do Boga, do Źródla, można różnie nazywać.

Wtedy przestaje mieć znaczenie to wszystko, co wcześniej znaczenie dla człowieka miało. Generalnie zmienia się wszystko, "A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie"/

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo