110 obserwujących
1647 notek
1206k odsłon
  489   2

Jedzenie jako błędna strategia radzenia sobie ze stresem

image


Dlaczego jesz? Bo jesteś głodny? Guzik prawda. Dlaczego jesz? Bo odczuwasz głód? To zjedz brokuły. E... nie chcesz?

Dr. Robert Cywes twierdzi, że przyczyną otyłości jest stres i strategie radzenia sobie z nim. Lęk, obawa, konflikt, niepewność, smutek, depresja, agresja i wiele innych stanów emocjonalnego napięcia spotyka człowieka każdego dnia. Poziom stresu jest zależny i indukowany przez środowisko, przez to środowisko materialne i systemowe, jak ilość bodźców, liczba niezbędnych informacji do przetworzenia, szereg wymagań. Ale także przez środowisko relacyjne, międzyludzkie, czyli przez zachowania, postawy innych w relacjach z nami: okazywanie lekceważenia i pogardy, postawy dominacji i kontroli, agresja, wykluczenie, roszczeniowość, konfliktowość, obojętność.

W obliczu stresu człowiek radzi sobie zdaniem dr. Cywesa na dwa sposoby, które przynoszą mu ulgę i pozwalają funkcjonować:

  1. poprzez strategię gratyfikacji natychmiastowej
  2. poprzez strategię gratyfikacji odłożonej

#1. W pierwszym przypadku, przyjemność przychodzi najpierw, od razu. Zapalimy papierosa czujemy rozluźnienie. Zjemy pączka lub czekoladę, może croissant, włączymy film, grę, internet. Wyładujemy się agresywnie na kimś. Nie ważne. W przypadku tej strategii, ulga przychodzi natychmiastowo. Jesteśmy wolni od stresu. Odcięci od niego przez jakiś rodzaj przyjemności. Generalnie ten sposób radzenia sobie z napięciem realizowany jest albo

  • poprzez używane substancje: nikotyna, alkohol, węglowodany (glukoza, fruktoza), narkotyki
  • poprzez zachowania: hazard, porno, social media, gry komputerowe itp.


Kłopot z gratyfikacją natychmiastową polega na tym, że "spycha" ona stres i jego realną przyczynę poza świadomość. Wiedza o tej przyczynie i zagrożeniach z niej wynikających nie znika z mózgu, ale znika z pola świadomości. Dodatkowo, powoduje ona dysocjację człowieka od przyczyny napięcia, a więc utrwalenie tej przyczyny, bo człowiek nic albo niewiele robi, by ją zmienić.

#2. Strategia gratyfikacji odłożonej polega na tym, że najpierw wkładamy pewien wysiłek. Np. bierzemy spa, przepraszam psa, i idziemy na spacer albo i bez psa idziemy na ten spacer. Stopniowo, bo wysiłek fizyczny aktywuje endorfiny, doświadczamy rozładowania stresu. Płacimy za to "trudem" fizycznym, czyli coś wkładamy. Potem jest okres, w którym już na lepszym poziomie emocjonalnym możemy się spotkać z uwarunkowaniami, które wywołały w nas stres. Zobaczyć, pomyśleć, coś zaplanować czy zmienić perspektywę. To ponownie obniża poziom napięcia, bo jakoś określiliśmy rzeczywistość, bo nie jesteśmy wobec niej bierni, bo przed nią nie uciekamy.

Zdaniem dr. Cywesa jedzenie, a w szczególności jedzenie węglowodanów, jest w przestrzeni emocji człowieka odpowiednikiem palenia papierosów. Dostarcza obniżenia napięcia  - natychmiast. Jest elementem strategii gratyfikacji natychmiastowej, pozwalającej uzyskać potrzebną ulgę w przypadku stresu.

Porażki stosowania różnych diet, wynikają zdaniem doktora, z podłoża emocjonalnego, a nie biologicznego. Z tego, że przede wszystkim nie radzimy sobie ze stresem, że mamy go za dużo, że w sensie biologicznym musimy go jakoś rozładować, a "trenowani" jesteśmy do szukania ulgi za pomocą "natychmiastowych gratyfikacji". Ta butelka coca-coli, ten papieros, ta słodycz, ta bagietka. W odniesieniu do węglowodanów i cukrów (tego co słodkie) w szczególności, mózg nas nagradza, bowiem w naturze, występują takie rzadko i jeśli już to w ciepłej porze roku, a więc należy gromadzić. Co? Tłuszcz! Bo w naturze, jedzenie nie występuje tak, jak w biedronce czy lidlu, gdzie niekończące się półki zachęcają wyglądem i zapachem, by sięgnąć po coś fajnego i poczuć...

Sumując.

Współczesny świat jest wyjątkowo sprawny w generowaniu stresu w ludziach. Jego źródłami są:

  • otoczenie informacyjne wraz z natłokiem oraz intencjonalnie stresującym charakterem przekazów
  • otoczenie systemowe, gdzie rośnie ilość wymagań, przepisów, konieczności do spełnienia
  • otoczenie relacyjne : postawy braku empatii, narcyzmu, egoizmu, braku szacunki i zaufania
  • struktura przekonań i wartości człowieka, która nie integruje w całość obrazu rzeczywistości, sprzyja dysonansowi poznawczemu, nie daje człowiekowi odpowiedzi na fundamentalne pytania, zaniża jego samoocenę.

W wyniku takiego, a nie innego otoczenia, poziom stresu rośnie i ludzie muszą go jakoś rozładowywać. Równolegle udostępnia się im i zachęca do korzystania ze strategii szybkiego usunięcia tego stresu, na przykład za pomocą jedzenia. Jedzenia pieczywa, pizzy, słodyczy, lodów, bułeczek, batoników, gofrów, burgerów, ciasteczek, makaronu, o coca-coli i słodkich napojach nie wspominając.To działa!

Węglowodany przestają - zdaniem dr. Cywesa - być jedzeniem. Stają się rodzajem substancji psychoaktywnej, od dostarczania której się uzależniamy. Są de facto łagodnym, ale szkodliwym narkotykiem, dającym nam przyjemność, bez której trudno sobie radzić z codziennymi odczuciami. Palimy papierosa, bo mamy taką potrzebę. Sięgamy po loda, bo... mamy taką potrzebę. Gdy odstawimy to, co ową potrzebę zaspokaja, potrzeba pozostaje. Co robią palacze po odstawieniu palenia? Zaczynają jeść! Czy to już jasne - dlaczego tyją?

Być może jest jeszcze jeden mechanizm, czy to biorący się z wpływu rodzaju pożywienia na bio-florę jelit, czy z deregulacji receptorów komórek układu nerwowego, które pobudzane dopaminą emitowaną przy każdym smakołyku, obniżają swoją wrażliwość. Mechanizm ten polega na tym, że spożywanie cukrów i węglowodanów tuż po spożyciu przynosi przyjemność i poprawę nastroju, jednak w okresie pozostałym, ów nastrój obniża.

Dr Robert Cywes jest chirurgiem z Palm Beach na Florydzie. Wykonał ponad 8000 zabiegów chirurgicznych zmierzających do ograniczenia wagi osób otyłych. Czy ma rację w tym, co mówi? Każdy może ocenić sam. Co do diety doktor mówi tak: -

Nie jeść węglowodanów pochodzących ze zbóż, ziemniaków, cukru i jego pochodnych. To, co masz jeść, jest mniej ważne. To tak jak z alkoholizmem. Alkoholikowi mówi się, żeby przestał pić alkohol. Nie doradza się, co ma pić innego.

Czy Cywes ma rację? Czy obecne środowisko w jakim żyjemy multiplikuje stres przez nas doświadczany? Czy radzimy sobie z nim poprzez narkotyczne w istocie uzależnienia, w tym od jedzenia prostych węglowodanów? Czy ktoś nas do tego popycha? Czy to wszystko razem wzięte odciska piętno na naszej psychice, sylwetce, zdrowiu?

Film z wystąpieniem - poniżej.



Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości