Zbyszek Zbyszek
97
BLOG

NBA playoff 2024 - niespodzianki i wnioski

Zbyszek Zbyszek Koszykówka Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Pierwsza faza playoff w NBA powoli zmierza do rozstrzygnięć

Część wschodnia:

Całkowita dominacja Bostonu w sezonie podstawowym. Niżej poziom raczej wyrównany.

1. Boston - Miami 2:1. Miami gra bez najlepszego zawodnika - Butlera. Raczej nie wróci, żeby uratować zespół z Florydy. Przewidywany wynik: 4:1.

2. Cleveland - Orlando 2:2. Bardzo ciekawa seria. Orlando z niższej pozycji, w składzie dwóch Niemców braci Wagner - dobrze grających i wielki duch walki. Przewidywany wynik: 4:3 dla Orlando

3. Milwaukee - Indiana: 1:2. Milwaukee grają bez największej gwiazdy Antetokumpo. Lilard i Middleton ciągną drużynę. Jak zwykle zadziornie gra maleńki Beverley. Dobry i solidny Lopez. Na dużej obniżce gra Portis. Indiana to młody, agresywny zespół bez wielkich gwiazd. Przewyższa rywala wysiłkiem i zaangażowaniem. Wszyscy tam są na dobry poziomie. Przewidywany wynik: 4:3 dla Indiana, chyba, że Antetokumpo wróci.

4. Nowy Jork - Filadelfia 2:1. Podobna sytuacja jak powyżej z tym, że agresywną, bardziej zaangażowaną i wyrównaną drużyną jest Nowy Jork. W Filadelfii gra Embid i Lowry. Czy dadzą radę? Raczej nie.

Część zachodnia:

1. Oklahoma - Nowy Orlean: 3:0. Oklahoma młoda, waleczna. Shy gra dobrze. Chad - młody kościasty center - fantastycznie. Będzie 4:0

2. LA Clipper - Dallas 1:2. Duze zaskoczenie, prowadzi Dallas. W Clippers trójka gwiazd: George, Khavli i Harden. W Dallas Luka Doncic i Kyrie, co nie chciał się zaszczepić. 2 gwiazdy Dallas świecą pełną jasnością. Zespół wydaje się mieć więcej serca do gry. O formie Clippers decyduje w zasadzie dyspozycja Paula George'a, bo Harden gra dobrze, a Khavli średnio. Jak George wypali na swój normalny wysoki poziom to wygrają, jak nie wygra Dallas co byłoby ciekawsze.

3. Minnesota - Phoenix Suns 3:0. Dawna drużyna Marcina Gortata nafaszerowana została - jak LA Clippers - trzema gwiazdami: Booker, Durant, Beal (który grał razem z Gortatem w Waszyngtonie). Niestety, w Suns zupełnie nie ma ducha walki. Jednym, który walczy  wydaje się być Bradley Beal, dwaj pozostali wielcy, Devin Booker i Kevin Durant, przebywają na boisku, bo mają kontrakty. Gdyby się naprawdę wzięli do walki, to mogliby wyciągnąć na 4:3 dla siebie, ale tam coś emocjonalnie nie działa, więc prędzej 4:0 dla Wilków.

4. Denver - LA Lakers 3:1. Może najciekawsza seria. Najciekawsza bo ciągle gra - 21 sezon - LeBron James. Najciekawsza bo LA z dołu tabeli naprawdę prezentuje sobą dobrą jakość, choćby w tym sensie, że sumując czas posiadania przewagi punktowej z 4 meczów, to zdecydowanie więcej mają go Lakers. Denver to wiadomo - najlepszy center NBA a może i gracz - Nikola Jokic (ciekawe czemu nasi południowi pobratymcy mają tylu świetnych zawodników?). Lakers mimo wszystko stać na zwycięstwo, potrzeba jednak do tego trzech kolejnych wygranych meczy, a w takiej serii zwykle zdarza się jaki gorszy, a na przeciwko mają mistrza NBA, więc... - raczej przegrają, szkoda.

Wnioski:

NBA jest przedsięwzięciem dostarczającym rozrywki sportowej. W odróżnieniu np. od UEFA w Europie jest przedsięwzięciem demokratycznym a nie oligarchicznym. Co to znaczy? To znaczy, że gdyby piłka była zorganizowana jak koszykówka w USA, to taka "Legia Warszawa" miałaby realne szanse na tytuł, a tak nie ma, bo grają - w znacznym stopniu pieniądze.

Niestety NBA się komercjalizuje. Jeszcze w 2014 na koszulkach zawodników były tylko oznaczenia sportowe. Potem pojawiło się logo firmy dostarczającej stroje. Potem już reklamy firm komercyjnych. Wciąż nie są uderzające, choć w przypadku Oklahomy wygląda to słabo. Upstrzone stają się boiska, zarówno parkiet, po którym biegają zawodnicy jak i bandy. W serii LA Clippers - Dallas, w miejscach najbardziej widocznych w trakcie relacji na boku boiska postawiono ostro świecące reklamy "Emirates", tak, że słabo to wyglądało i odbijało się w parkiecie. Sędziowe też mają czerwone naszywki "Emirates", lepiej tymi liniami nie latać.

image

W samym współzawodnictwie dominować wydają się drużyny nie tyle nasycone gwiazdami, co mające realny zapał do gry, wykazujące się całkowitym, czasem ponadprzeciętnym, zaangażowaniem zawodników, będące jak zjednoczona grupa głodnych wilków. Każdy pracuje tam na każdego, nawet jak jest jakaś gwiazda, to pracuje na innych. W drużynach gwiazdorskich grę mają ciągnąć gwiazdy bo biorą za to pieniądze. Może LA Lakers z LeBronem i Davisem trochę tu odstają, bo obaj potrafią angażować i napędzać innych, bo może mają już tak dużo doświadczenia, że co im za różnica?

Zatem liczy się duch zespołu, jedność, "głód sukcesu", wiara mimo przeciwności, praca, praca i jeszcze raz praca oraz wysiłek. Taki Phoenix Suns ma celność podobną jak przeciwnicy z Minnesoty, ale co z tego, skoro gdy piłka spada z kosza lub deski, to po prostu trzeba doskoczyć i czasem "wyrwać ją przeciwnikom", i gracze "Wilków" robią to częściej od "Suns", więc mają znacznie więcej następnych okazji do rzucania. Wynik - wiadomy.

Miejmy nadzieję, że i te organizacje i grupy jakie sami współtworzymy, nie będą oligarchiczne i gwiazdorskie, ale demokratyczne, pełne współpracy i zapału. Wtedy przychodzi sukces. Czasem nawet powyżej teoretycznych możliwości. Chyba, że wcześniej, wszystko zje żądza pieniądza i wpierane reklamy.




Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport