18 kwietnia w Luandzie papież nawiązał do radości i nadziei:
Mówiłem o radości i nadziei, które charakteryzują wasze młode społeczeństwo. Zazwyczaj uważa się je za uczucia osobiste, prywatne.
I tak właśnie jest. Postrzegamy emocje takie jak radość albo smutek, jako stany wyłącznie osobiste. Ważne może dla nas, ale tylko tyle. Jednak papież uczy:
Tymczasem są one siłą intensywną i ekspansywną, która przeciwstawia się wszelkiej rezygnacji i pokusie zamknięcia się w sobie.
Zatem zwykła odczuwana osobiście radość ma rolę i konsekwencje daleko wykraczające poza przyjemne lub nie doznanie stanu emocjonalnego. Ma konsekwencje dla życia człowieka, ale i dla życia społeczeństwa i dla kształtowania rzeczywistości. Może właśnie dlatego, jak mówi papież:
Despoci i tyrani ciała i ducha chcą uczynić dusze biernymi, a namiętności smutnymi, skłonnymi do bezczynności, uległymi i podporządkowanymi władzy.
Papież dotyka tu wszechobecnej dzisiaj w mediach, na portalach, w strumieniach wiadomości, tendencji do generowania w ludziach poczucia podrażnienia, bezradności i negatywizmu. Opisuje jakie są konsekwencje takiego kształtowania ludzkich emocji:
W smutku jesteśmy bowiem zdani na pastwę naszych lęków i naszych koszmarów, szukamy schronienia w fanatyzmie, uległości, medialnym zgiełku, mirażu złota czy w micie tożsamości.
Trudno o celniejszą diagnozę, trudno o lepszą ilustrację tego, z czym mamy powszechnie do czynienia. Dalej słowa papieża doskonale opisują, jakie owo zło wynikające z dążeń do dominacji poprzez indukowanie w ludziach smutku, negatywizmu i rozdrażnienia rodzi skutki dla samej "materii ludzkości":
Dokładnie tak jest. Ludzie z natury rzeczy są bytami relacyjnymi. Są, istnieją - R A Z E M. W relacjach z innymi, ze sobą, z Bogiem, ze światem. Te zdrowe relacje są relacjami - W S P Ó Ł I S T N I E N I A. Przeciwstawia im się "świat zła", z dążeniem do dominacji, które wszelkie relacje rozrywa, niszczy, zostawia ludzi i człowieka osamotnionego, próbującego ten ewidentny brak zagłuszyć lub zaspokoić erzacami: ideologiami, kultem "ja", współuczestnictwem w grupowych seansach nienawiści i pogardy, organizowanych na masową skalę w mediach i w przestrzeni polityki.Niezadowolenie, poczucie bezsilności i wykorzenienia dzielą nas, zamiast nas łączyć, szerząc klimat obojętności wobec spraw publicznych, pogardę dla nieszczęścia innych i zaprzeczanie wszelkiemu braterstwu. Taki rozdźwięk rozbija podstawowe relacje, jakie każdy utrzymuje z samym sobą, z innymi i z rzeczywistością.
Więc to jest droga i postępowanie zła, dążącego zawsze do tego samego, do dominacji nad ludźmi, od ich zniszczenia i wykorzystania:
Jak zauważył również Papież Franciszek: „Najlepszym sposobem, by budować dominację* bez ograniczeń, jest sianie rozpaczy i budzenie ciągłej nieufności, nawet jeśli jest to zakamuflowane pod maską bronienia pewnych wartości. Dzisiaj w wielu krajach stosowany jest polityczny mechanizm jątrzenia, rozdrażniania i polaryzacji” (Enc. Fratelli tutti, 15).
------------------------
* moje własne tłumaczenie, na stronie Watykanu: "by panować i posuwać się naprzód bez ograniczeń"


Komentarze
Pokaż komentarze (4)