Blog
W drodze
Zbyszek
Zbyszek Chyba pielgrzymem
30 obserwujących 846 notek 591307 odsłon
Zbyszek, 29 marca 2017 r.

Uwolnić się od własnej woli

90 2 0 A A A

Zastrzeżenie
Quasi żart. Nie traktować poważnie. Nie polecany do czytania.
Chyba, że w przypadku mocnej frustracji i ciężkiej depresji :)
***


"Uwolnić się od własnej woli" - brzmi jak paradoks, jak nonsens, jak absurd. Wolność bowiem to możliwość realizacji własnej woli. Czynienia tego, co chce się czynić. Podążania tam, gdzie chce się zmierzać. Wyrażania siebie tak, jak chce się wyrażać. We wszystkich tych zdaniach, kluczową rolę pełni stwierdzenie "jak chce się". Moje "chcę" zatem jest podstawą najwyższej wartości, wolności.

Bez niej, bez wolności człowiek jest niewolnikiem. Nie jest podmiotem. Właściwie nie jest człowiekiem. Tego właśnie doświadczamy. Tego jesteśmy nauczeni. To wiemy. Tak przeżywamy. Podstawą, źródłem zaś wolności jest "ja chcę", zatem wola nasza, wola moja, wola twoja.

Uwolnić się zatem od wolności jest jak postulat szaleńca. Najlepiej zamknąć takiego w szpitalu umysłowo chorych, dać mu tabletki wygaszającego jego świadome myślenie i będzie wreszcie doskonale wolny. My ludzie rozumni, normalni, wiemy, że wolność, wiemy, co to jest i ile ona znaczy.

A jednak Robin Williams jeden z największych aktorów naszych czasów popełnił samobójstwo. Wiele innych postaci, całe mnóstwo innych ludzi zwraca się przeciwko sobie i siebie samych krzywdzi, zabija, niszczy. Dlaczego? Jaka jest przyczyna, siła, moc, która obraca ludzi przeciw nim samym? Dlaczego inicjują, kontynuują, zachowania, myśli, które im szkodzą? Co jest dobrego dla człowieka w tym, że "wreszcie siebie skrzywdzę", że źle myśli o sobie samym, że ma intencje ranienia siebie?

Wydaje się, że jedynym takim powodem jest "wreszcie będzie JAK CHCĘ". I koniec. I z tego spełnienia woli, człowiek czerpie jakąś ostatnią perwersyjną przyjemność, jakąś satysfakcję, jakieś spełnienie. Jakby to spełnienie swojej woli było najważniejszą sprawą, ważniejszą od samego człowieka. Jakby było celem, ku któremu on dąży, za spełnienie którego wszystko odda, ku któremu jest niepowstrzymanym pędem.

Owo "wreszcie będzie tak jak chcę" wyrażone w działaniach destrukcyjnych pojawia się w sytuacjach, gdy już nic (przynajmniej w odbiorze człowieka) nie jest ani nie może być tak jak on chce. Gdy już nie ma żadnej szansy ani nadziei na usunięcie rozdźwięku pomiędzy jego własną wolą a tym jak jest - tym jak powinien wyglądać świat, jak powinno wyglądać życie, jak powinny wyglądać emocje, jak powinno wyglądać wszystko - wtedy na serio pozostaje to jedno, ta jedna droga, ostatnia, by wreszcie w geście rozpaczy zrealizować własną wolę - skrzywdzić siebie.

Na podkreślenie zasługuje kluczowa rola skutków emocjonalnych pragnienia realizacji własnej woli. Czym jest właściwie powszechne tak cierpienie psychiczne? Mowa o cierpieniu nie będącym fizycznym bólem. Czym to cierpienie jest? Jest przeżywaniem silnych negatywnych emocji wskutek tego, że coś (sytuacja, przyszłość, ten człowiek, moje życie) nie jest takie jakie BYĆ POWINNO. Owo "być powinno" jest podstawą, z której bierze się cierpienie. "BYĆ POWINNO" jest wyrażeniem NASZEJ WOLI.

Gdybyśmy nie mieli tego jak być powinno, gdybyśmy na prawdę uważali i odczuwali, że sytuacja taka jak jest, jest właśnie taka jaka powinna być, to - odczuwalibyśmy cierpienie? Oto jest pytanie albo zadanie jako eksperyment.

No ale to, co POWINNO jest przecież naszym pragnieniem DOBRA. My CHCEMY DOBRZE, chcemy dobra. Gdy jest inaczej, to mamy do czynienia ze złem. WIDZIMY ZŁO. I to nas boli, dotyka, kole, niszczy. I jedynym wyjściem by znieść ten ból jest walka, by zmienić "to co jest", to z czym mamy do czynienia. Walka, bywa, za wszelką cenę. A gdy ta walka kończy się fiaskiem i gdy nie ma szans na zmianę "tego co jest", to ostatnim wyjściem jest "tryumf" i zwrócenie swojej intencji przeciwko sobie. Bo tak przetniemy pasmo bólu psychicznego, który doświadczamy, bo tak - przewrotnie - możemy wreszcie ZREALIZOWAĆ WŁASNĄ WOLĘ i doznać pewnego rodzaju satysfakcji.

Wolność więc i Szczęście przeżywamy jako efekty realizacji własnej Woli. Ten sposób przeżywania, ten sposób życia daje nam z jednej strony doświadczenia spełnienia, szczęścia i poczucia wolności, z drugiej zaś grozi nam bezmiarem nieszczęścia i ciągiem zachowań i myśli raniących samych siebie. Być może, gdyby chcieć człowiekowi zaszkodzić, należałoby mu podsunąć taki właśnie mechanizm myślenia, postrzegania, reagowania. Gdyż wskutek niego, człowiek będzie sam siebie krzywdził, będzie w nieustannym sporze z rzeczywistością, w nieustannym napięciu jakie wystąpi pomiędzy tym czego "chce", a tym co "jest" i bywa.

Paradoksalnie okazuje się, że uwolnienie się od własnej woli - a precyzyjniej mówiąc od woli wyrażającej się, w zwróceniu się do rzeczywistości, słowami: "powinno być" - może być wyjściem z gąszczu uwarunkowań, opuszczeniem przeżywania frustracji, ustaniem potrzeby i przejawiania myśli i zachowań destrukcyjnych. Bo... nie ma po co!

Uwolnienie się od własnej woli nie oznacza braku intencji, braku działania, podążania w tych czy innych kierunkach. Oznacza uwolnienie się od ocen złych i dobrych skutków tych intencji, w rozumieniu, że tak POWINNO BYĆ. Pozostaje tylko "ja chcę", ale już bez "tak powinno być". Wcale nie powinno być tak, jak chcemy my. I to jest właśnie uwolnienie się od własnej woli.

Można to tak zostawić, można pójść krok dalej i pytać. Chrześcijaństwo od samego początku daje odpowiedzi. W innych religiach też je można napotkać. Świat istnieje dlatego, że Bóg CHCE. Jeśli Bóg czegoś chce, to jednocześnie to stwarza, jego intencja, jego wola jest STWARZANIEM. To, czego Bóg CHCE jest DOBRE, a czego nie chce - jest ZŁE. Chrześcijaństwo powiada, że możemy uznać, że Bóg istnieje. Możemy, co więcej - skoro już uznaliśmy, że istnieje - go kochać. On kocha nas, bo stwarza nasze istnienie.

Można więc zrezygnować z wszelkiego określania co i jak powinno czy nie powinno być. Jeśli więc jesteśmy w sytuacji czy okolicznościach, to nie są one takie, jakie nie powinny być. Nie są też takie, jakie powinny być. Są takie, jakie są. Ale można mieć nadal, swoje intencje i zamiary, bo jesteśmy twórcami, bo naszym powołaniem, zadaniem, rolą, funkcją jest współ-TWORZYĆ świat. Czynić go lepszym, piękniejszym dla innych i dla nas samych. Świat bez rzeźby Michała Anioła "Dawid" nie byłbym światem, jaki "nie powinien być", ale świat z tą rzeźbą jest przecież piękniejszy :)


-------------------------------------------------------------

Jak Pan/Pani dobrnął/dobrnęła do końca, to można wesprzeć mój projekt, albo nawet przeczytać (wciąż chwilowo darmo) moją (przełomową, absolutnie, totalnie, niesamowicie niezwykłą) książkę :) { LINK prowadzący do projektu i książki }

Opublikowano: 29.03.2017 07:49.
Autor: Zbyszek
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

http://camino.zbyszeks.pl/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dobre spostrzeżenie. To jest różnica, między dwiema warstwami. Pierwsza jest warstwą...
  • Przez Erfurt przechodziłem. Zwracałem uwagę na wszystko, na co pewnie nie zwracają uwagi...
  • Brak linków i wskazań na wiarygodne źródła.

Tematy w dziale Rozmaitości