46 obserwujących
1118 notek
764k odsłony
692 odsłony

Krótka polemika do "Na Polsce tak naprawdę nikomu nie zależy"

Wykop Skomentuj17

Pogodny pisze, że "Na Polsce tak naprawdę nikomu nie zależy".

I bardzo dobrze, że na Polsce - tak NAPRAWDĘ - nikomu nie zależy.

Polska bowiem nie jest bytem fantasmagorycznym, ideą i marzeniem. Polska jest rzeczywistością dnia codziennego. Jest "Grą", w którą wszyscy gramy, której reguły, po części, wszyscy ustalamy, do których, nie chcąc przegrać, musimy się dostosować. Tych, co oznajmiają, że Polska się liczy dla nich "naprawdę" jest bardzo wielu i oczekują oni na korzyści z "gry", które mamy im zapewnić.

Kupiłem w Lidlu pierogi z gęsiny. Często się nie pojawiają więc postanowiłem spróbować. Wołają mnie w domu:
- Słuchaj, otwierałeś te pierogi?
- Nie - robię zdziwioną minę.
- No bo są otwarte.

Zaglądam. Na zewnątrz ładna tekturowa okładka, pod spodem przeźroczysta tacka zaklejona od wierzchu typową folią. W środku pierogi. Folia jest oddarta z jednej strony. Ktoś otworzył opakowanie, wziął sobie tam z jeden czy dwa i wsunął ponownie w tekturkę. Ja to kupiłem. Co trzeba mieć w głowie, żeby zrobić coś takiego? Ktoś umierał z głodu? Nie, raczej nie. To, co trzeba mieć? A to... Polska właśnie.

Przejawów nierzetelności na szkodę innych w życiu społecznym nie sposób wyliczyć. Jak mamy do czynienia z drugim, to trzeba bardzo uważać, czy to przy jakichś czynnościach z bankiem, czy w sklepie, czy jak "fachowiec" zawita do domu. W zasadzie wszędzie można spotkać to, co Pogodny opisuje, czyli "egoistyczne cwaniactwo" na naszą szkodę. O instytucji państwa można nie wspominać. Bo poza kurtyną z namalowanym orłem są zwykłe jej praktyki, które nawet pana Igora Janke wprawiły kiedyś w osłupienie, gdy musiał zejść na ziemię i pojawić się w sądzie jako świadek.

Więc rzeczywistość jest taka, że regułą "gry" pod nazwą Polska, stały się cwaność i grabienie do siebie. Oczywiście, nie wszyscy i nie wszędzie, ale chyba wolno powiedzieć, że to zjawiska dominujące. Towarzyszące im: brak uczciwości, brak sprawiedliwości, obłędne polityczne działania medialne dopełniają stanu "gry".

W tej sytuacji postulat "Zależy mi naprawdę na Polsce" wyrażający się gotowością i materializacją poświęcenia WŁASNEGO INTERESU dla INTERESU WSZYSTKICH, staje się krzywdzącym człowieka anachronizmem. Należy tylko POWTARZAĆ, jak nam bardzo zależy na Polsce. Najlepiej politycznie. Najlepiej być tym jedynym, który wreszcie zaprowadzi. G*wno wszystko prawda. To jest w nas, w rozwiązaniach prawnych, w tym, co robimy sobie nawzajem. To jest w popi*****nym zachowaniu kogoś, kto wykrada pierogi z tacki w Lidlu i wkłada je na miejsce, to jest w biciu butelek na ścieżce rowerowej, to było w braniu samochodów, za zgodę na prywatyzację Telekomunikacji Polskiej S.A. czy innych zakładów pracy, zbudowanych z wkładu wszystkich pozostałych.

Napawanie się winami komunistów, sanacji jest tyle warte co oczekiwanie na Grzegorza Brauna. To my jesteśmy winni, to my odpowiadamy, choć prawda, że ryba psuje się OD GŁOWY. Brak elementarnej kultury, brak ludzkiej solidarności, brak realnych więzi to jest właśnie brak Polski. To co jest, to bagienko, w którym drapieżniki przebierają się w ładne szaty i nawzajem się konsumują.

Szczególnie zawodzi chyba rola kościoła, który może jako jedyny ma środki i pozycję do zmiany sytuacji. Opacznie pojęte chrześcijaństwo, połączenie go z mechanizmem politycznym - czego i blogger Pogodny oczekuje w swoim tekście - pozbawieni rozumu modernizatorzy i niezdolni do uczciwej i twórczej refleksji konserwatyści w sutannach, nie potrafią wygenerować impulsu zmiany społecznej. Za dużo uwarunkowań, za bardzo poprzerastała tkanka społeczna błędami.

A jednak znów, nie bardzo widać jakiegoś podmiotu, który kościół mógłby wyręczyć w tym dziele. Więc w tym cała nadzieja, że kościół przyjdzie do siebie, bo przecież masa w nim świetnych ludzi i że to będzie jakiś przyczółek, do realnych zmian zachowań i relacji A Polska będzie chrześcijańska nie wtedy, gdy wszyscy będą chodzić do kościoła, tylko wtedy, gdy każdy ze spokojnym sumieniem odda samochód do naprawy, podpisze bez studiowania umowę z bankiem, uda się bez cienia lęku do Urzędu Skarbowego i będzie wiedział, że zawsze i wszędzie może liczyć na pomoc i sprawiedliwe traktowanie.Wtedy, bez apeli i innych ceregieli, zacznie nam wszystkim na Polsce - naprawdę ZALEŻEĆ.

No ale to.... nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyśmy "zwyciężyli", czytaj obsadzili parę nieznaczących dziś już stanowisk. No... może więcej niż parę...


-------------------------------------------------------------------------------------------------------

A TUTAJ moja notka "zakazana" przez administrację Salon24.pl

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo