59 obserwujących
984 notki
1166k odsłon
  586   4

Prezes Pfizera przyznaje się do błędu

Ilekroć otworzy się internet w oczy rzucają się natychmiast informacje o nagłej a niespodziewanej śmierci, która dotknęła kogoś znacznego. Wtedy od razu padają pytania: zaszczepił się? Lub stwierdzenie, że zmarły okazał się tzw. szczepanem po iluś tam dawkach.

Niedawno widziałem w związku z tym w sieci zdjęcie radnego, który pochwalił się na swoim profilu  certyfikatem szczepionkowym. Kolejne zdjęcie pstryknięto mu już w szpitalu jak leży w masce tlenowej, oczywiście pełen nadziei pozdrawiał swoich sympatyków. Trzecie było już niestety czarno-białe z informacją że zmarł.

Porzućcie więc nadzieję ci, którzy chcecie uratować w ten sposób własne życie, bo go  nie zachowacie, tak przynajmniej zakomunikował między wierszami sam szef Pfizera Albert Bourla, który ze spokojem stwierdził:

"Wiem że dwie dawki szczepionki dają bardzo ograniczoną ochronę jeśli w ogóle jakąkolwiek. Trzy dawki z przypominającą dawką (czwartą) dają rozsądną ochronę przed hospitalizacją i śmiercią. Jednak mniejszą ochronę przeciw infekcjom”.

Tymczasem jak wiadomo uporczywa infekcja jest niczym niegojąca się rana, która z czasem doprowadza  pacjenta do zgonu. Bourla doskonale o tym wiedział kiedy twierdził kłamliwie, że jego szczepionka podana jedynie w dwóch dawkach jest  w "100% skuteczną"

Z tego powodu, porzućcie wszelką nadzieję, sam Bourla wam to mówi, wręcz wprost wam to mówi, a wy co?

Szczególnym cynizmem i brakiem empatii wykazał się też ekspert od szczepionek, doradca Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19 dr Paweł Grzesiowski, który  stwierdził w wywiadzie m.in.:

"Zdarza się, że umierają zaszczepieni. Jednak w rozmowie z nimi dostrzegam, że umierają w poczuciu, że zrobili wszystko co mogli aby uniknąć śmierci. To zupełnie inna postawa w obliczu śmierci niż ta antyszczepionkowców."

http://dakowski.pl/dr-pawel-grzesiowski-zaszczepieni-umieraja-w-poczuciu-dobrze-spelnionego-obowiazku/ 

Tak, antyszczepionkowcy rozumu wcale nie mają, widać to jakiś gatunek podludzi, zdaje sugerować nam pan doktor.

Tymczasem w Hiszpanii, gdzie fala zachorowań na koronowirusa wzrosła do blisko 200 tysięcy dziennie rozważają na poważnie czy aby wspomnianego covida nie uznać jednak za...grypę.

Być może wówczas  zagorzali zwolennicy  szczepień, lockdawnów i sgregacji sanitarnej dostrzegą wreszcie prozaiczny fakt, że przeciwko grypie można się, owszem, zaszczepić, ale na dłuższą metę nic to nie daje, gdyż ta ustawicznie mutuje, dlatego każdą grypę lepiej przechorować w domu, w łóżku, stosując znane od lat metody jej leczenia.

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale