60 obserwujących
998 notek
1172k odsłony
  601   6

Polska po stronie Polski nie stoi

Na początek.

Pytanie: „W latach 1997-2010 w ramach repatriacji Polaków z Kresów przyjechało do Polski jedynie 6 233 repatriantów i członków ich rodzin, a skala instytucjonalnej repatriacji z roku na rok obniżała się do zaledwie 147 osób w roku 2010. Powstaje więc pytanie, dlaczego Polska nie ściąga tych ludzi?”

Odpowiedź: „Rząd musiałby zapewnić kresowym Polakom pracę i mieszkanie, a to szybko stałoby się niepopularne. Szybko uznano by, że Polacy z Kazachstanu zabierają pracę miejscowym, a dodatkowo mają łatwiej, bo rząd im wszystko zapewnia. Jeszcze gorzej byłoby z reakcją tych Polaków, którzy wyjechali za chlebem na zachód. Oni musieli pojechać do pracy, bo nie mogli znaleźć zatrudnienia w Polsce i nikt im niczego nie zapewniał ani w Polsce ani za granicą, gdy tymczasem repatriantom z Kresów zapewniono by wszystko. Taka decyzja na dłuższą metę jest nieopłacalna politycznie dla partii rządzącej, więc nie zrobią tego na dużą skalę.”

I nie zrobili. Zresztą, nie tylko Dobra Zmiana zostawiła kresowych Polaków samych sobie na przysłowiowym lodzie. Podobnie czyniły tak wszystkie rządy III RP począwszy od roku 1989, a jeśli już cokolwiek w tej materii sprawiły, to zaledwie w formie szczątkowej, nadając jej oczywiście odpowiednią oprawę propagadową w mediach.

Czy wojna na Ukrainie, oraz sprowadzenie do Polski ponad dwumilionowej rzeszy uchodźców z tego kraju, z których większość zostanie u nas z pewnością na stałe, przyniesie nam wobec tego więcej szkody czy pożytku? Redaktor Marcin Skalski nie ma co do tego wątpliwości, że wpuszczenie na terytorium Rzeczpospolitej  tak dużej masy uchodźców przerodzi się z czasem w osłabienie naszej i tak już nadwyrężonej struktury narodowej a następnie w otwarty konflikt z kolonistami.

"Wg red. Marcina Skalskiego ukrainizacja Polski będzie przebiegała etapowo (Kaczyński, Morawiecki i cały rząd ZP zaiste przejdą zatem do historii). Napływ "tymczasowych" uchodźców  oraz nadanie im statusu imigrantów zarobkowych, w tym półtora milionowa diaspora ukraińska z zalegalizowanym już pobytem oraz imigranci stopniowo do nas napływający i nabywający obywatelstwo polskie spowoduje, że z czasem powstanie w Polsce ukraińska partia. Partia ta będzie miała  co zrozumiałe swoich przedstawicieli w polskich samorządach, w tym w największych miastach. Język ukraiński stanie się początkowo  językiem pomocniczym w samorządach. Natomiast posłowie  z ramienia ukraińskiej  partii, którzy zasiądą  w Sejmie RP,  będą mogli dostrajać polską rację stanu pod Ukrainę i Ukraińców. Z czasem ukraińska symbolika narodowa oraz język ukraiński zostaną uznane w Rzeczpospolitej  za oficjalne.  Końcowym etapem będzie Polska  targana nieustannym konfliktem wewnętrznym, w którym krytycy ukraińskiej imigracji będą uciszani szantażem pod postacią "ruskich onuc"  bądź  administracyjnie lub sądowo. Dezintegracja struktur państwowych sprawi, że Polska stanie się drugim Kosowem  nad Wisłą."

W podobnym tonie wypowiada się Adrzej Szlęzak z Myśli Polskiej

"Miałem wczoraj kilka spotkań we wschodniej części województwa podkarpackiego. Refleksje w większości smutne. Ponoć odwołano 90 procent rezerwacji w bieszczadzkich hotelach, pensjonatach itp. Znajomy kierujący ośrodkiem konferencyjnym ma pełny stan ukraińskich uchodźców. Z niepokojem powiedział, że nasilają się telefony od osób, które przyjęły Ukraińców do swoich domów, a teraz chcą żeby przekwaterować ich do tego ośrodka.

Pobyt amerykańskich wojsk i wizyta prezydenta USA nie tworzą zachęty do odwiedzania województwa podkarpackiego, no może z wyjątkiem jednej pizzerni z podrzeszowskiego Głogowa z której pizzę jadł prezydent Joe Biden z żołnierzami, a media to pokazały.

Wizytę Bidena odbieram jako nie zażegnanie któregokolwiek z polskich problemów, ale ich potwierdzenie i w nieodległym czasie ich nasilenie. Na tym etapie Biden jest przedstawicielem państwa, które na tej wojnie zrobi największy interes, a przyjechał do państwa, które na tej wojnie robi najgorszy interes. Według mnie wygląda to tak; istotą wojny rosyjsko – ukraińskiej jest konflikt USA z Chinami o dominację na świecie. Kluczem do wygrania tego konfliktu jest podporządkowanie sobie Rosji. Póki co, Rosja stara się być samodzielną potęgą. Nie było to na rękę ani Amerykanom, ani Chińczykom, ale Amerykanom bardziej. Biden powiedział, że wojna Rosji z Ukrainą będzie długa. Amerykanie znaleźli się w doskonałym położeniu. W ich planach Rosja ma tracić siły do tego stopnia, żeby stać się pionkiem (przypominam uwagę z poprzednich tekstów o „zdiełat Rossiju pieszkom”). Ich mięsem armatnim są Ukraińcy, którzy myślą, że to wojna o całość i niepodległość ich państwa. Nawet jeśli tak jest, to Amerykanie dali już do zrozumienia, że ich celem nie jest wygrana Ukrainy, ale największe możliwe osłabienie Rosji.

Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale