59 obserwujących
1021 notek
1184k odsłony
  448   6

Czy prezydent RP groził ks. Isakowiczowi-Zalewskiemu?

Temat ten, o ile był poruszonym na Salonie 24, zapewne wylądował dość szybko gdzieś w piwnicznych czeluściach jako temat nie służący pojednaniu sąsiadujących ze sobą braterskich narodów. Zakładam więc, że tak naprawdę go tutaj nie było, a jeśli jak napisałem był, to okazał się gościem, co to wpadł do nas na ekstremalną chwilkę.

Sprawa dotyczyła ludobójstwa wołyńskiego oraz pamięci historycznej jaką darzy to zdarzenie Dobra Zmiana - konkretnie zaś  prezydent RP Andrzej Duda.

Oj, w tej materii mógłbym przytoczyć na pniu wiele cytatów z mediów i portali wraz ze zdjęciami, na których umiłowany prezydent jak się poniżej okaże jednak nie wszystkich Polaków,  obściskuje się serdecznie z tymi, dla których nie stanowi zbyt dużej wartości politycznej. 

O tym, że prezydent RP lada moment przestanie być prezydentem RP  wiemy wszyscy, ale nie wiemy lub wręcz niektórzy nie chcą wiedzieć, i nawet z tego powodu zatykają sobie oczy i uszy aby tylko nie zacząć go postrzegać w kategoriach Donalda Tuska, bo to że prezydent zachowuje się podobnie do Tuska i dokona podobnie jak Tusk skoku na unijną posadę po zakończeniu kadencji jest więcej niż pewnym.

Sam  prezydent stara się to potwierdzić, gdyż postanowił  obetrzeć sobie twarz z resztek narodowego honoru na zasadzie "mam wasze płaszcze, no i co mi teraz zrobicie". O tym poniżej. Oczywiście, to nie jest żadne odgrzewanie starych kotletów, gdyż strawa świeża. jest to raczej  próba ukierunkowania politycznego, by ponownie nie wybrać w chwili uniesienia jakiegoś długopisu, bo ten akurat zaczął wymachiwać narodową chorągiewką oraz pięknie o naszej Historii mówić.


"Do wymiany zdań pomiędzy prezydentem RP Andrzejem Dudą a kapelanem środowisk kresowych ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim doszło podczas uroczystości związanych z 79. rocznicą Rzezi Wołyńskiej pod pomnikiem upamiętniającym jego ofiary na skwerze Wołyńskim w Warszawie.

Po zakończeniu uroczystości pod warszawskim pomnikiem, grupa osób skupionych w środowiskach kresowych prosiła prezydenta Dudę, by podszedł z nimi porozmawiać. Gdy Andrzej Duda to uczynił, ks. Isakowicz-Zaleski przypomniał mu sytuację z 2015 roku, gdy pomiędzy I a II turą wyborów, podczas wiecu w Chrzanowie przekazał mu list od Rodzin ws. pochówku Ofiar Ludobójstwa. Ówczesny kandydat na prezydencki urząd oraz jego sztab zapewniali, że zajmą się tym problemem.

Ks. Isakowicz-Zaleski, któremu niegdyś ukraińscy nacjonaliści grozili śmiercią za to, że sprzeciwiał się organizacji upamiętniającego zbrodniarza „Rajdu Bandery” przez Polskę, wypomniał teraz prezydentowi RP, że ten przez 7 lat nie wywiązał się ze złożonej obietnicy.

„Proszę, żeby ksiądz się miarkował w słowach” – brzmiała odpowiedź prezydenta Dudy. „Każde słowo za dużo i za mocno wypowiedziane nie służy ani nam, ani drugiej stronie” – mówił prezydent, dodając, że prowadzone są w tej sprawie rozmowy.

„Ile lat? 30 lat czekamy. Ile razy jeszcze usłyszymy, że nie teraz?” – dopytywał ks. Isakowicz-Zaleski. „Proponuję, żeby ksiądz spróbował inną drogą” – odpowiedział prezydent Andrzej Duda i odszedł od swego rozmówcy.

Nawiązując do całej sytuacji ks. Isakowicz-Zaleski skomentował w mediach społecznościowych, że prezydent Duda przez 7 lat składał w tej sprawie wyłącznie „puste deklaracje”.„Jak więc wierzyć kolejnym obietnicom?” – skonstatował kapłan."

Jaka tutaj może się jawić odpowiedź? Odpowiedź jest tylko jedna: absolutnie nie wierzyć, a w nadchodzących wyborach pokazać oszustom i zdrajcom politycznym narodowy kciuk w dół, zgodnie z polskim sumieniem oraz...prawem moralnym i karnym.

za Fronda

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale