Blog
pogodne marzenia
Pogodny
Pogodny dawniej Mikker
23 obserwujących 450 notek 564115 odsłon
Pogodny, 29 listopada 2018 r.

"Ogniomistrz Kaleń", bohater czy antybohater?

2771 89 0 A A A

Będąc małych chłopcem interesowały mnie książeczki z pyskiem tygrysa. Może bardziej okładki, kolorowe, pobudzające wyobraźnię. Z biegiem czasu zaczęła mnie interesować także i treść. Tak trafiłem na pozycję pt. "Łuny nad Bieszczadami". Okładka to dwa, o ile dobrze pamiętam, kukuruźniki lecące nad wzgórzami. Książeczka opiewała bohaterskie czyny lotników stacjonujących w Sanoku, a walczących u boku LWP i KBW z bandami UPA.  Książeczka zawierała kilkanaście przygód lotniczych. W jednej z nich pojawił się Żubryd., który chciał porwać samolot aby zbiec nim na Zachód. Słowo Żubryd było wzięte w książce w cudzysłów. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że nie był to pseudonim lecz  nazwisko człowieka, który trzymał ze swoimi żołnierzami w szachu bieszczadzkie garnizony i posterunki MO. Po raz trzeci na kpt. Żubryda ps. "Zuch" natknąłem się w filmie Petelskich pt. "Ogniomistrz Kaleń." (1961)

Historia ogniomistrza jest opowiedziana prostym językiem, i gdyby została opisana tak jak należy, to "Ogniomistrz Kaleń" znalazłby się w spisie  obowiązkowych lektur filmowych. Tak się jednak nie stało, mimo że była ku temu szansa, gdyż obok zarysu politycznego grany przez Wiesława Gołasa (aktor jako syn oficera swoje dzieciństwo spędził w koszarach)  bohater niósł w sobie ogromny bagaż ciepła i swego rodzaju swojskości. Potwierdzają to pierwsze kadry, kiedy to Kaleń czekając na stacji kolejowej w Zagórzu na swojego nowego dowódcę kapitana Wierzbickiego (Józef Kostecki)  usiłuje poderwać dziewczynę na cylinder pożyczony od przypadkowo spotkanego druha frontowego Alojzego Rączki (Adam Perzyk), który w Zagórzu jest na gościnnych występach ze swoim amatorskim teatrzykiem kuglarzy.  Atmosfera zmienia się diametralnie na gorszą kiedy to naszego bohatera odnajduje wspomniany kapitan Wierzbicki i razem już docierają gazikiem do ponurego, pełnego zniszczeń  Baligrodu. Potwierdza to się kiedy Wierzbicki otrzepuje błoto z butów na macewie żydowskiej a także wtedy, kiedy szukając sztabu pułku natyka się na patrol, którym dowodzi (pijany?) żołnierz (Ryszard Filipski nie wymieniony w czołówce).

Nie wiem ku czemu zmierzali do końca Petelscy, ale wojsko polskie walczące z banderowcami w Bieszczadach  w tych kilku ujęciach zostało pokazane jednak w jak najgorszym świetle. Samo spotkanie pułkownika Tomaszewskiego (Zdzisław Karczewski) z kapitanem Wierzbickim i ich rozmowa jest tego również jaskrawym dowodem. Pułkownik rozpoczyna rozmowę przyszłym dowódcą batalionu niedbale,  przy grze w szachy z innym oficerem, oraz od stwierdzenia , że poprzednik Wierzbickiego wiele nie potrafił, albowiem był literatem, który w trakcie przejścia przez Kalnicę wpadł w zasadzkę zastawioną przez Żubryda, po czym "targował się z bandziorami  o buty czy ma je zdjąć czy zostawić". Pułkownik dodaje przy tym złośliwie, że zabity dowódca wprawdzie jaki był taki był, ale zawszeć był, chociaż  rozpuścił mu żołnierzy jak dziadowski bicz. Wtedy też dopytuje się, kim jest z zawodu kapitan Wierzbicki, a dowiedziawszy że jest on plastykiem ciężko wzdycha i mówi: " i to jest nieszczęście tego batalionu, że spod rozkazu literata przechodzi pod rozkazy... że tak powiem plastyka". Wtedy też zostaje zamatowany przez grającego z nim w szachy oficera.

Jest w "Ogniomistrzu Kaleniu" też i scena, nad wyraz smaczna, uderzająca ironicznie w monumentalną scenę barową z "Popiołu i diamentu",  w której  zapalano w kieliszkach znicze. Tutaj nie ma  patosu. Kaleń z por. Matulą (Józef Łodyński) walczą po prostu na kieliszki wódki, przelewając alkohol do coraz większych naczyń. Scena kto więcej wypije bawi, ale sama rozmowa już nie. Widać z niej dobitnie, że posłuszeństwo w jednostce jest w zaniku. Petelscy jakby chcąc dodatkowo podrasować temat dokładają drugą scenę, w której to Kaleń staje przed sądem koleżeńskim za gwałt którego miał się dopuścić podczas wykonywania zadań w terenie. 

Nie mam zamiaru streszczać całego filmu, ale trzeba koniecznie zwrócić uwagę na  reakcje Kalenia  w chwili zagrożenia. Wszystko bierze on na luz, nawet wtedy kiedy jadąc ze służbistą porucznikiem na inspekcję placówek WOP proponuje mu wprost skręcenie z trasy na szklaneczkę wiejskiego bimbru. Propozycję ponawia, mimo że wpadają w międzyczasie w zastawioną przez  banderowców zasadzkę,  w której porucznik ginie po wystrzeleniu zaledwie kilku pocisków.

Jak silna jest wola życia Kalenia pokazuje także scena kiedy razem z drugim żołnierzem zostają pojmani przez oddział Żubryda. Kaleń udaje od razu, że jest dezerterem, a to co ma na pagonach to tasiemki aby nikt się nie czepiał. Robi to tak dobrze że widz jest w małej konsternacji. Tymczasem  kolega ogniomistrza wpada w panikę przez co zostaje zastrzelony przez Żubryda.

Opublikowano: 29.11.2018 15:41. Ostatnia aktualizacja: 29.11.2018 18:58.
Autor: Pogodny
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Map

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Siukum Balala  U Norka w norze  jak w bida komorze  jest zaduch, brud i stęchłe zboże.
  • @Siukum Balala  W Rosji. Facet mówi do przewodniczącego rady zakładowej po donosie na...
  • @maur  Jako Pyzdra w Janosiku też był rewelacyjny. Szkoda mi jednak  Grigorija. Był...

Tematy w dziale Kultura