Apetyty eurobiurokratów rosną:
https://wpolityce.pl/polityka/631452-lasy-panstwowe-i-minister-siarka-reaguja-na-pomysly-ke
Daj takiemu palec to ci rekę urwie. Chyba rząd powinien zdawać sobie z tego sprawę.
Żyjemy w określonej cywilizacji, bazującej na pewnych mechanizmach. Część tych mechanizmów psuje się pod wpływem działań rozmaitych środowisk ciągnących w swoją stronę z naruszeniem tych mechanizmów. Nie wszystkim odpowiada demokracja zakładająca polityczną równość i jej społeczne konsekwencje i tacy dochodzą do przekonania, że im się należy więćej niż reszcie albo teżże lepiej wiedzą niż reszta, jak urządzić świat, bo potrafią lepiej dostrzec histroryczną konieczność.
Mieliśmy w peerelu takich, którzy chcieli Polaków przekonać so swojej wizji historycznej konieczności "kolbami sowieckich karabinów". Tacy nie wyginęli wraz z upadkiem komunizmu, bo na Zachodzie rozwijała się podobna choć odrębna mutacja, która zadomowiła się doskonale w eurobiurokracji. Biurokracja ma to do siebie, że ma tendencje do niezależnego trwania i rozwoju, niezależnego od sił, które ją powołały do życia i chce obecnie rządzić Unią. Eurobiurokracja, w odróżnieniu od poluityków krajowych jest wieczna, podczas gdy politycy uzależnieni są od zmiennych losów polityki i łaski wyborców. Z tego względy trwała niewybieralna eurobiurokracja ma instytucjonalną przewagę nad wybieralnymi politykami. A do tego ta eurobiurokracja powiązana jest z interesami najsilniejszych i najdłużej funkcjonujących w Unii państw.
Dlatego ta biurokracja jest tak niebezpieczna. Eurobiurokracja jest ideologicznie skolonizowana przez lewactwo, które po upadku komuny tam właśnie skoncentrowało swoje siły i aspiracje oraz inspiracje. Kieruje się ona swoim własnym interesem instytucjonalnym; nie liczą się zasady moralne oraz trwałe zasady polityczne , w tym zasada służebności ani prawo.
Naturalnym celem dla takiej autonomicznej biurokracji jest poszerzenie obszaru własnego władztwa, a każdy środek prowadzący do tego celu jest dobry. Ostatnio eurobiurokraci chcieliby swoje władztwo rozszerzyć na lasy, w tym nasze polskie lasy. Jak widać apetyt im dopisuje.
Warto zwrócić uwagę na ideologię, która steruje poczynaniami europbiurokracji, kierujacej się ideą "historycznej konieczności". To jest ideologia marksistowska, której skutki w Polsce dobrze znamy. Ideologia to, mówiąća o "konieczności", automatycznie wyklucza wolność i wolność wyboru, głosząć determinizm i neguje wolną wolę.
Warto w tym kontekście "historycznej konieczności" zwrócić uwagę na najnowsze badania antropologów i archeologów badających kultury społecznośći prehistorycznych, które to badania mogą stanowić rewolucję w postrzeganiu ewolucji społeczeństw ludzkich i w pojmowaniu kwestii wolności. Z badań wyłania się intrygujący obraz prehistorycznych ludzi wykazujących zdumiewające zdolności polityczne i wyobraźnię polityczną, które można odczytać z wykopalisk wskazujących na wyrafinowaną organizację społeczno-polityczną owych społeczności. Wygląda na to, że eurobiurokracja jest, użyjmy tu określenia zrozumiałego dla marksistów, siłą ekstremalnie reakcyjną. Podkreślmy to jeszcze wyraźniej: eurobiurokracja jest siła zdecydowanie REAKCYJNĄ. Chodzi tu głównie o wskazanie na negatywną reakcję na ludzkie dążenia wolnościowe.
Czym jeśli nie atakiem na wolność są te regulacje klimatyczne i ich pochodne: zakaz samochodów spalinowych, zakaz spozycia mięsa i hodowli trzody i bydla. Coraz bardziej przypomina to zapędy w kierunku wyznaczonym przez chińskich komunistów budujących państwo totalnej inwigilacji obywateli.
Opinia publiczna na Zachodzie trzeźwieje w kwestii Unii ?
https://www.salon24.pl/newsroom/1225764,surowa-opinia-dziennika-de-telegraaf-wobec-verhofstadt-i-rutte
Ale to nie eurobiurokracja jest największym zagrożeniem dla suwerenności Polski, bo eurobiurokracja to przede wszystkim tylko narzędzie do realizowania celów mocarstwowych. W 6 numerze Do Rzeczy Rafał Ziemkiewicz precyzyjnie opisuje ewolucję Unii w myśl interesów niemiecko-franuskich w coś w rodzaju egzoszkieletu realizującego imperialne interesy Niemiec. Nie ma co do tego cienia wątpliwości, bo oficjalną doktryną starej unii wyrażaną głosami Stoltza i Macrona jest dalsze pogłębianie integracji a także dążenie do likwidacji wymogu jednomyślności państw-członków Unii, co jest zapowiedzią radykalnej centralizacji, bo nawet już nie federalizacji Unii.
W tym samym numerze Do Rzeczy można znależć niezwykle interesujący i przekonujący wywiad z prof. Michałem Lubiną na temat duchowego i politycznego stanu Rosji. To lektura obowiązkowa.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)