Warto zastanowić się nad kwestią globalizacji.
To jest takie modne hasło, do którego trzeba podchodzić jak do jeża.
Globalizacja jest bowiem domeną pewnych dzialań megaskali, organizacji megaskalowych i ma niewiele wspólnego z działalnością jednostek. Oczywiście część jednostek korzysta z okazji i jest bardzo mobilna. Trend globalizacyjny jest więc trendem ograniczonym do korporacji i komercji.
Istnieje jeszcze inny znacznie szerszy trend - trend deglobalizacji. Realne światy jednostek coraz bardziej się kurczą, co szczególnie widać w przypadku pracy zdalnej czy polityki tożsamości. Internet pozornie daje nam globalny zasięg, ale faktycznie jego rola nas coraz bardziej ogranicza i uziemia, zamykając w bańkach. Pandemia dała nam odczuć smak deglobalizacji w szerokim wymiarze.
Widać jednak kolejną nową falę wysiłków zmierzających ku globalizacji. To kwestia klimatu i prób globalnej regulacji polityki w tym zakresie. Globaliści tak łatwo nie odpuszczą. Wydaje się, że potkną się na absurdalnym pomyśle zmiany upodobań kulinarnych i zjadania robaków.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)