Oczywiście pytanie odnosi się tylko do części nie tylko salonowiczłów ale także innych Polaków.
Skala zjawiska każe jednak domniemywać, że nie tylko o tępotę tu chodzi lecz o coś znacznie gorszego.
Najpierw rozprawmy się z tępotą.
Warto przeprowadzić test, który pozwoli tępotę wskazać.
W ramach testu proszę posłużyć się komunikatem, który usłyszeliście na jakimś spotkaniu gdy jeden z uczestników stwierdził: "Kupiłem zamek..." po czym urwał wezwany nagłym telefonem. Co ten człowiek miał na myśli ? W drugiej częśći testu odpowiedzcie sobie na pytanie: Na co patrzy głupiec gdy ktoś wskazuje palcem na księżyc ?
Kolejna kwestia, która się z problemem tępoty wiążę to pytanie dlaczego ludzie nie chcą uczyć się na cudzych błędach, a nawet, w wielu przypadkach, na błędach własnych. Czy trwanie przy błędach wywodzi się tylko z tępoty ?
Doskonałą ilustrację opisanych kwestii mialem okazję obserwować wczoraj. Siedziałem sobie w kolejce do lekarza i oczekiwanie przeciągało się, bo pani doktór jest osobą wyjątkowo sumienną. Dzięki temu miałem okazję wysłuchać dialogu dwóch starszych ale całkiem żwawych pacjentów płci obijga. Jak to w kolejce bywa, osoby przypadkowe dokonują rozmaitych manewrów, podchodów i macań, by sprawdzić z kim mają do czynienia. Moi sąsiedzi zaczęli od narzekania na ceny i do konstatacjim, że co to się panie dzieju wyrabia, by potem już bardziej precyzyjnie adresować swoje pretensje, wskazując, że te czternastki to przecież uderzenie w ich kieszenie, bo oni nic nie dostają. Dyskutantom nie starczyło jednak odwagi na to by jednoznacznie z nazwiska czy nazwy określić winowajcę tego stanu rzeczy.Zamiast tego pomstowali na tych mieszkających na ścianie wschodniej. Otwarte zaatakowanie rządzących byłoby krokiem mentalnie ryzykownym, łatwiej im było więc przenieść uwagę na to, co wyprawia ten Kościół.
No ui w ten sposób mogłem ustalić bez większego trudu preferencje polityczne tych osób i źródła ich informacji.
Przypomniały mi się lata stanu wojennego, gdy przebywając z synem na placu zabaw mogłem wysłuchiwać komentarzy szarych ludzi na temat Lecha Wałęsy, mających niewiele wspólnego z rzeczywistością, np. jak LW studiował na KULu. Z racji częstego bywania w Brygidzie bylem w temacie dobrze zorientowany.
Miałem więć idealny obraz skutków mentalności tworzącej się pod wpływem takich tefaenów. Zasadne okazuje się posuniecie MSZ, które wezwało ambasadora Brzezińskiego na dywanik.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)