System jest czymś bezosobowym. Można oczywiście powiedzieć,że system składa się z jednostek, ale takie twierdzenie niczego nie wnosi, bo to banalna oczywistość, do tego myląca,. System jest strukturą relacji zachodzących między jednostkami. System kształtuje się bowiem niezależnie od woli jednostki, w wyniku niezliczonych interakcji, w oparciu o które wyłania się zespół reguł rządzących systemem i zachowaniami jednostek.
System ma więc charakter bezosobowy. Pojawia się w nim więc problem wolności jednostki, bo z jednej strony dzieje się tak, że w pewnych okresach to jednostki kształtują system, lecz w innych to system kształtuje jednostki. Dużo więc zależy od charakteru systemu - czy przewiduje miejsce dla aktów indywidualnego działania.
Przyjrzyjmy się charakterowi systemu demoliberalnego w obecnej fazie. Weźmy media cyfrowei i ich wpływ na jednostki. System oparty jest na algorytmach, które oddziałują na jednostki poza ich świadomością i promują pewne zachowania, które zaczynają się ukladać w pewien właśnie uklad, zaczątek systemu, który zbiorem takich jednostek zarządza poza ich indywidualną wolą, bo tę wolę dostosowuje do wymagań systemu. Algorytmy selekcjonują zachowania pod kątem ich najpowszechniejszego wspólnego mianownika gwarantującego maksymalny zasięg, a to zwykle sprowadza się do czystej bilogii i najprostszych emocji. Jednym z efektów takiego wpływu cyfryzacji jest odchodzenie od gotówki w obrocie finansowym w różnych sferach życia, groźny dla osobistej wolności. Bo skutki takich zbiorowych zachowań są, na początku całkiem nieprzewidywalne, a wtedy może się zdarzyć to, co określamy motywem gotowania żaby na wolnym ogniu, tak żeby nie wyskoczyla z garnka.
W jakim kierunku pójdzie rozpad systemu ?
Albo dojdzie do totalnego chaosu, którego początki mozna zaobserwować we Francji czy Hiszpanii i trudno przewidzieć, kto przejmie tam władzą jaka będzie struktura tej władzy, albo dojdą, tak jak w Polsce czy na Węgrzech siły zdolne do zmiany systemu i zastąpienia go bardziej efektywnym systemem. A może też wejsć w to opróżnione miejsce chiński protektorat.
Dochodzi więc do tego, że system modeluje zachowania jednostkowe, bo jednostki porzucają role autonomicznych podmiotów i stają się pionkami systemu. Ja bym to zjawisko określił procesem sinizacji, bo Chiny są doskonałym modelem rozwoju takiego systemu od ponad 4000 lat. System chiński stworzył taki niezwykle złożony i sprawny cykl reguł zarządzających całokształtem życia jednostki, że nie ma w nim żadnej luki na własną inicjatywę, no bo po co, skoro mamy reguły gry na każdą okazję. Zresztą, to nie jednostka jest obiektem zainteresowania systemu, lecz rodzina lub inna wspólnota lokalna.
Chińska tradycja stworzyła gigantyczny gęsty zbiór najrozmaitszych wierzeń, kultów ptrzodków, i bóstw opiekuńczych, rozmaitych sił dzialających w rzeczywistości materialnej, rytuałów okolicznościowych związanych z kalendarzem i porami roku i tez i przekonań o naturze świata materialnego, duchowego i społecznego wpiętych w system społeczno-polityczny, w którym cesarz był Synem Nieba odpowiedzialnym za sprawowanie rytuałów gwarantujących porządek w naturze i społeczeństwie.
Idee cywilizacji chińskiej obejmowały archaiczny melanż ideii religijno-kosmologicznych o naturze świata, poczynając od wierzeń i rytuałów, w których pojawiają się cudowne istoty władające czterema stronami świata, do których dołączyła wiara w legendarnych złożycieli cywilizacji chińskiej, takich jak Trzej Jasniejących i Pięciu Cesarzy, co wskazuje na powiązanie wierzeń z państwowością. Te wszystkie wietrzenmia zostają inkorporoqwane do świeckiej i moralistycznej ideologii konfuncjanizmu, stanowiącej podstawę cywilizacji chińskiej, w której bóstwa bardziej przypominają figury literackie bóstw z mitologii greckiej.
Proszę to porównać z otwartym zbiorem zasad KK, ograniczonym do dekalogu i i kilku kluczowych modlitw przedstawiających trzon doktryny KK, wyraźnie dystansujących się od czynników polityczno-sopołecznych. KK stawia w centrum los i wiarę pojedyńczej jednostki i jej więź z Bogiem, dzięki osobistemu sumieniu, które pozwala jednostce rzucić wyzwanie systemowi spolecznemu w postaci indywidualnego liberum veto.
No i właśnie taki dryf w kierunku systemu chiońskiego da się zaobserwować na Zachodzie pod wpływem cyfryzacji systemu. Do tej pory Zachód stał na gruncie cywilizacji chrześcijańskiej, w której obowiązywał nakaz opierania działania na rachunku sumienia i samokontroli. A przy porzuceniu reguł niezależnego sumienia opartego na religii, samokontrola znika i kontrrolę przejmuje system i jesteśmy w Chinach.
Religia zostaje zastąpiona przez najrozmaitsze zabobony, których propagatorami stają się celebryci, influencerki i patostreamerzy, dla każdego coś milego - wiara widzimisię.
Nie ma w tym nic dziwnego, bo model chiński jest modelem naturalnym, zgodnym z biologiczną naturą ludzką, mającą charakter spoleczny z tendencją do kolektywizmu. I taki model jest typowy dla wszelkich innych społeczności, nie tylko w Chinach, poza Zachodem. Indywidualizm jest wyłącznym wytworem chrześcijaństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)