Nie tylko zresztą Cejrowski, ale każdy Polak. Ale skoro Cejrowskiego mamy na widelcu, bo raz na tydzień publikuje swoje felietony w tygodniku Do Rzeczy, to skorzystajmy z okazji.
Otóż Cejrowski nie rozumie ani konstrukcji społecznej natury ludzkiej, ani tym, bardziej konsekwencji jakie takie niezrozumienie może wywoływać. Natura społeczna sprawia, że czlowiek jest istotą dwoistą i rozróżniamy dwa aspekty jego życia w każdej sferze - prywatnej i publicznej. Próba rezygnacji z któregoś z tych dwóćh wymiarów może być bardzo niebezpieczna. Mamy przecież zycie prywatne i życie publiczne, sferę prywatną i sferę publiczną. Oba ekstremalne przegięcia w którymś z tych dwu kierunków są równie niebezpieczne.
Cejrowski nie zdaje sobie sprawy z takich konsekwencji tego rozdziału jak kwestia ryzyka. Prywatnie pan Cejrowski może sobie ryzykować w różnych dziedzinach, w tym w gospodarczej, bo czasami ryzyko, jak w hazardzie, prywatnie się oplaca.. Ale w sferze publicznej stosujemy odmienną strategię i celowo staramy się ryzyko eliminować i dbamy o bezpieczeństwo, pakując w to grube miliardy, co z wąskiego ekonomicznego punktu widzenia jest absurdem.
Ale zostawmy Cejrowskiego w spokoju sam na sam z jego doktrynerstwem.
Mamy w Polsce rzesze socjologów i czy ktoś badał kwestię stosunku do dobra wspólnego ? Może państwo coś na ten temat słyszeli ?
Sprawa jest istotna, bo Zachód przeżywa upadek związany właśnie z lekceważeniem DOBRA WSPÓLNEGO.
Dobro wspólne nie jest jakimś dowolnie wyspekulowanym konceptem, jest ściśle powiązane z biologią człowieka. Ewolucja doprowadziła do ukształtowania spełecznej natury ludzkiej, co oznacza, ze w genomie zakodowana jest priorytetowa skłonność do współpracy w grupie.
Czynnik indywidualistyczny, rywalizacyjny ma, z punktu widzenia biologii, znaczenie ograniczone, choć z powodu wizualnego, jako osobnego organizmu wydaje się być inaczej, ale to tylko złudzenie maskujące społeczną istotę rzeczy. Ale to złudzenie jest chętnie wykorzystywane przez manipulatorów.
Oczywiście na biologię nakladają się też czynniki kulturowe, które mogą wywoływać odmienne układy w różnych społecznościach, w efekcie których zakres DOBRA WSPÓLNEGO może być w różnych kulturach albo poszerzany albo zawężany.
Chiny są przykładem maksymalnego poszerzania zakresu dobra wspólnego, podczas gdy Zachód, a szczególnie USA, jest przykładem maksymalnego zawężenia tego zakresu (państwo nocnym stróżem).
W efekcie kombinacji czynników społecznych i indywidualistycznych pojawiają się rozmaite absurdalne zjawiska, takie jak lewactwo. Jest ono absurdalną próbą pogodzenia wody z ogniem. Otóż chce ono, by państwo, bedące przecież emanacją dobra wspólnego, jednocześnie gwarantowało im spełnienie najdzikszych indywidualnych roszczeń. Mamy tu do czynienia z ewidentną sprzecznością wewnętrzną, wskutek której indywidualizm przekształca się w partykularyzm.
Ale najbardziej zadziwiającym aspektem tej sprawy jest kompletne ignorowania źródła europejskiego indywidualizmu, który ma korzenie w wierze chrześcijańskiej.
Dominacja czynnika społecznego też płata figle .Chiński kolektywistyczny model konfucjański z dominacją państwa sprawia, że pojawia się grupizm i kazda wspólnota wiejska zajmuje się jedynie własnymi sprawami, a traktuje z podejrzliwością ludzi spoza niej, kwestię zarządzania państwem pozostawiając profesjonalnej klasie biurokratycznej. Konfucjanizm głosi pewien ideowy uniwersalizm, a tu, na dole drabiny społecznej, mamy do czynienia z praktycznym izolacjonizmem.
W przypadku Zachodu, państwo, które ingeruje w indywidualne sprawy prywatne jest państwem totalitarnym. Nie może też lewactwo, dążące do przeprowadzenia rewolucji kulturowej,liczyć na kolektywistyczny model chiński, bo ten oparty jest na konfucjanizmie, który wymaga podporządkowania się jednostki wspólnotom.
W obu tych przeciwstawnych modelach czegoś wyraźnie obecnie brakuje.
PS
Kwestia wspomnianej dwoistości natury ludzkiej wymaga doprecyzowania.
Faktycznej dwoistości nie ma, bo w naturze ludzkiej dominuje czynnik społeczny czyli kolektywizm. Ale natura ludzka jest elastyczna i uwzględnia modyfikacje w postaci rozmaitych wariantów kulturowych. Takim właśnie wariantem jest chrześcijaństwo, które stanowi podstawę europejskiego indywidualizmu. Ale jest to bardzo precyzyjnie skonstruowany mechanizm społeczny, którego nie można powierzać uczniom czarnoksiężnika, bo go spieprzą, jak własnie spieprzyli.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)