Nie, tu nie będzie nic na temat cyrku związanego z monarchią brytyjską.
Będzie o czymś mniej zabawnym. Oto odchodzi na naszych oczach władca naszych umysłów, czyli paradygmat liberalny. Na horyzoncie nie widać nowego władcy, więc panuje dotkliwe bezkrólewie. Większość ludzi to więźniowie tego paradygmatu, czyli konceptualnego ujmowania otaczającej nas rzeczywistości. Więc zamiast się cieszyć, że kajdany opadły, publika nie wie co począć z odzyskaną wolnością. Czyżby słynna ucieczka od wolności była tezą realną ? To taka drobna złośliwość ze strony rzeczywistości, że odzyskaliśmy wolność od liberalizmu, przecież powszechnie, choć błędnie, kojarzonego z wolnością. Dlaczego błędnie to nie będę tu wyjaśniał, zrobiłem to setki razy, więc mnie to już nudzi.
W dodatku trzeba uwzględnić, że jesteśmy w Polsce, a w Polsce, jak wiadomo, opinia publiczna uwielbia małpowanie, małpowanie Zachodu, a do tego z dużym poślizgiem, bo gdy tam moda przechodzi, u nas się dopiero rozpoczyna, a to podwaja efekt: wrażenie absurdu i śmieszności. Mimo to, nadal ma tu liberalizm swoich pogrobowców-zwolenników. Pamiętajcie więc, spóźnialscy, że ostatnich gryzą psy.
Jaki będzie nowy władca ? Tego nie da się przewidzieć, choć można pospekulować z pewnym przybliżeniem. Najpierw jednak trzeba przyjąć tezę o źródle liberalizmu, który pojawił się w pewnych szczególnych okolicznościach, a mówiąć precyzyjnie w pewnych ewolucyjnie ukształtowanych ramach cywilizacyjnych, poza które nie może wykroczyć żaden nowy paradygmat.
Teoria ewolucji sugeruje, że ten nadparadygmat organizuje przestrzeń społeczną wedle pewnych reguł dotyczących sposobu konstrukcji systemu społecznego, który musi spełniać wymogi co do realizacji konstytuujących go relacji poznawczych, emocjonalno-uczuciowych i wolicjonalnych, krótko określanych przeze mnie jako prawda, miłość, wolność.
Dotychczas panujący paradygmat liberalny był niezrównoważony bo oparty tylko na relacji wolności, a byty jednowymiarowe czy dwuwymiarowe nie istnieją, więc system musiał upaść. Paradymat uległ rozchwianiu i się zdezaktualizował, a śmiertelny cios zadała mu lewacka ideologia polityki tożsamości spopularyzowana w USA, wcielająca w życie idee partykularzacji, których w żaden sposób nie da się zintegrować w spójny system społeczny. Skutki nie powinny dziwić: paranoja, schizofrenia, kłamstwo, nienawiści i cała plejada dziwactw.
Wszystkie elementy/relacje paradygmatu uległy naruszeniu: każdy ma swoją prawdę. co oznacza likwidację prawdy obiektywnej i wiarę w najdziksze pomysły; reguła "róbta co chceta" doprowadziła do woluntaryzmu wolicjonalnego i anarchii, a każdy odmienny głos spotyka się z wybuchem nienawiści.
Weźmy pod uwagę prosty schemat blokowy:
input ---> processing ---> output
input = teoria ewolucji i teoria przestrzeni społecznej
processing = integrowanie poszczególnych relacji społecznych
output = kapitał społeczny
Żeby uzyskać kapitał społeczny na wyjściu, trzeba odwołać się do prawidłowej teorii i wedle niej uregulować relacje spoleczne, zwiększając rolę prawdy, redukując emocje i zastępująć je bardziej wrafinowanymi uczuciami i wartościami, powściągnąć indywidualizm przy pomocy religii, która proponuje powściągliwość i ascezę.
Żeby ukazać absurdalność liberalizmu, warto zająć się jego praktyką. Wyobrazcie sobie państwo, że do waszych drzwi puka ktoś obcy i żąda od was byście nie zamykali drzwi tak by on mógł wpaść w razie potrzeby i skorzystać z kuchni, łazienki czy sypialni. Co byści państwo powiedzieli na takie dictum ?
A teraz przejdżmy do faktów, które wszyscy, o dziwo, przyjmują jako normalność.
W drugiej polowie w. XIX Anglicy wtargnęli do Chin z kanonierkami i zażądali otwarcia rynku chińskiego a niedługo potem sukces Anglików zachęcił Amerykanów do powtórzenia tego procederu w Japonii.
I ten model, choć w mniej radykalnej wersji, jest nadal popularny w wielu umysłach.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)