Stwierdziłem, że tylko taki tytuł oddae sens notki.j
Stawiam tezę, że światem rządzi teoria. Z tej tezy może wynikać wniosek, że teoria może stanowić zagrożenia dla świata. Czy tak jest w istocie ?
Nie sądzę, bo w tej materii obowiązuje stara konstatacja, że to ludzie wykorzystują teorie i to oni używając rozmaitych teorii do swoich celów mogą stanowić zagrożenie.
Teorie są efektem ludzkiej ciekawości i służą do wyjaśnienia pewnych zjawisk. Teorie mogą być też użyte do rozwiązania konkretnych problemów praktycznych. W chwili obecnej teorie uzywane są do urządzania świata wedle pomysłów wpływowych gremiów. Są też teorie i teoryjki - np. pomysł regulacji komunikacji w Warszawie forsowany przez postkomunistów. Wiele się mówi o badaniach nad AI i zagrożeniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji, ale to nie AI stanowi zagrożenie lecz ludzie, którzy mogą jej uzyć do niecnych celów.
AI nie będzie w stanie przejąć, samodzielnie, kontroli nad ludzkością, bo brak jej prawdziwego umysłu, tzn. umysłu skladającego się z właściwych dla umysły konkretnych komponentów i, co najważniejsze, komponentów osadzonych w żywym ciele jako bazie motywacyjnej. Podnoszone zagrożenia to albo banialuki albo zasłona dymna do ukrycia partykularnych interesów.
Trzeba też wskazać na jeszcze jedno zagrożenie, które jest powszechnie ignorowane - to zagrożenie wynikające nie z teorii lecz z braku teorii lub z zadowalania się tylko cząstkową teorią pomijającą rozmaite inne aspekty danej kwestii. Takim zagrożeniem jest np. brak adekwatnych teorii społecznych opisujących upadek liberalizmu i jego przyczyn czy też polaryzacji politycznej w Polsce czy w USA lub też brak teorii wyjaśniających czym faktycznie jest umysł.
Jeśli zaś chodzi o AI, to widać tu nieznajomość teorii dotyczących umysłu, bo inteligencja to tylko jeden ze składników umysłu, składnik czysto obliczeniowy, a umysł pozbawiony komponentu motywacyjnego opartego na emocjach i uczuciach nie jest prawdziwym umysłem. Tak więc sztuczna inteligencja pozostanie tylko sztuczną podróbką mocy obliczeniowej i niczym więcej. A te moce można wykorzystać do rozmaitych celów.
Zastanawiają mnie niektóre komentarze, szczególnie te, które dotyczą kwestii teorii i praktyki i ignorują oczywisty fakt nasycenia naszej cywilizacji technologiami opartymi przecież na teorii. Zastanawiąjące jest to, że komentatorzy ignorują fakt, że ludzie podejmują dzialania na skutek jakichś przekonań i działając, próbują te przekonania wcielać praktycznie. A przecież przekonania to tylko teoria.
Działając, ludzie kierują się więc rozmaitymi teoriami, które próbują realizować w praktyce, nie robią tego przypadkowo i bezmyślnie. Problem w tym, że rzeczywistości jest złożona i chcąc mieć na nią wpływ, nie możemy się kierować jakąś partykularną teorią, lecz teorią syntetyczną, opisującą całość. Niestety taką całościową teorią nie dysponujemy, więc co najwyżej musimy posługiwać się jakąś wiązką teorii, która ogarnia szerszy zakres rzeczywistości. Stąd popularne stają się nauki interdyscyplinarne czy podejście multidyscyplinarne do badań rzeczywistości,. w tym szczególnie do badania rzeczywistości społecznej.
Nie widzę więc niczego nadzwyczajnego w mojej tezie, że rządzi światem teoria, bo cały świat jest obecnie zdominowany przez technologię, a ta jest przecież odbiciem teorii naukowych. Dobrze by było, gdyby to były teorie naukowe o szerokim zakresie zastosowania, a nie jakieś wąskie nadające się tylko do interpretacji czy kształtowania wąskich obszarów rzeczywistości.
Na nasze nieszczęście pod miano teorii podszywają się rozmaite ideologie, oparte na ideach wyrwanych z kontekstu, takie jak komunizm z jego walką klas czy narodowy socjalizm z pseudoteoriami rasowymi, a obecie liberalizm ze zanarchizowaną i wydartą z kontekstu ideą wolności..
Są też całe cywilizacje oparte na złożonych ideach takich jak idee chrzęścijańskie na Zachodzie czy idee konfucjańskie na Wschodzie.
Problem z komentatorami jest taki, że jedni po prostu trollują, inni zamiast treśćią tekstu zajmują się autorem, a inni jeszcze piszą na temat dowolnych skojarzeń jakie nasunął im tekst. Niewiele jest precyzyjnych odniesień do poszczególnych fragmentów tekstów.
Dodatkowy problem polega na tym, że aplikując rozmaite idee i opracowując bazujące na nich techologie, które następnie wdrażamy w praktyce, modyfikujemy rzeczywistość, tworząc w niej nowe obszary, których wzajemnych powiązań i efektów nie znamy i trzeba umiejętnie dobrać teorie by te nowe fenomeny wyjaśnić.
Niestety, ludzie pozamykani w bańkach nie mają ochoty na poznanie pełnej rzeczywistości. W bańce jest względnie przytulnie i bezpiecznie, więc po co wychylać z niej łeb.
Zdziwił mnie opór na jaki natrafiła postawiona przeze mnie oczywista teza, że światem, światem współczesnym, rządzi teoria. Świat jest coraz bardziej oparty na technologii i wielu obawia się skutków związanych z uzyciem AI, na rozwiązanach bazujących na teoriach naukowych, więc teza nie powinna budzić zastrzeżeń. Dopiero refleksja nad różnicami w postrzeganiu świata przez Chińczyków i Europejczyków uświadomiła mi, gdzie jest pies pogrzebany. Przyjęcie takiej tezy przez przeciętny umysł oznaczałoby dysonas poznawczy jaki wywołałaby konieczność przyznania się do ulegania gigantycznej manipulaacji.
Zastanówmy się na czym ta manipulacja polega.
Człowiek normalny, racjonalny żyjący w tradycyjnym świecie ma zdrowy dystans do otaczającej go rzeczywistości, bo ona taki stosunek pod groźbą unicestwienia wymusza. Widzi rzeczy jako odrębne od siebie i od swego umysłu, oddziela swoje stany umysłowe od rzeczy, które takie stany mogą wywoływać.
W świecie współczesnym, liberalno-konsumpcjonistycznym system został nastawiony, dosłownie nastawiony jak urzadzenie, na kreowanie sztucznych potrzeb konsumpcyjnych poprzez wywoływanie u konsumentów przez intensywny marketing i reklamę stanów emocjonalnych kojarzonych w obiektami konsumpcji. Na pierwszy plan wysuwają się emocje podczas gdy obiekty je wywołujące schodzą na drugi plan.
Zamiast postrzegania realnych rzeczy umysł coraz bardziej koncentruje się na uczuciach i to one stają się jakbyrzeczami zaludniającymi jego psychikę. Marketing wchodzi w nową fazę i stany emocjopnalne kojarzy z metkami, a umysł zostaje w ten sposób zametkowany, gdy wokół metki zostanie roztoczona specjalna aura uczuciowa. Umysł pracuje w trybie stałego głodu emocjonalnego, podobnie jak to sią dzieje w przypadku narkomana czy alkoholika. W efekcie, to znak metki, a nie sama rzecz, wywołuje stan emocjonalny.
Jednostka-konsument staje się zaś autamatem do zakupów, włączanym przez emocjonalnie naznaczony znak metki.
W ten sposób świat staje się zbiorem emocji i uczuć, zamiast rzeczy realnych. Jednostka popada w stan uzależnienia i odczuwa nieznośne objawy odstawienia i głodu, gdy zabierze się jej takie zabawki - spróbujcie odebrać takiemu smartfon. W tej sytuacji, gdy umysł stracił dystans do rzeczywistości, uległ uzależnieniu i fiksacji na emocjach rzeczywistość zastępujących, próba zakwestionowania zachowania takiej jednostki uderza bezpośrednio w ten umysł i wywołuje wybuch emocjonalny i odmowę przyjęcia faktów do wiadomości.
Idealnym przykladem takiej zametkowanej umysłowości jest pani Karolina i paru innych salonowiczów i całe rzesze użytkowników tzw. mediów społecznościowych. Podobne mechanizmy występują w sferze politycznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)