Wieje grozą gdy trzeba podsumować s24, a konkretnie jeśli chodzi o stan wiedzy społecznej tu prezentowany. Oczywiście, kwestia wiedzy stanowi tylko fragment ludzkiej rzeczywistości, ale jest to dla mnie konkretnie kwestia istotna z racji wykształcenia i zawodu, a także osobistej historii życia, stąd pewne skrzywienie mojej osobistej perspektywy.
Od dziecka dużo czytałem i mialem to szczęście, że w bibliotekach publicznych obowiązywała mądra zasada: jedna pozycja z beletrystyki, jedna popularno-naukowa. Dzięki temu mialem zapewniony nieprzerwany kilkudziesięcioletni kontakt z nauką. Do tego doszło wykształcenie lingwistyczne i praca związana z informacją naukowo-techniczną. W pracy, nawet za komuny, miałem okazję sprowadzać dla firmy, państwowej oczywiście, zagraniczne pisma i ksiązki naukowo-techniczne renomowanych wydawnictw zachodnich. Cenzura w moim przypadku nie miała większego znaczenia. Miałem sporo szczęścia, bo była to firma dość wyjątkowa jak na peerel.
Miałem też sporo szczęścia, co do czasu i miejsca akcji, bo w Sierpniu '80 r. mogłem być pod stocznią a potem jako wolontariusz pracować przy powstającej Solidrności, co mi dało dokladny bliski wgląd w to co się wtedy działo w Gdańsku. A potem konspiracja w stanie wojennym i odsiadka, co mi dało jeszcze lepszy wgląd i znajomość procesów społecznych i wieliu znanych potem ludzi.
Dzięki temu wyrobilem w sobie pewien instynkt i fałsz wyczuwam na milę. Jestem przyzwyczajony do pewnego standardu i niektóre głosy i dyskusje w s24 wprawiają mnie w osłupienie. Kakofonia. Poglądy od sasa do lasa, choć rzeczywistość jest cały czas jedna i ta sama, acz ewoluuje..
Wniosek jest prosty i jednoznaczny: ludzie, głupio się bawicie. Marnujecie cenny czas i historia może wam tego nie darować.
Wydawałoby się, że wolność zaowocuje zwiększeniem racjonalności w działaniu i relacjach. Ale gdzie tam.
S24 zamienił się w śmietnik, w którym można znależć wszystko. Przeterminowane idee, fałszywe, bazujące nie wiadomo na czym założenia, stare, wytarte klisze propagandowe zużyte jak stare lecz wygodne kapcie, fetysze ideologiczne, jakieś osobiste idiosynkrazje, teorie spiskowe, dla każdego coś głupiego.
Jedni bywalcy okazują się automatami powielający liberalną narrację, odwołaną przecież przez samego Fukuyamę narrację o końcu historii, inni pod wpływem chaosu wydarzeń i konfliktów w świecie uciekają w świat teorii spiskowych i puszczają w kółko swoją zdartą płytę.
Okazuje się, że moc systemu jest tak wielka, że postulat wolności i wolnej woli wydaje się ideą fałszywą. Tak jak ryba nie zna składu chemicznego wody albo nawet wody nie rozpoznaje, tak wiekszość bywalców salonu24 padła ofiarą paradygmatu liberalnego i nie może się z niego wyzwolić, choć on już cuchnie ze starości. A ja mam nosa, drodzy państwo.
Czy jacyś salonowicze, np. pan @Groszek lub pani @Karolina nauczyli się czegoś nowego i choćby częściowo zmienili swoje zapatrywania ? Niektórzy wchodzą do s24 motywowani złością i kompleksami, po to tylko by dać upust swoim emocjom.
Wątpię. Ich poglądy im pasują jak stare, wygodne kapcie więc po co je zmieniać ? Warto więc postawić pytanie czy ludzie się uczą. Kwestionujący obecnie panujący schemat przebiegu historii naukowcy, Wengrow i Graeber w końcowych refleksjach swojej pracy "Narodziny wszystkiego" są pesymistami i stwierdzają:
"Max Planck zauważył kiedyś, że nowe prawdy naukowe nie zastępują starych poprzez przekonanie uznanych naukowców , że się mylą; dzieje się tak, bo wyznawcy starszej teorii w końcu wymierają, a młode pokolenia uznają nowe prawdy i teorie za im bliskie i oczywiste."
Po czym dodają:
"Jesteśmy optymistami. Chcemy myśleć, że nie potrwa to długo."
No ale to dotyczny naukowców, a nie odpornych na nową wiedzę bywalców s24.
Skąd ta odporność na wiedzę?
To może być efekt pewnego złudzenia. Jakie jest więc kluczowe złudzenie, którym żywią się komentatorzy ?
Najpierw, żeby była jasność, cytat dotyczący spojrzenia naukowego, fizycznego:
"Jedną z cech zachowania zbiorowego,, które wyłania się z lokalnych interakcji, jest to, że niemożliwe jest wydedukowanie globalnego stanu układu na podstawie cech jego indywidualnych składników."
A teraz zerknijmy na tryb rozumowania większości ludzi. Jaką wiedzę uważają komentatiorzy za najbardziej pewną ? O czym wydaje im się, że najlepiej wiedzą ?
Oczywiście, im się wydaje, że najwięcej wiedzą o swojej własnej sytuacji i z tego stanu rzeczy na własnym podwórku wyciągają wnioski ogólne. I właśnie wtedy popadają w konflikt z naukowym myśleniem. Zwykłemu zjadaczowi chleba wydaje się bowiem, że to wnioski jakie on wyciąga z własnego stanu, można uogólnić i zalecić wszystkim. Wydaje się mu ponadto, iż to on jest suwerennym decydentem, który podejmuje indywidualne decyzje w pełni świadomie i niezależnie, podczas gdy faktycznie jest realizatorem pewnej narzuconej mu systemowej prawidłowości.
Zajmując się tego rodzaju szczegółami, trzeba być ostrożnym, bo jak mówi znane powiedzenie, w szczegółach czyha diabeł i zastawia takie właśnie pułapki..


Komentarze
Pokaż komentarze (31)