Gdzie najlepiej coś ukryć ? Tam gdzie najciemniej. A gdzie jest najciemniejk ? Pod latarnią.
Powinno więć być jasne jaką zasadą kierowali się Siekielscy produkując film o pedofilii w Kościele. żeby zmylić tropy, trzeba odwrócić uwagę i skierować ją w pożądanym kierunku.
Kwestia pedofilii nie jest problemem autonomicznym, oderwanym, przypadkowym, jest problemem systemowym. W systemie liberal;nym i jego gospodarczym wariancie konsumpcjonistycznym hiperseksualizacja jest jednym z mechanizmów marketingowych i ideologicznych, wciskającym swoje macki we wszystkie sfery działalności. To jest rzecz oczywista,m systemowa.
Pedofilia jest częścią mechanizmu seksualizacji, lecz z powodu znacznego spolecznego oporu ze strony rodzin nie można z tym się publicznie obnosić i trzeba kierować uwagę w innym kierunku, najlepiej w kierunku Kościoła, tak jak uczynili to Sekielscy. A liberalni pedofile mogą sobie kontynuować proceder w spokoju i pracować nad stworzeniem mniej widocznych mechanizmów. Jedną z prób pedofilskiej hiperseksualizacji była próba, w Polsce nieudana, lecz udana na Zachodzie, wprowadzenia sexedukacji w szkole. Pod taką etykietką można promować pośrednio pedofilski światopogląd.
W Polsce głośne są perypetie dziennikarza śledczego Zielke, który rozpracowywał sprawę muzyka-pedofila. W USA pojawił się, po pięcioletnim leżakowaniu na półce film o siatce pedofilskiej. Na szczęście, są na świecie filmowcy, którzy postanowili ujawnić prawdę i po 5 latach blokowania przez cenzurę, amerykańsko-meksykański film "Dźwięk wolności" z Jimem Caviezelem w roli głównej wszedł na ekrany.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)