zetjot zetjot
265
BLOG

Jak Polacy dali się wkręcić w mit powszechnej przedsiębiorczości

zetjot zetjot Polityka Obserwuj notkę 8

Mam swój komentarz do raportu IP PAN, dotyczący kwestii świadomości politycznej Polaków.

Moim zdaniem, Polacy generalnie na początku transformacji dali się wkręcić w mit powszechnej przedsiębiorczości, który był, co tu dużo mówić, zasłoną dymną dla uwłaszczenia się nomenklatury komunistycznej. Taki mit jest soprzeczny z matematyką, bo tylko niewielka część populacji nadaje się do biznesu. Koszt tego mitu był poteżny, zarówno politycznie jak i gospodarczo.

Zajęci działalnością na własną rękę ludzie nie mieli czasu ani świadomości wagi kwestii wspólnotowych, państwowych, co otworzyło drogę do polityki macherom bez skrupułów.

Część ludzi, którym nie powiodło się w biznesie czy to za sprawą nierównych reguł gry czy też braku biznesowych umiejętności  zraziła się i wycofała z jakiejkolwiek aktywności.

Za sprawą komunistów, którzy jużna starcie mieli przewagę, rozpoczął się wyścig szczurów i w biznesie zaczęli mieć sporo do powiedzenia pazerni ludzie bez skrupułów, co miało swoje znaczenie dla klimatu politycznego i kierunku rozwoju społecznego/

Jeżeli rozejrzymy się po świecie, to okaże się, że porównywalna do Polski Korea Południowa, która startowała z poziomu znacznie niższego niż Polska, odniosła spektakularny sukces własnie z powodu przejęcia nadzoru nad gospodarką przez państwo i wielkie koncerny. To pozwoliło ograniczyć społeczny rozpad i zwiększyć społeczną dynamikę.

W Polsce rządy postkomunistyczne hamowły społeczną dynamikę, bo rządy platformerskie dały wolną rękę skorumpowanym środowiskom za co one z kolei odwdzięczały się tolerancją dla afer i politycznym wsparciem. I ten sojusz z niezbyt politycznie ogarniętym biznesem nadal trwa..

Najlepszym dowodem tego do jakich spustoszeń mentalnych doprowadził ten mit, jest zjawisko śmieciowej przedsiębiorczości, gdy pod wpływem kłopotów gospodarczych, tendencji outsourcingowych i restrukturyzacyjnych i by zredukować obciążenia ZUSowskie, pozbywano się pracowników etatowych i storzono warstwę pseudoprzedsiębiorstw jednoosobowych bez jakiegokolwiek kapitału założycielskiego, bez koncepcji konkretenej działalności i bez własnego warsztatu pracy. I niektórzy nadal w taką śmieciową przedsiębiorczość wierzą.

Na bazie tego podstawowego mitu o przedsiębiorczośći stworzono kolejny mit, o rozdawnictwie.

Wielokrotnie zetknąłem się w s24 i poza nim z twierdzeniami, że państwo uprawia rozdawnictwo, rozdaje nie swoje.

Co znaczy "nie swoje" ? Czyje więc ?

Przyjmijmy załóżenie takie jakie ja przyjmuję, że mówimy o państwie opartym na pojęciu dobra wspólnego, bo nie wsszystkie ekipy rzadowe to kryterium spełniają.

Otóż państwo dysponuje podatkami, którymi rozporzadza zgodnie z prawem. Te pieniądze nie są czyjeś, bo przecież nie są indeksowane i nikt nie może mi powiedzieć że ta dwusetka do jest z podatków Kowalskiego a ta setką z podatków Nowaka. Kwoty które państwo zebrało i które wydaje są państwowe i tyle, więć widać wyraźnie że to są bzdury z tym rozdawnictwem.

Może jednak komuś kwestionującemu takie wydatki chodzić o cele wydatkowania państwowych pieniędzy ? Otóż państwo jest ciałem instytucjonalnym zajmującym się dobrem wspólnym i jako takie, z natury lepiej wie na co ma wydać pieniądze niż prywatna jednostka, która już tymi pieniędzmi nie dysponuje.

Pieniądze które dana osoba uzyska od państwa nie są palone, ani wyrzucane w błoto, one są wykorzystane i uruchamiają pewne procesy wymiany, które automatycznie są korzystne dla całości, bo ktoś inny te pieniądze uzyska za sprzedaż jakiegoś towaru czy usługi. A ponadto uzyskiwanie pieniędzy od państwa wiążę jednostkę ze wspólnotą i buduje klimat zaufania.

Osobnik narzekający na państwowe rozdawnictwo nic na tym nie traci, lecz wprost przeciwnie uzyskuje lepszą bo aktywniejszą infastrukturę społeczną uruchomioną przez beneficjenta takich państwowych funduszy. Taki malkonent zasługuje tylko na epitet psa ogrodnika.
Nie zawszejednak ludzie postępują racjonalnie. Nie mogę np uwierzyć, że mieszkańcy Turowa prześladowani przez czynniki antypolskie, uratowani przez rząd ZP, głosowali na opozycję. Toż to syndrom sztokholmski.

zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka