Zbliża się koniec roku, więc należałoby sporządzić jakieś podsumowanie.
Ale jednocześnie zbliża się niebezpieczeństwo powrotu do władzy nie tyle nawet nieudaczników, co wyspecjalizowanych szkodników. I spróbujmy szkodników podsumować.
Każdy nowy rząd liczy na taryfę ulgową w ciągu pierwszych 100 dni.
Ale to dotyczy tylko nowego rządu. W aktual;nym przypadku wcale nie chodzi o nowy lecz o stary i do tego doszczętnie skompromitowany, bo większość z poprzedniego rozdania to albo siedzi albo ma zarzuty.
Ile więc dni wchodzi w rachubę ? Dużo bo tradycja sięga lat 90tych.
Błędem byłoby rozpoczynanie od rozliczenia antypisu. Trzeba zacząć od rozliczenia antypolskiej polityki poczynając od r. 1990, kiedy uruchomiona została antypolska propaganda w postaci pedagogiki wstydu i przemysłu pogardy prowadzona przez środowisko michnikowszczyzny. Celem była demobilizacja oddolnego ruchu obywatelskiego, który mógłby stanąć na przeszkodzie rozwijaniu układu postkomunistycznego opartego na pozrozumieniu z komunistami. Najwyraźniejszym przejawem działania tego przemysłu była walka z Radiem Maryja.
Pomińmy etapy pośrednie i przejdźmy do antypisu.
Antypis pojawił się w r. 2006 najpierw w formie priopagandy w stylu "Jest gorzej niż za Hitlera", co można było usłyszeć w radiowej Trójce. Wychodzi na to, że to już 17 lat, a siedemnaście lat daje nam 6200 dni antypolskiej propagandy. Do tego dochodzą dwie kadencje praktycznego, politycznego oraz gospodarczego szkodzenia Polsce co daje ponad 2900 dni.
Razem mamy:
33 lat postkomunistycznej tzw, III RP, w tym
6200 dni zajadłej propagandy antypisowskiej
2900 dni antypisowskiego, antypolskiego nie-rządu
I ani dnia więcej. Tyle wystarczy.
Wstajesz rano - w radio jakaś Szcerba albo Brejza. Wieczorem, zamiast Dobranocki - Gasiuk lub inna Podpaska.
Ile takich dni Polska jeszcze wytrzymałaby ?
Gdzie są polscy obywatele ?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)