zetjot zetjot
234
BLOG

Czy diabeł istnieje czy też nie ?

zetjot zetjot Polityka Obserwuj notkę 6

Czy wierzycie w istnienie diabła ?

Pytanie jest istotne ze względów politycznych, jako że mieliśmy ostatnio do czynienia ze spektakularnymi wydarzeniami politycznymi w Sejmie.

Otóż zdecydowałem się na spędzenie paru godzin przed telewizorem, by wysłuchać expose MM i kolejnych wystąpień przedstawicieli innych klubów.

Wysłuchałem spokojnego wystąpienia MM,   następnie podsumowania JK, po czym na scenie pojawiło się ... diabełkowo. Najpierw pojawił się diabełek  w damskiej postaci, który oświadczył, że reprezentuje klub ludzi przyzwoitych, a jakże, po czym przeszedł do wyliczania bezeceństw dotychczas rządzących, z tym że chyba mu się kartki pomieszały, bo wyglądało to na grzechy z poprzednich dwóch kadencji platfusów.

Okazało się, że PIS wszystko zniszczył, zostały zgliszcza i spalona ziemia, a zgłodniali ludzie jedzą szczaw i mirabelki, zapijając wodą brzozową lub klonową.

Po tym diabełku pojawił się inny, w męskich postaci, jeszcze bardziej agresywny, zapowiadając jakie to męki czekają  pisowców w piekle.

Posłuchałem jeszcze parę głosów pomniejszych diabełków, po czym wyłączyłem  telewizor i włączyłem na odpowiedzi MM.

Nie wiem na ile taki scenariusz był wyreżyserowany, a w jakiej mierze mógł być wynikiem indywidualnej kreatywności diabełków, ale to co się stało następnego dnia sugeruje, że taki był zamysł.

Następnego dnia pojawił się sam Belzebub i próbował nas zaskoczyć. Pięknie przyodziany w ornat roztaczał przed nami wizje świetlanej przyszłości, jaką szykuje po pokonaniu w dniu 15 października sił ciemności. Ale czuć było, że pod ornatem toczy się walka między dwiema narracjami. Z jednej strony wizja świetlanej przyszłości, odzyskanej dobrej nadziei, radości i korzyści. Ale z drugiej strony... diabeł ma swoją naturę i od niej nie ucieknie i od czasu do czasu,  z przytupem wyskakiwały ukryte pod ornatem kopytka, gdy obiecywał drugiej stronie czekające ich męki piekielne.

No i teraz pora by wrócić do tytułowego pytania, bo jest problem.

Jeśli bowiem diabeł istnieje, to pół biedy, zawsze można na niego zwalić winę, że skusił biedny antypis i sprowadził na złą drogę. Mamy możliwość  się przeżegnać i odżegnać od  diabelstwa.

Ale co zrobić jeśli diabeł nie istnieje ? Na kogo można zwalić winę ?

zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka