zetjot zetjot
176
BLOG

Straszni ludzie, co wszystko widzą osobno

zetjot zetjot Społeczeństwo Obserwuj notkę 8

Fajansiarze twierdzą, że demokracja oznacza pluralizm poglądów. Jest to pogląd tylko częśćiowo słuszny, a  błędny jeśli się do niego ograniczamy, ale w chwili obecnej pojawił się pogląd jeszcze bradziej błędny, jako że część fajansiarzy opowiada się za likwidacją pluralizmu w ogóle.

Pluralizm jest niezbędny, ale to tylko połowa demokracji. Druga połowa polega na debacie, w wyniku której przyjmujemy jeden wspólny pogląd i go wcielamy w życie.

Skandal, zakrzykną fajansiarze - jeden ? Tylko jeden ? Tylko jeden pogląd do realizacji ? To ma być demokracja ?  Tak właśnie myślą niektórzy fajansiarze. Tylko mój pogląd jest słuszny i dyskusja jest zbędna

Rzeczywistość, w ujęciu fajansiarzy, ma naturę worka od śmieci, w którym te śmieci powrzucane są bez ładu i składu. Mieszczą się w tym worku różne postrzegane elementy.

W przeszłości: mamy tu Gierka, partię komunistyczną, rodzinę, kłopoty, kolejki w sklepach, marne pensje, brak papieru toaletowego, kartki na towary, talony na małego albo dużego fiata, marzenie o własnym M-3.

W teraźniejszości: mamy dom, rodzinę, samochód, pracę w korpo, znajomych, wstrętnego szefa, instytucje, internet, smartfony, karty płatnicze, kody,  ulicę, sąsiadów, Czarny Czwartek i Tęczowy Piątek, partie polityczne i zamieszanie z nimi związane, tu Orlen tam UE, Sejm albo PE lub TSUE.

Są w tej percepcji same drzewa, lasu z poza nich nie widać. Postrzeganie wygląda tak jak w hinduskiej  opowieści o 6 ślepcach, którzy usiłowali opisać słonia, bazując na dotyku.

Fajansiarze nie zdają sobie sprawy z tego, że rzeczywistość jest złożona z wielu rozmaitych warstw, np. fizycznej, biologicznej i społecznej, a kazda z tych warstw ma jeszcze swoje konkretniejsze poziomy. Bo np. fizyczna ma poziom obiektów z jakimi spotykamy się na codzień, ale także poziom atomowy a potem subatomowy. Poziom biologiczny też się jakoś łączy z fizycznym z jednej strony a ze społecznym z drugiej. A w społecznej wartwie mamy do czynienia z poziomem zbiorowym oraz indywidualnym.

Fajansiarze nie są w stanie dostrzec pod powloką tych wszystkich poziomów rzeczywistości jej wewnętrznej, ukrytej struktury ani mechanizmu utrzymującego cywilizację w określonym stanie lub generującego jej rozwój.

Najbardziej spektakularnym reprezentantem fajansiarzy okazał się Donald Tusk, któremu się wydaje, że tę uporządkowaną w pewien sposób rzeczywistość da się podporządkować prostackiej wizji i  narzucić jej gorset wedle mniemania "tak jak to rozumiem".

Salonowi fajansiarze sprzedają fajans zamiast porcelany, sprzedają kit. Zarzucają przestrzeń masą szczegółów, drobiazgowych zjawisk zamiast wskazać na systemowy generator, który je produkuje. Na to zjawisko wskazał Tuwim w swoim wierszu o strasznych mieszczanach, co wszystko widzą osobno.


    Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
    Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
    Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
    Zgroza zimowa, ciemne konanie.
   
    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
    I wszystko widmo. I wszystko fantom.
 
    Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
    Krawacik musną, klapy obciągną
    I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
    Taką wiadomą, taką okrągłą.
   
    I oto idą, zapięci szczelnie,
    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
    A patrząc – widzą wszystko  o d d z i e l n i e:
    Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...
    
    Jak ciasto biorą gazety w palce
    I żują, żują na papkę pulchną,
    Aż, papierowym wzdęte zakalcem,
    Wypchane głowy grubo im puchną.
    
    I znowu mówią, że Ford... że kino...
    Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
    Warstwami rośnie brednia potworna
    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.
   
    Głowę rozdętą i coraz cięższą
    Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
    Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
    Łbem o nocniki chłodne trącając.
    
    I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
    Spodnie na tyłkach zacerowane,
    Własność wielebną, święte nabytki,
    Swoje, wyłączne, zapracowane.
    
    Potem się modlą: „...od nagłej śmierci...
    ...od wojny ...głodu ...odpoczywanie”
    I zasypiają z mordą na piersi
    W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.


Taka jest mentalność wielu internautów, przyzwyczajonych do króciutkich tekstów, emocjonalnych wykrzykników, banalnych szczegółów.  Fajansiarze widzą mrowie szczegółów, o których mogą pleść dniem i nocą. Widzą drzewa, lasu nie dostrzegają. I nic z tego nie wynika, bo wyniknąć nie może.
Rzeczywistości  w postaci miliardów najrozmaitszych szczegółów nie da się ogarnąć. Jedyne sensowne podejście, to przyjęcie założenia, że rzeczywistość ma swoją wewnętrzną strukturę i na tej podstyawie stworzyć model tej struktury, który ujawni mechanizmy generowania wszelkich szczegółowych faktów. Niestety, fajansiarze nie są zdolni do tak abstrakcyjnego myślenia, co pokazał Tuwim.

zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo