Perspektywa wielu ludzi nie sięga dalej niż czubek nosa. Rutyna - praca, wypoczynek, rozrywka; praca, odpoczynek, rozrywka; trochę wysiłku w salonie fitness, ale zero wysiłku intelektualnego, poza zerkaniem do smartfonu.
Na marginesie, proszę zwrócić uwagę na język, gdy mówimy o tym urządzeniu - a jest to po prostu zaawansowany telefon, ale podczas gdy korzystamy z telefonu, to mówimy właśnie "z telefonu", natomiast gdy mówimy o smartfonie, to używamy formy "ze smartfona". Smartfon awansował gramatycznie do roli obiektu ożywionego jakby.
Przeciętny człowiek nie rozumie konstrukcji przestrzeni społecznej i jej wymiarów, w tym sensu wolności i pochodzenia tej relacji, wydaje mu się, że jest to coś, co jest tak z nim związane jak skóra czy włosy. Ale okazuje się, że niedługo przekona się na własnej skórze, co o wolności decyduje.
Warto więć powtórzyć po raz kolejny za Leszkiem Ślazykiem, że nie rozumiemy naszej rzeczywistości, jesteśmy tak mocno sformatowani przez ideologię liberalną, że wydaje się nam ona jak powietrze, niewidzialna lecz codziennie wchłaniana, a jakakolwiek inna perspektywa wydaje się czymś dziwnym.
Mamy więc problem z naszą świadomością cywilizacyjną, związany m.in. z tym, że świadoma refleksja o rozwoju pojawiła się dopiero po wynalezieniu pisma i była bardzo ograniczona do wąskiego kręgu wtajemniczonych. A że pismo wynaleziono, dla względów praktycznych w epoce królów i państw, to tematyka przekazu pisemnego odnosiła się wyłącznie do tego rodzaju hierarchii społecznej i zdominowała ludzkie myślenie na dłuższy czas. Dlatego Iliada i Odyseja stały się tak popularne.
To co się działo przed wynalezieniem pisma i rejestrowaniem historii jest niedostępne i tylko dzięki archeologom dowiadujemy się różnych ciekawych rzeczy sprzecznych z naszymi potocznymi mniemaniami. Są na szczęście badacze, którzy sięgają do rozmaitych starych źrodeł informacji. Ale problem nie dotyczy tylko owego prehistorycznego okresu, bo mamy przecież problem ze zrozumieniem Zachodu współczesnego, bezpośrednio nam dostępnego, a nawet, jak pisze Douglas Murray, środowiska lewackie toczą wojnę z tradycją Zachodu.
Ale wróćmy do relacji wolności. Mamy tu do czynienia z paradoksalnym procesem.
W społeczności pierwotnej panował egalitaryzm i podporządkowanie normom grupowym. Nie było czegoś takiego jak wolność osobista, bo nie było sfery, w której taka wolność osobista by się realizowała. Zachowania jednostek, ich wola były sterowane normami grupowymi, bezwzględnie egzekwowanymi. Jednostki były klonami jednego modelu. Pierwotny tryb życia był powtarzaniem rutynowych zachowań niezbędnych do przetrwania i nie wymagał wyrafinowanych umiejętności. Nam brak wolności kojarzy się z hierarchią i podporządkowaniem osobom o wyższym statusie, a w społecznościach pierwotnych bardzo dbano o to by żadna hierarchia się nie pojawiała. Nie było hierarchii, ale nie było też wolności. Warto zauważyć w tym przypadku, że wolność kojarzy nam się często z równością, z egalitaryzmem.
Ale trzeba pamiętać, że ludzie żyją w różnych środowiskach i różne rzeczy im i ich społecznościom się przydarzają. W pewnych okolicznościach dynamiczne, charyzmatyczne jednostki potrafiły się wyłamać z egalitaryzmu dyktowanego przez normy grupowe i zdominować grupę wydzierając dla siebie kawałek władzy nad innymi. Indywidualna wola takiego dominatora wyrwała się z reżimu woli grupy zawartej w normach. To nie była jeszcze wolna wola w naszym formacie, ale proces uwalniania woli rozpoczął się w taki właśnie sposób. Paradoks polegał na tym, że inne jednostki w grupie zostały podporządkowane hierarchii i skończył się egalitaryzm i zmieniły się relacje w grupie. Zamiast podporządkowania abstrakcyjnym normom, jednostki zostały podporządkowane innym ludziom i to uruchomiło proces rozmaitych reakcji w zakresie relacji społecznych.
Obalenie pierwotnego egalitaryzmu i związanej z nim równości doprowadziło do uzurpacji, przejęcia władzy przez ambitne jednostki i pojawienia się instytucji wodzostwa. A wokół wodza pojawili się jego zwolennicy, którzy korzystali z tej zmiany ustrojowej, a oprócz nich pojawili się także konkurenci i było coraz więcej chętnych do poszerzania swojej sfery władzy i realizowania zachcianek swojej własnej woli. W ten sposób poszerza się społeczna baza władzy a także jej kontestacji i w tym kotle zaczyna buzować wola.
Proces ten zakończył się znanym nam obecnie na Zachodzie powszechnym rozwojem i dążeniem do wolności i jej instytucjonalizacją w postaci mechanizmu wolnej woli i praw obywatelskich na bazie chrześcijańskiego dogmatu o wolnej woli.
Ale upadek chrześcijaństwa i wojna lewactwa z Kościołem prowadzi, jak przewidział Prymas Wyszyński, do demontażu instytucji i mechanizmu wolnej woli i ponownego pojawienia się despotów. O naturze wolnej woli pisałem we wcześniejszych notkach i do nich odsyłam.
Warto przypomnieć naiwnym, że wolność jest relacją s p o ł e c z n ą, a nie aktem samowoli, co oznacza, że jeżeli państwo liczycie na to, że jak innym wolność zabiorą, to państwu wolności przybędzie, to się grubo mylicie. O wolność musicie dbać wspólnie, a głupi jest ten, kto myśli inaczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)