Co ma w głowie Donald Tusk ? Czy ma jakiś plan ?
Takie pytania zadają sobie analitycy polityki. Zadaje je sobie także Andrzej Zybertowicz w tygodniku Sieci.
Ale ja mam inne podejście. Nie interesuje mnie to, co DT tam ma, bo ważniejsze jest to, czego nie ma on w głowie. O tym co ma możemy sobie domniemywać z działań, a te działania jednak świadczą, że pewnych cech rzeczywistości DT nie pojmuje, więć analiza tego co ma w tej glowie, nie jest specjalnie przydatna. A poza tym kierunek zaplanowanej polityki może ulec gwałtownej zmianie pod wpływem takich nieoczekiwanych wydarzeń jak katastrofalna powódź.
O tym czego DT i inni nie rozumieją, pisałem wielokrotnie i powoływałem się nie tylko na własne analizy, ale także na opinie Leszka Ślazyka, który był przecież gościem s24 oraz na pewien tytuł, spójny z tymi opniami, a który brzmi: "zrozum innych a zrozumiesz siebie". To pokazuje na czym polega błąd ludzi wyznających perspektywę liberalną.
Ale wróćmy do analizy AZ. AZ zakłada, że DT ma pewną świadomiość opinii panujących w kregach establishmentu europejskiego, który doszedł do wniosku, że demokracja jest passe i trzeba skonstruować Europę na nowo. DT ma też zapewne świadomość, że są w Unii środowiska, które uznają konieczność przestrzegania praworządności i z uwagi na nie , trzeba posługiwać się na uzytek publiczny narracją o praworządności.
AZ dochodzi do wniosku, że DT nie ma sprecyzowanej opinii na temat kierunku dzialania i stąpa po grząskim gruncie, oddalając sie coraz bardziej od demokracji, w kierunku autorytaryzmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)