Chciałbym zwrócić uwagę na opublikowany w sierpniu w tygodniku Do Rzeczy tekst Ziemkiewicza na temat metody Tuska.
Istotę strategii Tuska opisał niedawno Jan Rokita jako "mobilizowanie najniższych instynktów ludu".
Ziemkiewicz zajmuje się nie tym co Tusk robi, bo lista byłaby nieskończenie długa, lecz stawia pytanie: dlaczego to robi ? I rozpoczyna analizę, od wyjętego z tej listy ostatnego przypadku, gdy Tusk oskarżył PIS o rzekomą kradzież 100 mld, które oni teraz postarają się odzyskać, jako szczytowego objawu absurdu i picu.
RAZ wskazuje na wyrachowanie jakim Tusk się kieruje,
"/.../ polityczne doświadczenie lidera PO nauczyło go, że wygadywanie oczywistych bzdur zawsze się opłaca i po prostu nie można z tym przesadzić.
Sto miliardów ukradli! To brzmi potężnie i tylko to się liczy. Podobnie potężnie wybrzmiało swojego czasu: "sześćset tysięcy fałszywych wiz, sprzedanych na afrykańskich straganach"! Powtórzone wielokrotnie, zagregowane w antysisowskich mediach, szeroko komentowane oskarżenie stało się podstawą powołania sejmowej komisji śledczej, z której prac wynikło, że nie zadne sześcset tysięcy, tylko dwieście kilkadziesiąt sztuk, i że nie chodziło o wizy fałszywe, tylko o łapówki za przyspieszenie procedury ich przyznania. I co ? I nic.
Kto dziś pamięta, jak premier Donald Tusk... /.../"
W tym przypadku obiecałwykonawcom budowy Stadionu Narodowego, że zadba by dostali zapłatę za wykonaną pracę. Oczywiście skończyło się jak zwykle. Nic nie zrobił a budowlańcy zbankrutowali.
I tak można wyliczać w nieskończoność.
"Tusk doprowadził żonglowanie kłamstwami i przykrywanie jednych drugimi do takiej perfekcji, że ogłupiały elektorat nie pamięta już niczego/.../".
Dlaczego tak się dzieje ?
"Człowiek wspólczesny, a zwłaszcza mieszkaniec Zachodu, żyje w nieustającej kakafonii, w hałasie i przebodćowaniu. Stąd stopniowe odbieranie znaczenia mediom tradycyjnym przez media społecznościowe, które zaoferowały im ucieczkę od spowodowanego tym dyskomfortu - ale jest to przysłowiowa ucieczka z deszczu pod rynnę, bo zasadą ich działania jest izolowanie nie tyle od nadmiaru emocji, ile od emocji niezgodnych z oczekiwaniami. Algorytmy zarządzające tym służą jedynemu celowi: skłonić użytkownika do konsumowania jeszcze większych emocji, wedle zasady "więcej tego samego", więcej tego, co zostało stwierdzone przez algorytm jako bodziec pobudzający danego osobnika do aktywności - odpisywania, podawania, lajkowania. W efekcie zamykają ludzi w plemiennych bańkach informacyjnych; naukowcy nazywają tob "efektem trybalizacji". Trybalizacja w połączeniu z "wiecznym teraz" sprawia zaś, że logika przyczyny i skutku zostaje skutecznie odwrócona."
"Wracając do naszych polskich spraw: wyborcy Tuska nie dlatego na niego głosują, że PIS sprzedawał na targowiskach fałszywe wizy, mordował dziki i uchodźców, wycinał drzewa, truł ryby rtęcią albo, teraz, ukradł 100 mld. Oni wierzą w to wszystko dlatego, że głosują na Tuska.
/.../
"On po prostu wyczuł, że ludzie, na których się opiera, nie oczekują od niego konsekwencji, ciągów dalszych, logiki ani prawdomówności - oczekują nieustającego podtrzymywania emocji, która ich napędza. Tą emocją jest poczucie wyższości nad tymi, którzy nie należą do ich plemienia, potrzeba symbolicznego dominowania nad nim, potrzeba życia w poczuciu, że dzięki Tuskowi "nam" żyje się lepiej niż "im", a przynajmniej - że "im" żyje się gorzej."
No i tutaj Tusk wpadł w pułapkę.
"Żonglując swoimi kłamstwami, wrzutkami i przykrywkami, z każdą koljną sztuczką wzmaga oczekiwania, których nie może realnie zaspokoić. Skupia się na agregowaniu nienawiści do pisowców i rozliczeniach./.../ Mówiąć krótko, chodzi nie tylko o pognębienie pogardzanego "pisowskiego ludu", lecz także o łupy./.../ Im więcej Tusk obiecuje swoim zwolennikom wyrzucania i zamykania pisowców, tym mozniej rozbudza w nich głód na stołki po wyrzuconych i własną bezkarność.. Dodajmy, że poza plemieniem, rozbudza także emocje niechęci i wrogości wobec swojej, coraz bezczelniej się rozychającej formacji.
Problemem Tusk jest to, że doprowadził do perfekcji snucie przed swym plemieniem miraży, co niebawem nastąpi - ale nie jest w stanie mu realnych rozliczeń ani realnych łupów dostarczyć.Dlatego musi żonglować coraz szybciej i coraz grubszymi oskarżeniami. Ucieka przed emocjami, które stale potęgu, niczym bohater kreskówki przed toczącą się za nim , wciąż rosnącą i przyśpieszającą śnieżną kulą. Ciekawe jak długo jeszcze będzie mu się to udawać ?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)