Chciałbym zwrócić państwa uwagę na niby prosty problem, który faktycznie prostym jednak nie jest. Oto, przy okazji krytyki pomysłu, żeby pan Czarzasty został marszałkiem Sejmu, pojawiły się biadania, jak to być może, że drugą osobą w państwie miałby zostać postkomunista. Postkomunista - niech to sobie państwo zapamiętają. On jeden - postkomunista, a co z tymi innymi we władzach ? Czarzasty postkomunista ? A Kierwiński to niby kto ?
Otóż ludzie, którzy argumentowali w ten sposób, nie do końca zdawali sobie sprawę ze struktury rzeczywistości społeczno-politycznej w Polsce, czego wyrazem jest utożsamianie postkomunisty z byłym komunistą. Otóż tak nie jest, takie utożsamienie to błąd. Post-komunizm nie jest określeniem historycznym, jest określeniem strukturalnym. Komunizm to był pewien ustrój o swoistej strukturze, a postkomunizm to inny ustrój, z racji pochodzenia powiązany z komunizmem, ale inny, o odmiennej strukturze.
Typowymi postkomunistami są Donald Tusk i jego platformerskie środowisko, a Czarzasty jest byłym komunistą, który został włączony w struktury postkomunizmu, po wykazaniu niezbędnej lojalności.. Najlepiej dowodzi tego fakt, iż w szeregach PIS też są byli komuniści, których jednak nie da się zaliczyć do postkomunistów, bo walczą z reżimem postkomunistycznym. Wszyscy chyba zetknęliśmy się z zarzutami postkomuny wobec PIS, że w jego szeregach są byli pezetpeerowcy. W TVwPolsce24 doskonale odnajduje się pani Aleksandra Jakubowska, w swoim czasie członek PZPR, a potem członek rządu Leszka Millera. Ale jest rzeczą oczywistą, że o przynależności społeczno-politycznej decyduje nie etykietka, lecz usytuowanie strukturalne.
Tzw. III RP jest państwem postkomunistycznym, które do października 2023 r. miało fałszywą fasadę demoliberalną, bo przecież nie można było, za sprawą politpoprawności, oficjalnie ogłaszać, że to państwo nie demokratyczne, lecz postkomunistyczne. W związku z tą rozbieżnością, w umysłach większości Polaków, w tym i polityków, panuje mętlik, choć przecież wydarzenia po roku 2023 wyraźnie pokazują, iż system zrzucił maskę demoliberalną i oparł się na przemocy i bezprawiu.
Ale to był poziom zbiorowy, a jak wskazuje reguła kija, który ma dwa końce, trzeba wziąć pod uwagę i poziom indywidualny. Państwu może się wydawać, że jesteście absolutnie autonomicznymi jednostkami, na które żaden system nie ma wpływu. Jest dokładnie odwrotnie, a to iluzoryczne przekonanie o autonomiczności, to sprawka siły systemu
Tak więc wasza tożsamość jest ściśle uwarunkowana systemowo. A system jest dla większości umysłów niedostępny.
Rzeczą ciekawą byłoby zajrzeć do umysłów i wyborców i polityków i dowiedzieć się, jak z tą ewidentną rozbieżnością ludzie sobie radzą. Warto by też na s24 zastanowić się nad umysłami takich antypisowców jak @płynny metal - jak oni tłumaczą swoje poparcie dla niedemokratycznego reżimu?
Naiwnością jest oczekiwać, że reżim niedemokratyczny będzie przestrzegał procedur demokratycznych. Indywidualne przekonania poszczególnych reprezentantów czy zwolenników reżimu mogą być odmienne, ale nie przekonania tu decydują lecz usytuowanie w strukturze.
Skąd się wzięły tego rodzaju przekonania i postawy antydemokratyczne ?
Skrótowo można powiedzieć, że to efekt powolnego, systematycznego psucia się liberalizmu, spowodowanego odejściem od tradycyjnych kryteriów społecznych opartych na cywilizacji chrześcijańskiej. Utrata zasad prowadzi prostą drogą do patologii, takich właśnie jakie obserwowaliśmy u Stalina, Hitlera, a teraz u Tuska i jego unijnych mocodawców.
System, z jednej strony, rozparcelował was jako jednostki po bańkach, z których nie potraficie się wydostać. Ponadto, z drugiej, zaludnił te bańki bytami alternatywnymi takimi jak Tusk, Giertych, praworządność, demokracja walcząca, itp.. W tej sytuacji określenie osobistej tożsamości może być zadaniem niewykonalnym.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo