Poparcie dla postkomuny, choć malejące, dowodzi zupełnego rozjazdu rzeczywistości politycznej z rzeczywistością społeczną. Żenujący jest też poziom rozbieżności między mniemaniami o własnej jakości, co się objawia przekonaniem o własnej nowoczesności czy postępowości, a publicznie demonstrowanymi zachowaniami, świadczącymi o braku standardów. Jest tylko jedno wyjaśnienie tej rozbieżności - rozsypka umysłowości. Chciałbym podjąć próbę rozwikłania tej zagadki.
Przeciętny człowiek jest nieświadom jednej rzeczy.
Otóż każdy człowiek ma swój biologiczny mózg, który nieświadomie utożsamia z umysłem. To tak jakby utożsamiać komputerowy hardware z softwarem, a przecież nawet dziecko wie, że software trzeba kupić i zainstalować. Żaden z nas nie jest świadomy tego, jakim sposobem ukształtował się w naszym mózgu umysł. Wszystkim bez wyjątku wydaje się, że w każdej chwili panujemy nad sobą i nad pracą umysłu, bo w toku dziesiątków lat doświadczeń ukształtował się charakterystyczny dla danej jednostki algorytm działania jej umysłu. Ale o tym algorytmie właściciel umysłu nie ma bIadego pojęcia. Powszechnie ignoruje się fakt, że liczą się nie tylko dziesiątki lat osobistego doświadczenia. Dochodzą przecież jeszcze miliony lat kształtowania innych warstw umysłu, o czym też nie mamy zielonego pojęcia.
Poważny błąd.
Trzeba dokładnie odwrócić perspektywę i uznać, że umysł jest wytworem cywilizacji, jest cywilizacją w pigułce. Przeciętnemu naiwnemu człowiekowi wydaje się, że to on dokłada swoją cegiełkę do rozwoju cywilizacji. A on jest faktycznie tylko zredukowanym lub bardzo uszkodzonym klonem tej cywilizacji, zaś funkcjonuje w miarę poprawnie wyłącznie dlatego, że korzysta ze wsparcia najrozmaitszych instytucji stanowiących przedłużenie umysłu, a zbudowanych przez tysiąclecia.
Widzimy to teraz jak na dłoni, gdy liberałowie i postkomuna usiłują wywrócić dorobek zachodniej cywilizacji i wychodzą ciągle na idiotów, bo nie są w stanie rozpoznać prawdziwej natury rzeczywistości społecznej.
Ta nieświadomość rodzi rozmaite zjawiska patologiczne. Ludzie żyją w niebezpiecznej iluzji wywołanej pobytem w bańkach. Wydaje im się, że wybryki czy to aktywiszcza z Hiszpanii czy rodzimych idiotów z władz Radomia ich nie dotyczą. A przecież to jednoznaczny sygnał, że sfera publiczna opanowana została przez niebezpiecznych świrów i psychopatów jak najbardziej dosłownie rujnujących cywilizację. Bo cywilizacja to nie jakaś abstrakcyjna twierdza odporna na wybryki idiotów, to po prostu system fundamentalnych relacji objawiających się w toku codziennych interakcji. Psują ci pod nosem cywilizację i co ty na to ?
Mówi się o zderzeniu cywilizacji mając na myśli konflikty Zachodu z islamem czy Chinami. Ale na codzień mamy do czynienia ze zderzeniami w ramach cywilizacji zachodniej, prokurowanymi przez idiotów, którzy nie mają pojęcia o własnej cywilizacji.
Trzeba, mówiąc o cywilizacji, pamiętać, że cywilizacja jest kwestią bardzo prostą i skomplikowaną zarazem. Podstawą cywilizacji jest bowiem umysł, a przecież każdy z nas jest w umysł wyposażony. Jednocześnie jest cywilizacja zbiorem zinstytucjonalizowanych relacji społecznych i tu można się łatwo pogubić.
A o relacjach mówimy i wyrażamy je w języku. Z językiem trzeba postępować ostrożnie. W języku da się powiedzieć wszystko, ale nie wszystko będzie miało styk z realną rzeczywistością. Nie powinno więc dziwić, że pojawiają się rozmaite irytujące metafory.
Czy cywilizacja może być "na rozdrożu" ?
Rozmaici analitycy używają do opisu polskiej rzeczywistości takich właśnie metafor, warto więc pokusić się o precyzję. Mówią oni, że Polska znalazła się "na rozdrożu". Sugeruje ona, że Polska ma przed sobą dwie co najmniej, równoważne drogi. Owszem można mówić, że polska polityka jest na rozdrożu, bo polityka dotyczy znacznie węższego zakresu działań niż cywilizacja.
Drogi to urojenie.
Warto więc przypomnieć historię tego pojęcia. W okresie zimnej wojny, niektóre kraje, by uniknąć konfliktu z jakim wiązałoby się opowiedzenie za USA lub Sowietami, wolały mówić o "trzeciej drodze". Dalszy rozwój wypadku dowiódł, że nie tylko trzecia ale i druga droga były ideologicznymi urojeniami. Istniała tylko jedna droga.
I to właśnie urojenie przywołano, gdy przed wyborami 2023 r. na pomoc dryfującej platformie zmontowano szalupę ratunkową w postaci "3D". Sprawa jest więc zamknięta.
Cywilizacja nie porusza się po drogach. Cywilizacja jest niewielkim zbiorem trwałych, nieruchomych zasad czy relacji tworzących fundament życia zbiorowego, a fundamenty nie podróżują po drogach.
Mogą się pojawiać rozmaite wizje działań społeczno-politycznych, ale decydującym faktem jest trwały fundament ukształtowany w ciągu milionów lat ewolucji przestrzeni społecznej. Proszę więc unikać rozmaitych czarowników zapraszających na cudowne ścieżki wiodące do świetlanej przyszłości, bo jak w banku wywiodą was na bezdroża.
W ramach cywilizacji można eksperymentować z rozmaitymi formami systemów kulturowych czy politycznych, ale wtedy pojawia się ryzyko, że dany system wypadnie poza ramy cywilizacji i zginie. Tak więc i Polski ta groźba, jak pokazuje historia, dotyczy; raz już wypadliśmy i wystarczy. Polityka polska pozbawiona refleksji cywilizacyjnej może rzeczywiście stanąć na rozdrożu, o czym świadczy bezmyślność ekipy Tuska. Obserwatorom poczynań Tuska trzeba przypominać, że posiadając umysł wchodzi się w bezpośredni kontakt z cywilizacją, a na psychopatologie Tuska wielokrotnie już zwracano uwagę.
Każdy powinien uświadomić sobie ten prosty fakt, że każdy twój ruch jest albo przejawem działania cywilizacyjnego albo antycywilizacyjnego. Nie ma zachowań neutralnych.


Komentarze
Pokaż komentarze