Przed r. 1989 brak prawdy można było tłumaczyć wszechobecną cenzurą, a różne formy kolaboracji z reżimem lepiej lub gorzej uzasadnianą potrzebą tworzenia i realizacji rozmaitych projektów niezbędnych dla funkcjonowania społeczeństwa. Za tymi wszystkimi ograniczeniami majaczyło zwłowrogie widmo Układu Warszawskiego.
Jak nam uświadomiła w czerwcu r. 1989 pewna aktoreczka, komunizm się skończył, a wraz z nim powinny się były skończyć narzucone przezeń ograniczenia.
Jakim sposobem można więc próbować uzasadnić potrzebę posiadania legitymacji partyjnej do pełnienia ważnych funkcji w rzekomo pozbawionym oghraniczeń systemie, jeśli nie uwzględnimy pojawienia się, w nowym wcieleniu, na nieco węższą skalę, układu warszawskiego i jego innych lokalnych odpowiedników ?
Jeżeli ktoś się jeszcze łudzi, że z prawdą da się pogrywać, to się bardzo myli.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)