Blog
w koło Macieju
zetjot
34 obserwujących 4157 notek 1472235 odsłon
zetjot, 4 września 2017 r.

Elity demoliberalne w pułapce

294 2 0 A A A

W każdy piątek bądź sobotę zaglądam do weekendowego wydania Dziennika Bałtyckiego, by zorientować się w przekazach tygodnia. Tym razem natrafiłem na artykuł red. Zalesińskiego poświęcony wygłoszonemu w środę w ECS wykladowi Michaela Sandela, profesora Harvardu “Solidarność i kryzys demokracji”.


Michael Sandel słusznie wskazuje na elity demoliberalne jako na winowajcę kryzysu demokracji, ale nietrafnie identyfikuje źródło kryzysu. Żeby jakoś usprawiedliwić błąd popełniony przez te elity a jednocześnie uderzyć w ich przeciwników, Sandel wymyśla sobie fikcyjną koncepcję, w myśl której istnieją dwa rodzaje solidarności: solidarność partykularna, ograniczona tylko do pewnego kręgu, a więc gorsza i solidarność uniwersalna, a więc lepsza. Do tej pory społeczności odwoływały się do ograniczonej solidarności, a ignorowano solidarność uniwersalną.


Błąd Sandela polega na wymyślaniu fikcji, nie ma bowiem żadnych dwóch rodzajów solidarności, solidarność jest jedna, bo powstaje na bazie relacji emocjonalno-uczuciowych, oddolnie, poczynając od rodziny i stopniowo rozszerza się, obejmując coraz szersze, kolejne kręgi wspólnoty.


Kryzys powstał z innego powodu – z ignorowania przez elity dwoistości natury ludzkiej, jednocześnie indywidualnej i wspólnotowej. Odrzucając aspekt wspólnotowy, elity postawiły na skrajny indywidualizm, porzucając tym samym jakąkolwiek myśl o realnej solidarności.


Czego to ludzie nie wymyślą na usprawiedliwienie własnych błędów i dla przerzucenia ich na innych. Pan profesor widzi źródło problemu w niewłaściwym rozumieniu solidarności. Są, jego zdaniem,


dwa różne sposoby rozumienia pojęcia solidarności: jedno uniwersalne, drugie partykularne.”


Zdaniem profesora, właściwym rodzajem solidarności jest solidarność uniowersalna, bo


solidarność partykularna, ogranicza się tylko do jakiegoś kręgu, i to często najbliższego.” i nie “poczuwa się do obowiązków wobec społeczności innych niż własna.”


Jak Państwo widzą, pan profesor winą za problemy obarcza niewłaściwe “rozumienie”. To jest ewenement, żeby w perspektywie socjologicznej używać kategorii umysłowej - “”rozumienia”. W socjologii trzeba sięgać do kategorii społecznych, strukturalnych. Nie mamy żadnej możliwości dostępu do umysłów innych i sprawdzenia, co oni rozumieją, ale widzimy pozycje, jakie oni zajmują w strukturze społecznej.


Na margnesie, w kwestii rozumienia pojęcia “solidarność” można stwierdzić, że jest to dążenie do realizowania z innymi wspólnych wartości. W tym względzie elity demoliberalne wyalienowały się, wybierającć własną osobną ścieżkę realizowania ograniczonych własnych celów grupowych, z lekceważeniem innych grup spolecznych i wspólnego z nimi interesu.


Błędem jest ponadto stosowanie dziwnych kategorii: “ partykularny” kontra “uniwersalny”, przy pomocy których Sandel rozwija sztuczną koncepcję dwóch odmiennych typów solidarności. Wszystkie bowiem wartości muszą być partykularne, indywidualne w tym sensie, że muszą przejść przez pierwotne sito selekcji w toku interakcji między indywidualnymi, konkretnymi jednostkami i ulec utarciu i takiemu przekształceniu by możliwa była współpraca realizująca wspólne, uzgodnione zadania, interesy.


Oczywiście mogą być sporządzone abstrakcyjne kodeksy uniwersalnych wartości, ale one też muszą przejść test praktyczny według wskazanego przeze mnie modelu interakcji.


Tak więc samo pojęcie “ solidarność partykularna”, jest moim zdaniem albo wewnętrznie sprzeczna,jeśli jest rozumiana indywidualistycznie, albo zbędna w sensie zbiorowościowym – solidarność jest zawsze zjawiskiem międzyosobowym, a nie jednostkowym, jest więc zalążkiem wspólnoty.


Takim oto sposobem, ustawiając sobie arbitralnie pojęcia, Sandel znalazł dogodny sposób by krytykować jeden typ solidarności, a wychwalać drugi i przypisywać je, instrumentalnie, różnym siłom politycznym. To bzdura.


Wartości uniwersalne są to, w moim ujęciu, wartości partykularne, które w toku interakcji uległy utarciu i rozpowszechnieniu na tyle by stać się wartościami uznawanymi jako uniwersalne, to po prostu kwestia statystyki. Nie ma więc między nimi sprzeczności lecz istnieje tylko różnica stopnia czy zakresu statystycznego.


Sandel następnie przechodzi do stawiania zarzutu elitom, które, przeciwstawiając się różnym formom “solidarności partykularnej”, grożącym jakoby “prowincjonalizmem czy ksenofobią” nie potrafiły dać nic w zamian i powstała pustka, w którą weszli “populiści”. A co miały dać ? Tego Sandel nie mówi, bo powiedzieć nie może, jako że się wpędził w pułapkę dwóch rodzajów solidarności.


Liberalne elity zapomniały o zwykłych ludziach”. A “najpoważniejsze szkody w tej właśnie sferze spowodowało, zdaniem Sandela, co innego jeszcze: rynkowe myślenie /.../ wolny rynek nie określał już tylko zasad gospodarki, zaczął wpływać na na wszystkie wymiary ludzkiego życia: media, stosunki w pracy, a nawet w życiu rodzinnym./.../ Liberalne elity przegapiły jakie zaczęło to powodować problemy.”

Opublikowano: 04.09.2017 14:36. Ostatnia aktualizacja: 04.09.2017 15:02.
Autor: zetjot
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • " W okręgu Warszawa-Łódź jest kilka dużych lotnisk. Okęcie potrzebuje rozbudowy" ??? Kilka...
  • Na tym właśnie polegaróżnica w mentalności - jedni są bardziej a inni mniej podatni na...
  • Przecież przegrane wybory nie były przypadkiem, okazały się efektem kompletnej rozbieżności...

Tematy w dziale Polityka