Sarkozy przyjechal z oficjalna wizyta do USA. Dzisiaj wyglosil przemowienie przed Kongresem. Czlonkozwie Izby Reprezentantow i Senatu powitali go kilkuminutowa standing ovation.
Prezydent zaczal od prostego stwierdzenia. Czasem jednak proste rzeczy sa warte podkreslenia: "Francja jest przyjaciolka Ameryki". Jego przemowienie bylo ponad dwadziescia razy przerywane glosnymi oklaskami.
Mowiac o przyjazni z Ameryka, Sarkozy powiedzial oczywiscie, ze "Z przyjaciolmi mozna miec odmienne poglady, mozna sie z nimi nie zgadzac, mozna sie z nimi klocic." Francja chce, jego zdaniem, byc "niezalezna sojuszniczka Ameryki".
Czy ktos jeszcze pamieta, ze pare lat temu pani Condoleeza Rice mowila, iz trzeba "ukarac Francje" ? Mysle, ze nawet ona zapomniala.
A wiec czy slepe posluszenstwo, nawet gdy przyjacielowi wyraznie odbija, jest najlepsza forma okazywania mu przyjazni?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)