Otóż uznał on, że błędem było usunięcie odniesienia do korzeni chrześcijańskich Europy najpierw z traktatu konstytucyjnego (odrzuconego w referendum), a następnie z Traktatu Lizbońskiego.
„Błędem było odwracanie się plecami do naszej przeszłości i odrzucanie w pewien sposób korzeni, które są oczywiste. /…/ I niech nikt mi nie mówi, że podważam zasadę laickości. Wystarczy przelecieć nad Francją, by zobaczyć pokrywający ją długi płaszcz kościołów. Stwierdzenie, że w Europie istnieją korzenie chrześcijańskie, to po prostu wyraz zdrowego rozsądku. Odrzucanie tego stwierdzenia to odwracanie się plecami do rzeczywistości historycznej.”
Już wcześniej Sarkozy kilkakrotnie mówił o religii. Podczas wizyty w Watykanie w grudniu wspominał o „chrześcijańskich korzeniach Francji”. Natomiast przed dwoma tygodniami, podczas wizyty w Arabii Saudyjskiej, zachwalał „cywilizacyjną rolę religii” (tak tak, mówił o tym w Arabii Saudyjskiej).
Idą nowe czasy, n’est-ce pas ?




Komentarze
Pokaż komentarze (23)