Skądże, tym trzecim był Radosław Sikorski. I było to dzisiejsze spotkanie Trójkąta Weimarskiego. I warto dodać, że obok ministra stała tłumaczka, która przekładała mu z francuskiego na polski słowa pozostałych uczestników konferencji i która umiałaby bez trudu przełożyć jego wypowiedź z polskiego na francuski (wiem, że umiałaby, bo ją znam).
Dlaczego państwo polskie, reprezentowane w tym przypadku przez ministra, nie wypowiada się w języku polskim, zwłaszcza w oficjalnych sytuacjach, i to za granicą? Wiem, że minister chciał pokazać, jakim jest światowcem. Tylko czy w rzeczywistości nie pokazał czegoś wręcz przeciwnego – że Polska wciąż czuje się zaściankiem.
Żeby było śmieszniej, w pewnym momencie zadano polskiemu ministrowi pytanie (po francusku) dotyczące zmiany statusu Instytutu Polskiego w Paryżu (chodzi o przejście od formy swego rodzaju świetlicy dla miejscowych Polaków do instytucji mającej charakter swego rodzaju impresaria do organizowania wydarzeń kulturalnych, reforma chyba całkiem dorzeczna). Tym razem minister odpowiedział po polsku, a na koniec wyjaśnił po angielsku, że tej odpowiedzi nie warto tłumaczyć, bo to interesuje tylko Polaków. Choć w odpowiedzi tłumaczył, i raczej słusznie, że ta zmiana statusu instytutu ma służyć promocji polskiej kultury wśród niepolskiej publiczności.




Komentarze
Pokaż komentarze (33)