Człowiek od wieków uważa się za istotę wyjątkową, obdarzoną rozumem, wolną wolą i zdolnością odróżniania dobra od zła. Stworzył filozofię, religię, naukę i systemy moralne, które miały uczynić świat lepszym. Jednocześnie przez tysiąclecia zabijał inne istoty, podporządkowując ich istnienie własnym potrzebom. Współczesna cywilizacja, dumna ze swoich osiągnięć, nadal opiera znaczną część gospodarki na wykorzystywaniu i uśmiercaniu zwierząt. Powstaje zatem fundamentalne pytanie: czy człowiek rzeczywiście jest moralnie wyższą istotą, skoro potrafi zamienić cudze cierpienie w towar, a śmierć w źródło dochodu?
Problem zabijania zwierząt nie sprowadza się wyłącznie do sposobu ich traktowania w hodowlach i rzeźniach. Dotyka samej istoty naszego człowieczeństwa. Skoro uznajemy, że życie przedstawia wartość, dlaczego tak łatwo odmawiamy jej istotom, które nie potrafią przemówić w naszej obronie? Zwierzę nie musi znać filozofii, rozumieć praw ani formułować pojęcia godności, aby odczuwać ból, strach i pragnienie dalszego istnienia. Jego życie ma znaczenie dla niego samego, niezależnie od tego, jaką cenę przypisuje mu człowiek.
Albert Schweitzer wyraził tę myśl w słynnej maksymie: „Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które też pragnie żyć”. Słowa te przypominają, że człowiek nie jest jedynym podmiotem, dla którego istnienie stanowi wartość. Jest częścią świata żywych istot, a nie jego absolutnym właścicielem. Jeśli własne pragnienie życia uznajemy za coś naturalnego i godnego ochrony, powinniśmy przynajmniej zastanowić się, dlaczego podobne pragnienie u zwierząt tak często traktujemy jako przeszkodę w realizacji naszych celów.
Szczególnie niepokojący jest związek między zabijaniem a zyskiem. W gospodarce przemysłowej zwierzę stopniowo traci swoją odrębność. Z istoty żywej staje się jednostką produkcyjną, elementem rachunku ekonomicznego i surowcem, którego wartość określa rynek. Liczy się tempo wzrostu, koszt utrzymania, wydajność oraz cena końcowego produktu. W takim systemie cierpienie łatwo zepchnąć na margines, ponieważ nie pojawia się w zestawieniach księgowych jako koszt moralny. Śmierć zostaje ukryta za estetycznym opakowaniem, reklamą i przyzwyczajeniem konsumenta.
Właśnie dlatego świnia staje się symbolem szczególnie wymownym. To zwierzę inteligentne, społeczne i zdolne do odczuwania wielu stanów emocjonalnych, a mimo to w masowej produkcji najczęściej postrzegane jest przez pryzmat mięsa. Jej narodziny, życie i śmierć podporządkowuje się ekonomicznej kalkulacji. Człowiek potrafi troszczyć się o psa, nadawać mu imię i uznawać go za członka rodziny, a jednocześnie traktować świnię jak przedmiot przeznaczony do konsumpcji. Czy o moralnym statusie istoty żywej powinien decydować jej gatunek, czy raczej zdolność do odczuwania i fakt, że jej życie może zostać brutalnie przerwane?
Nie chodzi przy tym o proste potępienie każdego człowieka jedzącego mięso. Nasze wybory kształtują tradycje, warunki życia, dostęp do żywności i system gospodarczy, w którym funkcjonujemy. Jednak świadomość tych uwarunkowań nie powinna zwalniać nas z odpowiedzialności. Przeciwnie, rozwój cywilizacyjny zobowiązuje do zadawania trudniejszych pytań. Jeśli potrafimy produkować żywność na wiele sposobów, rozwijać alternatywy dla materiałów pochodzenia zwierzęcego i ograniczać niepotrzebne cierpienie, powinniśmy rozważyć, czy dalsze podtrzymywanie przemysłowego zabijania jest rzeczywiście koniecznością, czy raczej wygodnym przyzwyczajeniem, z którego korzystają określone interesy ekonomiczne.
Nie można również pomijać religijnego i kulturowego uzasadniania ludzkiego panowania nad zwierzętami. Interpretacja świata jako własności oddanej człowiekowi do nieograniczonego użytkowania może prowadzić do przekonania, że wszystko, co słabsze, istnieje wyłącznie dla naszej korzyści. Tymczasem odpowiedzialność za świat nie musi oznaczać prawa do dowolnego rozporządzania życiem. Można ją rozumieć jako zobowiązanie do opieki, umiaru i szacunku. Jeżeli człowiek przypisuje sobie szczególne miejsce w porządku moralnym, powinien wykazać się nie większą bezwzględnością, lecz większą zdolnością do współczucia.
Współczucie nie jest oznaką słabości ani sentymentalnym dodatkiem do rozumu. Stanowi podstawę moralnej dojrzałości, ponieważ pozwala dostrzec krzywdę tam, gdzie interes własny nakazuje ją ignorować. Nie wystarczy jednak wzruszać się losem zwierząt. Potrzebne są konkretne decyzje: ograniczanie konsumpcji mięsa, wybieranie rozwiązań zmniejszających cierpienie, wspieranie zmian prawnych i gospodarczych oraz uczciwe przyglądanie się temu, co dzieje się poza zasięgiem naszego wzroku. Etyka nabiera znaczenia dopiero wtedy, gdy wpływa na codzienne postępowanie.
W tym kontekście pomnik świni mógłby stać się czymś więcej niż monumentem poświęconym jednemu gatunkowi. Byłby symbolem pamięci o istotach, których cierpienie przez stulecia uznawano za nieistotne, ponieważ przynosiły człowiekowi pożytek. Taki pomnik nie musiałby oznaczać zrównania wszystkich form życia pod każdym względem. Przypominałby natomiast, że przewaga człowieka nad zwierzęciem nie stanowi moralnego usprawiedliwienia dla każdej formy przemocy. Byłby również pytaniem skierowanym do przyszłych pokoleń: jak to możliwe, że cywilizacja tak dumna ze swojej wrażliwości potrafiła uczynić masową śmierć istot żywych zwyczajnym elementem codzienności?
Prawdziwy pomnik nie powinien jednak kończyć się na kamieniu, brązie ani uroczystym przemówieniu. Jego najważniejsza część musiałaby powstać w ludzkiej świadomości. Pamięć o krzywdzie ma sens wtedy, gdy prowadzi do zmiany postępowania. Nie możemy cofnąć cierpienia zadawanego zwierzętom przez pokolenia, ale możemy zdecydować, czy będziemy bezrefleksyjnie kontynuować ten porządek.
Ostatecznie pytanie o zabijanie zwierząt jest pytaniem o granice ludzkiej wolności i odpowiedzialności. Czy wszystko, co potrafimy wykorzystać, wolno nam zamienić w źródło zysku? Czy ekonomiczna opłacalność może stanowić wystarczające uzasadnienie dla odebrania życia? A może miarą postępu nie powinno być wyłącznie to, ile potrafimy wyprodukować i sprzedać, lecz również to, z jakiej krzywdy potrafimy zrezygnować?
Jeśli człowiek pragnie nazywać siebie istotą rozumną i moralną, musi nauczyć się dostrzegać wartość życia również poza granicami własnego gatunku. Pomnik świni byłby więc nie tylko upamiętnieniem ofiar, ale także przestrogą przed światem, w którym wszystko ma swoją cenę, a niemal nic nie pozostaje święte. Jego przesłanie można ująć w prostym stwierdzeniu: dojrzałość cywilizacji poznaje się nie po tym, jak skutecznie podporządkowuje sobie słabszych, lecz po tym, jak potrafi ich chronić.
Na podstawie mojej książki pt. "Sprzedaż duszy na złom", link: https://ridero.eu/pl/books/sprzedaz_duszy_na_zlom/
.
.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)