11 obserwujących
94 notki
41k odsłon
  108   2

Dwa Oblicza cz. 2


Po pierwszym łyku kawy, nieoczekiwanie, układając usta w podkówkę, jak do płaczu,
pożaliła się: bo mnie nikt nie lubi.
O, źle trafiłaś kobieto, bo ja się nie nadaję na terapeutkę - pomyślałam w duchu.
Poza tym, co miałabym jej powiedzieć?
Żeby zdjęła ten szarobury pokutny worek i
założyła jakieś ludzkie ciuchy?
Żeby umyła włosy i spróbowała jednak coś ułożyć na głowie? Żeby się czasem uśmiechnęła?
Bo ludzie nie lubią kogoś takiego, wyglądającego i zachowującego się jak siedem nieszczęść!
Nie mogłam jej tego powiedzieć, bo po pierwsze znałam ją dopiero od pół godziny
i nic o niej nie wiedziałam, po drugie, nie chciałam jej robić przykrości, a po trzecie nie wiedziałam, czy to coś by dało, bo przecież wcześniej na pewno ktoś
jej to już mówił.
Odezwałam się więc dyplomatycznie:
co też pani mówi, nie ma takiego człowieka,którego by nikt nie lubił, tak,
jak nie ma takiego ,którego by wszyscy lubili.
Możliwe, tylko, że.. ja nie jestem człowiekiem - zachrypiała.
Proszę? - nie zrozumiałam jej.
Nie jestem człowiekiem - powtórzyła już
bardzo dobitnie.
W tym momencie dreszcze przeszły mi po plecach i poczułam się nieswojo, pomimo
ciepła w kawiarni i tylu ludzi wokoło.
Jeśli nie człowiekiem, to kim? - zdołałam
wykrztusić.
Porą roku.
Jaką porą roku?
Jesienią.
Widząc, że zaniemówiłam na dłużej, zaczęła szybko, jakby w obawie, że zaraz wstanę i wyjdę mówić, niespodziewanie przechodząc na "ty".
Jestem jesienią, ta ślicznotka, którą widziałaś w sklepie też jest jesienią, to
moje drugie oblicze. A właściwie, to ja jestem jej drugim obliczem. To przecież ona jest piękna, jasna, uśmiechnięta, pożądana przez wszystkich. To na jej widok świeci słońce,dojrzewają owoce i same wpadają do jej koszyka.
To dla niej zakwitły astry, które ja tak uwielbiam.
Zamilkła i chlipnąwszy dwa razy, zaczęła się zbierać do wyjścia.
Zrobiło mi się smutno i strasznie głupio.
Zaczekaj! - chwyciłam jej rękę, trafiając
w próżnię.To nieprawda, że nikt cię nie lubi, ja cię lubię - wypaliłam.
I jak znam życie, to na pewno jeszcze wiele osób.
To prawda, za twojej "kadencji" siąpi mżawka, ale przecież ona świetnie nawilża cerę, jest naturalnym ,darmowym kosmetykiem.To prawda, że ludzie się łatwo przeziębiają, ale łapiąc niegroźną
infekcję, można sobie odpocząć ze cztery dni od pracy całkiem legalnie, bez żadnych
konsekwencji. Tak, dajesz nieraz w kość
zimnem, deszczem i chlapą, ale jak przyjemnie jest wtedy wrócić do domu, wejść pod kocyk albo przytulić się do kaloryfera, przygotować sobie grzańca
i sączyć powolutku. Za oknem plucha, a my w ciepełku, z ulubionym rozgrzewającym napojem! Czy to nie sama przyjemność?
I nawet ta plucha nie jest taka straszna, kiedy się ma takie parasolki, jakie dziś
kupiłyśmy. Moja - czerwony muchomor w białe, wielkie kropy i twoja w kolorowe astry. Musimy tylko dokupić kalosze pod kolor!
Skończyłam tę tyradę, a ona, mimo, że musiała wyczuć, iż moja fascynacja słotną jesienią jest nieco przesadzona, uśmiechnęła się słabo.
Umówiłyśmy się za trzy dni w celu zakupu kaloszy.

**********
Wracając do domu nie mogłam przestać o niej myśleć. Czy to możliwe, że istnieje ktoś taki?
Przebiegłam w myślach pory roku:
zima- każdy wie, jaka jest
wiosna i lato- też kojarzą się jednoznacznie
a jesień ? czy na pewno jest jedna ?
No właśnie...

KONIEC

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura