Zygmunt Prusiński
Zygmunt Prusiński
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
24
BLOG

Karol Zieliński pisze list - Ale Literatura

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0

List do prof. Karola Zielińskiego !

Wiem że jest pan pracowitym pisarzem by zdążyć napisać to co zamierza.
Dobrze że pan uwierzył że istnieje Ewa Prusińska – Kolasińska, i pod tym kątem chciałbym powiedzieć że pewne racje są trafne, bo widzę ją w roku choćby te dwa ostanie 2012 i 2013 kilka razy. Czy jest Duchem to tylko wtedy kiedy jej przy mnie nie ma. Jak panu wiadome jest piszę książkę „Życie z Duchami”, ale tam nie ma kobiet od uciech cielesnych czy od tańca, lodów, ciastek, wina, spacerów, a są pisarki i pisarze i inni też ze świata Kultury – Sztuki – w kraju i zagranicą, którzy odeszli. Pisze Pan, cytuję:

„To jest lepsze niż historia Krasińskiego z Delfiną, bo wiadomo, że ona była, a tymczasem, pani Eva jest widmowa, chociaż pokazujesz pan jakieś zdjęcia i słyszałem jej głos, to jednak stała się duchem, jak Laura Dantego albo Szekspira. Ten Duch też jest całkiem interesujący i mądrzejszy, od poprzednich pańskich Duchów...”

Rozsiadłem się wygodnie na okrągłym taborecie przy komputerze żeby kontynuować list pański i na niego odpowiedzieć. Piszesz pan, cytuję:

„Ale, ale, ale... to co pan zrobił ostatnio, te wiersze i historia z Ewą - z Evą, która jest kochanką i zarazem, która kocha i tak i siak i zdaje się w ogóle nie kocha, co przeczuwałem i przeczuwam przez skórę, to jest enigma, i ta ENIGMA się Panu udała. Gdybyś pan potrafił balansować dalej na tej tajemniczej niepewności i to by było jeszcze lepsze”.

Dziękuję za rady. Ale panie Karolu, to kiedy mam mieć przy sobie żywą kobietę? Przecież pan moje życie prywatne poznał przez zapisy na wielu stronach. Pan do mnie to musi inaczej podejść jak do Pastora, bom za życia umarł nie znając w ogóle kobiety z ciała i duszy, a pastorowie znają życie pozaziemskie. Słowo „kocham” jest trywialne, tu potrzeba niezbitych dowodów że jest się kochanym prze człowieka żywego a nie przez Ducha! Panie Profesorze, sypiasz pan z Duchem czy z żywą kobietą? - Jaki zapach ma kobieta Duch a jaki ma zapach żywa kobieta? Wie pan czy pan nie wie...

Moje pisanie ma coś z tortur, i w tym ma też udział Jahwe!
Panie Karolu, jako mężczyzna do brzydali się nie zaliczam. Spotykam ustczanina, fizjonomia jego to tylko na plan filmowy żeby straszył ludzi, a wie pan jaką on ma ładną żonę!? Urodziła mu pięcioro dzieci. Siedział pięć lat w więzieniu, i czekała na niego. Na tego swojego męża brzydala. - Jak mu zazdrościłem tej kobiety, naprawdę oko można dłużej na niej zostawić.

Mistrzu, mnie się naprawdę w Nagrodę należy kobieta. Nie byłem i nie jestem skurwielem a zapewne do ludzi szlachetnych należę. Najbardziej okrutne są ranki czy świty, kiedy się budzę w łóżku a przy mnie kobiety nie ma. - Czy to jest Kara? - Czy myśli pan że ów Jahwe dopiero wskaże mi tę miłość po tamtej stronie? - Po co mi dzieci po tamtej stronie? Ba, po co mi kobieta jest potrzebna po tamtej stronie? Tam nie ma dancingów, tam nie ma łąk, tam nie ma spacerów po uroczych parkach, tam nie ma wydm, tam nie ma sklepów żeby swojej kobiecie kupić sukienkę, tam nie ma czucia fizycznego że jestem w kobiecie i że ona mnie odczuwa...

To niczym moja modlitwa przed panem, chyba dlatego że ufam panu, bo jest pan nietuzinkowym człowiekiem o ogromnej wiedzy życia w historycznym i literackim aspekcie.


Ustka. 26 Stycznia 2014 r.
Niedziela 14:36



Karol Zieliński pisze list

Ale Literatura

od: skrent
data:2014-01-24 14:35:30
Kraków

Powtarzam to co napisałem na pańskim blogu: Panie Zygmuncie ostatnio muszę by skupiony na rożnych historyczno-filozoficznych zagadnieniach i nie chcę się rozdrabniać dlatego się mało odzywam, ale to nie znaczy, że do pańskich wierszy nie zaglądam. Tak powiem: są niezłe, oczywiście reszta jest sprawą gustu, ale jest wielu znanych światowych poetów, chwalonych przez pieprzony mieszczański czytelniczy areopag, którym Pan dorównuje. Nie mówię, że skoro mieszczański, to zły, tylko, że oni, chwalą dopiero wtedy, gdy uznają to ich autorytety, które nie zawsze są bez pejsów etc. etc. Przecież wiadomo w czyich to jest rękach. Ale, ale, ale... to co Pan zrobił ostatnio, te wiersze i historia z Ewą - z Evą, która jest kochanką i zarazem, która kocha i tak i siak i zdaje się w ogóle nie kocha, co przeczuwałem i przeczuwam przez skórę, to jest enigma, i ta ENIGMA się Panu udała.

Gdybyś Pan potrafił balansować dalej na tej tajemniczej niepewności i to by było jeszcze lepsze. Przecież wiem, że ta osoba (Ewa) realnie istnieje i ją pozdrawiam a zadzwonić nie mogę, bo pewne rzeczy robię jak buddysta (nie będąc buddystą), tylko wtedy, gdy jest to bezwzględnie konieczne. Tak samo używam słów i przekleństw, które oczyszczają psychikę i przestrzeń między rozmawiającymi, jak pioruny, Oczywiście wtedy, gdy toczy się rozmowa na zasadnicze tematy. Wracając do sprawy, to co Pan zrobił ostatnio jest interesujące i nabrało trzeciego wymiaru, a może i czwartego, zależy jak kto liczy. Bardzo żałuję, że nie mam czasu na szersze rozpisywanie się, żeby to analizować i udowadniać że mam rację. To jest lepsze niż historia Krasińskiego z Delfiną, bo wiadomo, że ona była, a tymczasem, pani Eva jest widmowa, chociaż pokazujesz Pan jakieś zdjęcia i słyszałem jej głos, to jednak stała się duchem, jak Laura Dantego albo Szekspira. Ten Duch też jest całkiem interesujący i mądrzejszy, od poprzednich pańskich Duchów i mówię Panu, że gdyby nie ta gorycz pita wraz ze szczęściem skłamanego świata, to te wszystkie krzesła do nieba i inne porównania poetyckie byłyby niezrozumiałe w swej błahości jak konik na biegunach, na którym mały Zygmuś, Loluś, wywija patykiem a Ewusia karmi piersią szmacianą lalkę i Zygmusiowi podtyka. Pozdro dla „Duchów".

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura