Zygmunt Jan Prusiński
MOKNĘ ZE SZCZĘŚCIA
Zostawiłaś mnie w tym samym miejscu
co wczoraj - ściągam z nieba
kolorowe ptaki z południa
latawce dawno pomknęły z chmurami
do ciepłych krajów - poniekąd
teraz jest w tym parku cicho
sroka nie śpiewa i wrona nie śpiewa
- nucę sobie "Mrs Brown,
You've Got a Lovely Daughter"
Herman's Hermits...
i zaraz czuję się spontaniczny do świata.
Jestem pod wrażeniem starych drzew
mam do nich szacunek za mądrość -
słyszę graba opowiastki
- w nim taka dostojność rycerska
po prostu uczę się pojmować
rzeczy zbliżone - czekam na damę
wybraną z książki o której piszę
jakbym w niej się zamalował do reszty
skupiając jej delikatność i te ręce
zatrzymane na moim ramieniu.
Minęło południe dopisuję fragmenty
nawet te soczyste skrawki są ważne
liście z metaforą się zaprzyjaźniły
październikowa jesień ma urok -
jak twój powrót do Parku Wolności.
7.10.2014 - Ustka
Wtorek 8:15
Wiersz z książki "Zbudzisz we mnie rozkwit dźwięków"


Komentarze
Pokaż komentarze