Zygmunt Jan Prusiński
ORZECH I SZYSZKA
Motto: "Lubię Twój męski głos"
Ewa Prusińska - Kolasińska
Niedziela mija zimowa
choć śniegu nie widzę
ale za to ciebie.
Przeglądam zdjęcia
dopisuję na nowo
wydarzenia w Ustce.
Cieplutko jakoś
porozrzucane szyszki
i orzechy otwarte.
Towarzyszysz na odległość
odbieram miłosne sygnały.
Co za skojarzenie -
ty szyszka ja orzech...
Takie leśne małżeństwo.
3.2.2013 - Ustka
Niedziela 17:13
Wiersz z książki "Poetyckie tango"
_________________________
Luźne rozważania...
Satysfakcję z własnej twórczości musisz Pan mieć w sobie, ma to Panu potwierdzać pański Dajmonion. Wtedy żadnych pochwał Panu nie trzeba
Ach, te męki twórcze poety ! Kochanowski miał je podobne, tylko załatwiał je bez świadków w łaźni. My niestety nie, bo jesteśmy (jak wszyscy) ekshibicjonistami.
Niech się one wdrapują do Pana po drabinach. Bo na razie (jest odwrotnie), to tylko Pana wabią, ale nic z tego nie wychodzi, bo jak się Pan próbujesz zbliżyć, (tak to obserwuję na tym blogu) to lądujesz jak (jest taki wiersz staropolski) „pies na zielonym sianie”. To, że Pan żyjesz w ascezie od 16 lat jak zakonnik, to miej Pan tę satysfakcję, że większość z tych kobiet, które nie chcą nam „nic dać”, też załatwiają się „palcem”. Właśnie tego nie mogę zrozumieć, tej choroby ostatniego okresu, gdzie każdy każdego się lęka, a może nawet czuje do niego obrzydzenie. Ale pełna gęba kłamliwych frazesów o miłości!
Mój znajomy lekarz mówi, że kobiety po trzydziestce i czterdziestce już nie chcą seksu, tylko pieniędzy. Ale tak samo było za Reja i Kochanowskiego. Mimo wszystko idealizuję nasze kobiety.
Niech się czytelnik wysili, o co podmiotowi (nie Panu) lirycznemu chodzi. Niech Pan pamięta, że czytelnik odnajduje się, własne „ego”, czy też „alter-ego” nie w autorze, nie w Prusińskim, ale w podmiocie lirycznym, którego Prusiński przedstawia w wierszu. Gdy w młodości czytałem bukoliki greckie, to nie autor, Teokryt, rozwiązywał pasek na koszuli swojej Amarylis (żeby z nią kopulować) tylko ja sam osobiście rozwiązywałem ten pasek (w wyobraźni).
Jest to przykład cokolwiek zwietrzały i prymitywny, bowiem od czasów starożytności zmieniła się psychika czytelnika i w związku z tym zmieniły się wymogi technik narracyjnych. Dziś już rzadko kogo ujmie za serce prosta ballada.
Moja uwaga jest przy nich taka, że nie powinien Pan pisać erotyków do określonych kobiet, bo to spłyca Panu wyobraźnię.Tam gdzie obiekt jest nieokreślony, o którym Pan nic bliżej nie wie, tylko sobie musi wyobrażać, tam wiersz wychodzi lepiej. Gdy Pan „nic” nie wie, to wyobraźnia zmusza do wysilenia „poetyckiej wyobraźni”, a wyobraźnia jest tym co w poezji najcenniejsze.
Panie Zygmuncie, Bóg podziękuję Panu, że piszesz Pan te erotyki bezpretensjonalnie, od serca, jak święty Franciszek. Pan wie, że frater Francesko wygłosił parę kazań do tłumów zupełnie na golasa, sławiąc Boga za dar seksualizmu i miłości. Właściwie, to w pańskich erotykach nie ma erotyki ani seksualizmu, jest tylko pocieszanie jakichś biedaczek i biedulek (chociaż niektóre są niczego sobie!).
Być może, że przez to stają się jeszcze bardziej kobiece i lepsze. Może im się wydaje, że dokonują z Panem aktu wielkiej zdrady i to je dowartościowuje? A może pokazują swym partnerom pańskie wiersze mówiąc, a widzisz jakich mam wielbicieli? A ty mnie mało kochasz i nie cenisz!
Pomyśl Pan o tym, że wiele z nich będzie się chciało posłużyć Pana wierszem do wzbudzenia w mężu zazdrości. No chyba, że wszystkie są rozwódkami bez chłopa i przewracają się nocami z boku na bok wzdychając do Pana: Zygmunt, Zygmunt!
Karol Zieliński
Kraków




Komentarze
Pokaż komentarze