Zygmunt Jan Prusiński
Duch Rilkego i nowy wiersz
Zaduszki minęły bez echa. W nocy
Rilke obudził mnie swoją dramatyczną
liryką. Wczoraj nawet nie byłem
na cmentarzu - choć w obcych stronach.
Zląkłem się pogody.
Zresztą Łodzi nie da się pokochać.
Dziwne to miasto. Poeci narzekają
0 ich zapomnieniu za życia, a cóż
dopiero po śmierci. - Rozumiem ból
poety, bo sam jestem samotnikiem
niechcianym. Teraz (inni) wzięli się
za układanie nowego Państwa, a spieszą
się - jakby mieli od Boga dostać
w nagrodę, pomnik!
Swąd wypalonych dusz czuję
1 nieporadność względną - choć
wklęsłą, z nieporadnym krokiem
niemowlęcym. Jedyny mój udział
w tej narodowej żałobie, że mogę
napisać wiersz.
2.11.98.
Zygmunt Jan Prusiński
Szlachetny ptak milczenia
Pamięci Leszka Bakuły
Jego palce mówiły o biedzie.
- Szlachetny ptak milczenia
porósł w pajęczynie - sam
będąc żeglarzem myśli...
Papieros potrafił palić
do samego końca - takiego
końca, że brązowiały te palce
nawet wtedy, kiedy w geście
rozłożonym ze szczęścia
opowiadał o poezji.
To jedno trzymało go przy życiu,
że kiedy odejdzie - wróci do Niej!
6.10.97.
Zygmunt Jan Prusiński
Lubię cię obłoku
„Jakby chciał wstrzymać ją wagą winogron
Przygnieść świeczników drogocennym światłem"
- Stanisław Grochowiak
Lubię cię obłoku
kiedy patrzysz na mnie
pośród alej cichych, że nie tylko
kroki moje chodnik słyszy powracającego
do domu z godzin pracy.
Światło słoneczników
pali się w środku - optymizm krąży
na skrzydełkach ćmy, a ja jak ten
wojownik wżeram się w soczysty
smak winogron.
Nie tak daleko
od okna pokoju sosna zawiesza
swój cień o ścianę - myślę
o poezji zapomnianej,
o takim poecie - Grochowiaku.
Czemu ten nowy świat
nie chce poetów, szlachetnych
drogowskazów bez rdzy - wybiegamy
naprzeciw hałasom, które
nie mają nic a nic - z muzyki.
30.08.96.



Komentarze
Pokaż komentarze