Jesteśmy zieloną wyspą na tle czerwonej Europy. Morza okołoeuropejskie są niebieskie, a obszar Rosji szary. Zieloność to rozwój gospodarczy, kolor czerwony znaczy ujemny wzrost PKB, czyli kryzys. Niebieskie są morza, bo to są morza, a szarość oznacza brak danych.
Polski wzrost gospodarczy (jeśli taki naprawdę jest) został okupiony szybko rosnącym zadłużeniem kraju, wynoszącym w kwietniu br. oficjalnie 644 mld zł. Przypada więc ok. 17 tys. na jednego obywatela Polski.
Jednak obok długu jawnego - jak mówi Janusz Jabłonowski z Narodowego Banku Polskiego - istnieje jeszcze znacznie wyższy dług ukryty, w którym mieszczą się zaległe płatności w ochronie zdrowia czy w niewydolnym systemie emerytalnym. Można przyjąć, że w tym roku dług publiczny przekroczy 3 bln zł, tak więc statystyczny Polak jest zadłużony na ok. 80 tys. zł. To znaczy, że jest znacznie gorzej niż np. w Grecji.
Rząd i władze PO przeżywały, a klakierskie media przekazywały dzisiaj CUD, jakim było konstytucyjne zjawisko trzech głów państwa w jednym dniu. Ważnym też było przyszłe miejsce zamieszkania prezydenta-elekta i jego rodziny.
Nie powinniśmy się martwić, że możemy pewnego dnia obudzić się z ręką w nocniku. Wierzmy w wypowiedziane dziś przez Niesiołowskiego słowa, że PAŃSTWO DZIAŁA ZNAKOMICIE.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)