Portal dziennik.pl informuje nas, że ponad 40% Polaków uważa, iż po katastrofie smoleńskiej poprawiły się relacje polsko-rosyjskie. Co prawda boimy się dominacji Rosjan, ale 40% społeczeństwa widzi w tragedii smoleńskiej nie tylko akt martyrologii, ale i pojednania. Na taki wynik wpłynęły pokazywane w mediach obrazy solidarności ze strony Rosjan. Nawet premiera Putina zobaczyliśmy jako załamanego, smutnego człowieka.
Można by powiedzieć: CHCESZ MINĄĆ SIĘ Z PRAWDĄ , ZRÓB I PRZEKAŻ SONDAŻ.
Badania powyższe zostały przeprowadzone przez SMG/KRC, której trafność wyników znamy już z pierwszej tury wyborów prezydenckich. Dlaczego sondażownie, które tak znacząco myliły się w ocenie rzeczywistości, otrzymują następne zlecenia, będzie mnie zapewne intrygować później.
Tu zwrócę uwagę, że informacja dziennik.pl jest w istocie dezinformacją ("załamany, smutny Putin"). Jeśli 40% społeczeństwa widzi poprawę stosunków polsko-rosyjskich, należałoby chyba podać też odsetek ankietowanych, którzy uważają inaczej.
Przeważająca większość, która sądzi akurat odwrotnie, interesuje się choćby pobieżnie historią i polityką, i wie, że w ciągu ostatnich trzystu lat zginęły z rąk Rosjan miliony Polaków. Że nasi przodkowie, chcąc nie chcąc, skazani byli na bunt i martyrologię. Pominę tu smutek i załamanie Putina. Napomknę tylko, że Polacy i Rosjanie jako konkretni ludzie właściwie się nie znają. Nie ma częstych wzajemnych kontaktów, więc na ogół nie mieli ankietowani wiedzy, by orzekać o relacjach polsko-rosyjskich.
Gdyby pytanie sondażu brzmiało natomiast "Czy poprawiły się relacje między Tuskiem i Putinem?", to wówczas niezależnie od danych procentowych, nie napisałbym tej notki.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)