To wyglądało jak rewolucja. Rewolucja w dochodzeniu do prawdy, do której 02 sierpnia dołączyła "Gazeta Wyborcza", drukując artykuły "Rosja oporna ws. Smoleńska", "Czego potrzebujemy od Rosjan? Śledztwo doszło do ściany". Autorzy artykułów poinformowali rzeczowo o problemach, które narosły przez prawie cztery miesiące w zakresie badań przyczyn katastrofy, przy czym główna część winy przyporządkowana została stronie rosyjskiej.
Informacje podane przez GW znane są co prawda wielu blogerom już od dłuższego czasu, jednakże solidna dawka rzetelnej wiedzy zaaplikowana licznej rzeszy czytelników przez przyjaciół Rosji ma swoje znaczenie. Niedługo potem "Sueddeutsche Zeitung" zaapelował do Rosjan o rzetelne podejście do sprawy wyjaśnienia tragedii smoleńskiej, gdyż na wyniki badań i śledztwa czeka nie tylko Polska, lecz cały świat.
Zastanawiające byłoby nagłe poruszenie wśród prokuratorów, mediów i niektórych nie-PiS-owskich polityków po ponad trzech miesiącach przemilczeń, zamiatania sprawy pod dywan i usypiania społeczeństwa. A przyczyna jest prosta: powstał parlamentarny zespół d/s wyjaśnienia tragedii smoleńskiej pod kierownictwem posła Antoniego Macierewicza. Ilość i waga zebranego materiału przez zespół i jego szefa oraz nagłośnienie problemów wystarczyły na razie, by zaczęły sypać się tezy ułożone w chwili (lub tuż po) upadku samolotu, powtarzane potem przez większość mediów.
Wielkie brawa i podziękowania dla p. Antoniego Macierewicza, który już nie raz dał dowody swej inteligencji, przenikliwości i odwagi.





Komentarze
Pokaż komentarze