Rok i dwa miesiące właściwie na pewno. Jest duże prawdopodobieństwo, że partia ta wygra wybory parlamentarne na poziomie 40%, co powinno przynieść reprezentację ok. 200 - 205 posłów. Wraz z SLD będzie więc rządzić Platforma następne cztery lata.
Rok 2012 będzie rokiem reform, prawdziwych reform finansów państwa w celu radykalnego zmniejszenia deficytu budżetowego i nienarastania długu publicznego. Społeczeństwo boleśnie odczuje podniesione podatki VAT, PIT oraz CIT, a także podwyżkę cen towarów i usług przy równoczesnym zamrożeniu płac w sferze budżetowej oraz rent i emerytur.
Do wyborów parlamentarnych i prezydenckich pozostanie jednak trochę czasu, by zneutralizować pesymistyczne nastroje społeczne. Politycy PO i mainstreamowe media zadbają o odpowiedni przekaz rzeczywistości, a przy pomocy służb specjalnych postarają się o maksymalną dezintegrację Prawa i Sprawiedliwości, doprowadzając tę partię do znaczącej marginalizacji.
Rok 2015 byłby więc rokiem pełnego triumfu Platformy, która wygrywa wybory parlamentarne z wynikiem powyżej 50 lub 60%, a Komorowski zostaje prezydentem RP już po pierwszej turze.
Po drodze jednak PO napotka liczne przeszkody. W związku z dużym deficytem budżetowym i ogromnym długiem publicznym jest nasz kraj narażony w każdej chwili na atak międzynarodowych instytucji finansowych, który doprowadzi(łby) Polskę - podobnie jak Grecję - na krawędź bankructwa. Jest to wariant, który przyspieszyłby konieczne reformy narzucone przez banki i fundusze UE, jednakże przysporzyłby nam dodatkowych wielomiliardowych strat, i wtedy PO straci swe poparcie szybciej niż SLD za rządów Millera.
Następną miną zagrażającą Platformie są badania i wyniki śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Zaniedbania rządu i premiera Tuska są widoczne "gołym okiem". Chyba niedługo doczekamy się, że ta ogólna wiedza przełoży się na zarzuty prokuratorskie wobec co najmniej dwóch ministrów i kilku ich podwładnych. Premier Tusk poniesie także odpowiedzialność przynajmniej polityczną za:
1) zgodę wyrażoną Putinowi 03 lutego na uroczystość polsko-rosyjską w Katyniu, mimo że już w końcu stycznia nastąpiły w kancelarii prezydenta pierwsze przygotowania do wyjazdu głowy państwa do Katynia;
2) zgodę na badanie wypadku - wbrew jakiejkolwiek logice - według konwencji chicagowskiej, co w konsekwencji doprowadziło do zaniedbań, manipulacji i opóźniania śledztwa.
Na koniec tej notki uwaga o mnie samym: Nie jestem wróżbitą. To, co wydaje mi się logiczną konstrukcją, nie musi się sprawdzić. Znam też na tyle życie polityczne w Polsce, by móc dobitniej powiedzieć: Zapewne to się nie sprawdzi.





Komentarze
Pokaż komentarze (47)