Jest możliwa, bo póki żyjemy, wszystko jest możliwe. Temperatura sporów politycznych zdaje się sięgać zenitu i można by myśleć, że bardziej niespokojnie być już nie może. Kilkudziesięcioosobowa grupa ludzi modli się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w intencji tragicznie zmarłych małżonków Marii i Lecha Kaczyńskich oraz 94 towarzyszących im osób i to jest (ma być) hańbą Polski i Polaków wystawionych na śmiech całej oświeconej Europy.
10 kwietnia br. zdarzyła się wielka narodowa tragedia, w której zginęła znaczna część naszej elity politycznej. I była wtedy zgoda, nie tylko polsko-polska, lecz także polsko-rosyjska przypieczętowana czułymi uściskami premierów obu krajów oraz stroskaną miną i serdecznymi zapewnieniami prezydenta Rosji dotyczącymi ścisłej współpracy w zakresie badania przyczyn katastrofy. W zgodnej atmosferze udekorował prezydent-elekt Br. Komorowski rosyjskich strażaków zasłużonych w gaszeniu wraku samolotu. W zgodzie czekają też rząd i niezależna (to chyba oczywiste) prokuratura na wyniki badań i śledztwa.
ZGODA BUDUJE. Tak uważa 53% polskiego społeczeństwa. I słusznie. Niezgoda przynosi bunty, rozruchy i zamieszki, jak ostatnio w Grecji. Polska ma co prawda słabszą niż Grecja gospodarkę i znacznie większe zadłużenie publiczne. I co? - Nie ma problemów ekonomicznych, nie ma strajków i zamieszek. Jest spokój, benzyna, i owoce są zebrane.
Przy okazji napomknę, że średnia płaca w II kwartale zmniejszyła się o prawie 120 zł (-3,6%) w stosunku do pierwszego kwartału tego roku. Wielu ekonomistów europejskich i także polskich już nie pyta, czy gospodarka tąpnie; pyta, kiedy to się stanie. I wtedy szczególnie musimy zachować się zgodnie. Tak jak 10 kwietnia. Zakładam, iż będzie zgoda, która jest możliwa. Bo póki żyjemy, wszystko jest możliwe.





Komentarze
Pokaż komentarze (56)