W rp.pl ukazał się artykuł Igora Janke pt. "Głośny gniew ulicy". Autor opisuje aktualną rzeczywistość polityczną i społeczną, w której zachowania i język polityków oraz poszczególnych grup zaostrzają się i przeradzają w coraz bardziej ostry konflikt społeczny.
To są skutki - jak się wydaje - polityki prowadzonej przez całe ostatnie dwadzieścia lat, polityki niesprawiedliwej i często nieuczciwej. Skutki reform Balcerowicza dotknęły niektóre grupy społeczne boleśnie, spychając je oraz ich dzieci nazbyt często poza margines pełnego życia społeczno-ekonomicznego. Efektem tych reform było także niewyobrażalne dotąd rozwarstwienie zarobków i dochodów, największe wśród krajów Unii Europejskiej.
Obowiązkiem państwa było czuwać nad pewnymi procesami i wychodzić naprzeciw rodzącym się potrzebom. Tak jednak na ogół nie było. W odczuciu dużej części społeczeństwa państwo pomagało czy ułatwiało życie nie im, lecz tym, którzy niekoniecznie tej pomocy potrzebowali.
Dochodziła do tego natrętna ideologizacja: wzór życia świeckiego, postępowego, proeuropejskiego, a kto tego nie rozumiał, musiał pogodzić się z tym, iż został, także w oczach obecnego premiera, moherem, którego należy wyśmiać, a jego świętości, ideały i przywódców podeptać.
Sam jestem zszokowany tym, co się w Polsce dzieje, czego dawałem często wyraz w swoich tekstach drukowanych w salon24.pl. Winna jest według mnie przede wszystkim Platforma Obywatelska mająca w tej chwili pełnię władzy centralnej. Jestem (niestety) przekonany, iż działania przywódców PO są świadomą manipulacją, która zakłada skłócenie społeczeństwa, czemu służą m. in. prowokacje Palikota.
Prawda jest dla nas bardzo bolesna. Deficyt budżetowy i zadłużenie publiczne (jawne i ukryte) państwa przekraczają nie tylko wszelkie progi ostrożnościowe, ale możliwości naszej wyobrażni. Szansę na jakiekolwiek wyjście z tego zagrożenia dawałby coroczny wzrost PKB chociaż o 4%. To w najbliższych latach nie nastąpi. Możliwe są więc różne scenariusze, według których potoczy się nasze życie za rok, za dwa i później.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)