W sytuacji groźby niedoboru gazu w Polsce negocjowano z Rosją umowę na jego dalsze dostarczanie. Umowa przewiduje zwiększenie ilości błękitnego paliwa z 7,5 do 10,3 mld m3 rocznie i wydłużenie kontraktu o dalsze 15 lat, to jest do 2037r. Pod każdym względem warunki sprzedaży -kupna były i są dla nas niekorzystne: za długo (27 lat), za drogo i za dużo, biorąc pod uwagę plany uruchomienia za kilka lat gazoportu w Świnoujściu i ewentualne krajowe wydobycie gazu łupkowego.
Nie okrzyknięto tej umowy transakcją stulecia, nie pisano o niej wiele. Wszelkie krytyczne uwagi ekspertów i opozycji nie mogły przebić się do mediów i szerszej opinii publicznej. Można było odnieść wrażenie, że przedstawiciel rządu, wicepremier Waldemar Pawlak jest albo wybitnie nieudolny, albo brakuje mu woli, by działać na korzyść Polski.
Od pewnego czasu jednak coś zmieniło się w tej sprawie. Urzędnicy Unii Europejskiej zakwestionowali poszczególne punkty polsko -rosyjskiej umowy, zwracając uwagę na jej sprzeczności z prawem unijnym. W sukurs przyszła niemiecka firma Ruhrgas, która zaoferowała dostawy brakującego 0,8 mld m3. Rząd polski może więc ponownie przystąpić do rokowań z Rosją w sprawie wieloletnich dostaw gazu.
I przystąpi, a my z wiarą w efektywność i szczególną uczciwość tego rządu będziemy się temu bacznie przyglądać.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)