Wiemy już, w jaki sposób rząd zamierza ograniczać wydatki i zwiększać dochody budżetowe, by odsunąć grożbę przekroczenia 55% zadłużenia w stosunku do PKB. Głównymi pozycjami zwiększającymi dochód są podwyżka VAT (5 mld zł) oraz zmiana sposobu rozliczeń z Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa (1,5 mld zł).
Najwięcej oszczędności ma przynieść rezygnacja z ulg akcyzowych na paliwa (1,5 mld zł) oraz obniżenie zasiłku pogrzebowego (0,9 mld zł). Jest ponadto wiele innych pozycji o mniejszym znaczeniu, biorąc pod uwagę skalę zadłużenia publicznego. Zadłużenie to wynosiło 668,7 mld zł na koniec lipca, z czego 57,3 mld zł przypadło na miesiące od stycznia do lipca br.
Na ten temat wypowiadał się dzisiaj w radiu TOK FM minister finansów Jacek Rostowski mówiąc: "Z powodu ograniczonych środków rząd musi skupić się na rozwiązywaniu problemów, które mamy, a nie tych, które możemy mieć. Wiemy wszyscy, że są reformy konieczne i niekonieczne. SĄ REFORMY BOLESNE I SĄ REFORMY RADOSNE. Nie chcę się angażować w reformy bolesne i niekonieczne jak np. podniesienie wieku emerytalnego".
J. Rostowski potwierdził, że deficyt budżetowy w tym roku przekroczy 100 mld zł, co było - według niego - "wiadome od początku roku. Nie ma w tym nic odkrywczego".
Jak dla kogo. Jest to deficyt prawie czterokrotnie wyższy od zastanego po rządach PiS-u. Źle się dzieje w państwie i nie wie o tym większość społeczeństwa. Dołóżmy do tego spodziewane problemy z dostawami gazu dla wielkich zakładów po 20 października. Redukcjami dostaw mają być objęte np. PKN Orlen, zakłady chemiczne w Puławach, Policach czy Tarnowie i prawdopodobnie elektrociepłownie używające gazu jako paliwa do produkcji energii elektrycznej i cieplnej.
Pozostaje nam być optymistami i wierzyć, że zima będzie łagodna.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)